fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Czekając na prysznic

Robert Kubica na pustynnym torze w Bahrajnie
AFP
Po deszczowych wyścigach w Malezji i Chinach kierowcy Formuły 1 muszą teraz stawić czoło piekielnemu upałowi. W piątkowych treningach przed GP Bahrajnu najszybciej jeździli Lewis Hamilton (McLaren) i Nico Rosberg (Williams), a Robert Kubica uzyskał trzeci i 17. czas.
Dziś Kubica przygotowywał się do pierwszego w tym sezonie startu z systemem KERS. Tydzień temu w Chinach wyjęto ten układ z jego samochodu po piątkowych treningach, ale teraz plan jest inny. – Patrząc na konfigurację toru i dzisiejsze wyniki, z KERS będzie chyba lepiej – przewiduje polski kierowca.
– Zapewne użyjemy go w sobotę, a więc automatycznie też w niedzielę – po kwalifikacjach samochody trafiają do parku zamkniętego i nie można już zmieniać ich konfiguracji. Żar lejący się z nieba utrudnia życie kierowcom, którzy nawet podczas postoju w garażu nie mogą odetchnąć świeżym powietrzem. Szczelnie odziani w wielowarstwowe ognioodporne stroje, ciasno przypięci sześciopunktowymi pasami do kokpitu, który w pustynnym upale bardziej przypomina piekarnik, szukają ochłody, korzystając z dmuchaw zimnego powietrza, przenośnych wentylatorków i torebek z suchym lodem.
Jednak maszyny także cierpią. – Rano przyglądaliśmy się uważnie pracy systemu KERS, bo przy tak wysokiej temperaturze układ dostaje mocno w kość – opowiadał Kubica. Kierowcy BMW Sauber podczas porannego treningu jako jedyni założyli miękkie opony, które dają nawet sekundę przewagi na jednym okrążeniu.
Dzięki temu obaj znaleźli się w pierwszej trójce, ustępując tylko Hamiltonowi. Po południu Kubica i Heidfeld skupili się na przejazdach z dużą ilością paliwa i zakończyli jazdy w ogonie tabeli. BMW Sauber F1.09, które w odróżnieniu od pojazdów McLarena, Renault, Ferrari czy nawet Force India od początku sezonu pozostaje praktycznie niezmienionym samochodem, nadal znacznie odstaje od czołówki, ale czasy okrążeń uzyskiwane przy dużym obciążeniu paliwem pozwalają mieć nadzieję, że tym razem polsko-niemiecki duet uplasuje się w górnej połowie stawki.
– W zeszłym roku różnica między pierwszym i ostatnim kierowcą wynosiła 4,3 sekundy, teraz cała dwudziestka mieści się zaledwie w 1,4 sekundy – zauważa szef inżynierii BMW Sauber Willy Rampf. – Spodziewamy się zatem wyjątkowo zaciętej walki w sobotnich kwalifikacjach. Faworytami pozostają kierowcy ekip, które jako jedyne zapisały na swoim koncie zwycięstwa w tym sezonie.
Jenson Button i Rubens Barrichello (obaj Brawn) oraz Sebastian Vettel i Mark Webber (Red Bull) ukończyli obie sesje treningowe w pierwszej dziesiątce. Tradycyjnie wysoko był też Nico Rosberg, uzyskując zresztą najlepszy czas całego dnia.
Jednak kierowca Williamsa jak do tej pory zawodzi w decydującej niedzielnej rozgrywce – tydzień temu kiepską postawę w wyścigu tłumaczył parującym wizjerem w kasku. Szyki czołowej czwórce mogą pomieszać zatem chyba tylko kierowcy Toyoty. Udany początek sezonu ma zwłaszcza Timo Glock.
Dawny rywal Roberta Kubicy z Formuły 3 jako jedyny poza duetem Brawna punktował we wszystkich trzech dotychczas rozegranych wyścigach – i to mimo że dwa razy zaczynał rywalizację z pasa serwisowego, na szarym końcu liczącej 20 kierowców stawki. Lewis Hamilton uzyskał co prawda najlepszy czas podczas porannego treningu, ale po południu plasował się poza pierwszą dziesiątką.
– Miejsce w czołowej piątce byłoby świetne, tego sobie życzę – stwierdził mistrz świata. Anglik narzekał na brak przyczepności przedniej osi swojego bolidu, a poza nim w ogonie stawki znaleźli się też kierowcy Ferrari: Felipe Massa i Kimi Raikkonen. Brazylijczyk wygrał ostatnie dwie edycje Grand Prix Bahrajnu, ale nie liczy na powtórkę tego wyniku w niedzielnym wyścigu.
– Nigdy nie mów nigdy – powiedział z przekąsem wicemistrz świata. – Ale o wygraną będzie tu bardzo trudno. Liczę na dobry wyścig i zdobycie kilku punktów. Wygląda więc na to, że w szóstej edycji pustynnego wyścigu na najwyższym stopniu podium stanie kierowca zespołu, który nigdy jeszcze nie triumfował w Bahrajnie.
Dotychczas trzy razy zwyciężało tu Ferrari i dwa razy Renault. Francuska ekipa, mimo zastosowania zmienionej podłogi i drugiego czasu dnia (Fernando Alonso), także nie należy do faworytów niedzielnego wyścigu. Walka o wygraną powinna się rozegrać pomiędzy kierowcami Brawna, Red Bulla i Toyoty, a dla najlepszej trójki nagrodą po przebyciu drogi przez piekielną mękę w rozpalonych do czerwoności kokpitach wyścigowych samochodów będzie prysznic na podium. Zgodnie z regułami panującymi w państwie muzułmańskim nie będzie to jednak kąpiel w szampanie. Jak nakazuje tradycja, kierowcy w Bahrajnie spryskują się gazowaną wodą różaną.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA