fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Kryzys dotarł do handlu

Zakupy w hipermarkecie Tesco
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Piotr Mazurkiewicz
Polacy chwycili się za portfele i oszczędzają na podstawowych produktach.Spadają obroty sieci handlowych. Niższe wydatki obywateli to zła informacja dla gospodarki
Kryzys zawitał do świadomości Polaków, którzy zaczęli ciąć domowe budżety. Jeszcze rok temu wartość wydatków na żywność, napoje czy artykuły chemiczne rosła o 16,5 proc. Ten rok zapowiada się na tym tle tragicznie.
Z badań firmy Mediacom wynika, że prawie połowa konsumentów deklaruje ograniczenie wydatków na codzienne zakupy. Młodsi oszczędzają na środkach czystości i żywności, a starsi na używkach oraz ubraniach – wynika z badania.
– Na początku roku sytuacja wyglądała lepiej, ale już w marcu widać było osłabienie wzrostu sprzedaży, a w niektórych segmentach nawet niewielkie spadki. Nie jestem przekonany, czy w tym roku realny jest wzrost rynku choćby tylko o 2 proc. – mówi Artur Kawa, prezes Emperia Holding, która prowadzi m.in. sieć Stokrotka i Groszek.
Jego obawy widać po wynikach firm. Kolejny kwartał z rzędu niższe przychody miała trzecia sieć detaliczna w Polsce – Carrefour. Po 2,3-proc. spadku obrotów w ostatnim kwartale 2008 r. w pierwszych miesiącach 2009 r. zanotował ich spadek o 1,6 proc.
Nic dziwnego, że analitycy z miesiąca na miesiąc korygują swoje prognozy. Firma PMR obniżyła już szacunki dotyczące sprzedaży żywności w Polsce. Zamiast 5,8 proc. wydatki Polaków na ten cel mają wzrosnąć zaledwie o 3,3 proc., sięgając 224,7 mld zł.
– Detal odczuwa mocne spowolnienie – mówi Krzysztof Pietkun, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Bomi.
Gdy co dziesiąty Polak (badanie firmy 4P Research Mix) przyznaje, że będzie ograniczać wydatki na żywność, musi się to odbić na gospodarce. Ekonomiści są niestety zgodni, że sukcesem będzie jakikolwiek wzrost sprzedaży detalicznej w marcu, licząc rok do roku, choć większość spodziewa się spadków, sięgających nawet ponad 4 proc. – Spodziewam się, że sprzedaż nie wzrośnie w ogóle, spadki też są jednak możliwe. Ma to także związek ze świętami, które w tym roku przypadły na kwiecień – mówi prof. Witold Orłowski, ekonomista z PricewaterhouseCoopers. Rośnie także bezrobocie i choć Polacy oceniają perspektywy swoich gospodarstw domowych lepiej niż całej gospodarki, to nastroje nie sprzyjają zakupom.
Odczuły to już firmy odzieżowe – co piąty z nas tnie wydatki na takie zakupy. Raporty kwartalne firm z tej branży dopiero przed nami, ale już z ogłaszanych przychodów za pierwsze miesiące widać, że obroty największych firm, takich jak LPP (znany z marki Reserved), w marcu wzrosły jedynie o 2 proc., ale już w Redanie (marka Top Secret) w lutym spadły o 5 proc. Według PMR w 2008 r. sprzedaż odzieży wzrosła o 15 proc. i sięgnęła 28 mld zł, a w tym roku miała przekroczyć 30 mld zł. Szanse na to topnieją w szybkim tempie. – Nie należy się spodziewać dobrych wyników. Nie tylko z powodu poziomu sprzedaży, ale także wysokiego kursu euro, w którym głównie regulowane są czynsze – mówi Michał Wójcik, prezes Vistula Group.
Wczoraj swoje dane o sprzedaży podał jeden z największych producentów obuwia – firma Gino Rossi. Jego przychody spadły o 16 proc.
Słaba sprzedaż detaliczna to cios dla gospodarki. Za ponad 60 proc. jej zeszłorocznego wzrostu odpowiadały wydatki obywateli. Bez nich trudno o wzrost PKB.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=p.mazurkiewicz@rp.pl]p.mazurkiewicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA