fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Ustawa uzależnia media od władzy

Żadna ustawa nie powinna być instrumentem do zmian personalnych – podkreśla Jan Dworak
Fotorzepa, Adam Jagielak Ada Adam Jagielak
Jan Dworak. Nie ma możliwości, żeby politycy zrezygnowali z wpływania na media – uważa były prezes TVP
Prace nad ustawą medialną wkraczają na ostatnią prostą. W tym tygodniu w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie poselskiego projektu. Potem posłowie rozpoczną nad nim pracę w Komisji Kultury i Środków Przekazu.
Wątpliwości do projektu zgłaszają nie tylko twórcy, ale i minister kultury Bogdan Zdrojewski. Jego zastrzeżenia budzi finansowanie mediów publicznych (zamiast abonamentu – Fundusz Misji Publicznej), przyznawanie licencji programowych oraz struktura rad nadzorczych. – Zależy mi, by znaleźć rozwiązania, które te wątpliwości usuną – mówił Zdrojewski podczas wczorajszej debaty na temat ustawy w Fundacji Batorego, w której wzięli udział także były prezes TVP Jan Dworak i zawieszony szef publicznej telewizji Andrzej Urbański.
A to właśnie na zamówienie Zdrojewskiego zespół ekspertów z prof. Tadeuszem Kowalskim na czele stworzył projekt ustawy. Ale w wyniku negocjacji polityków PO i lewicy część jej zapisów zmieniono. Prof. Kowalski sam przyznał ostatnio, że pracowicie powycinano kolejne paragrafy. PO musiała bowiem przekonać czymś lewicę, aby ustawa nie podzieliła losów poprzedniczki. W ubiegłym roku po zawetowaniu jej przez prezydenta lewica wstrzymała się od głosu, a ustawa trafiła do kosza.
[b]Rz: Co by pan zrobił, gdyby mógł decydować o losach obecnego projektu ustawy?[/b]
[b]Jan Dworak, prezes TVP w latach 2004 – 2006, w latach 2001 – 2004 działacz PO:[/b] Gdyby to zależało od mnie, zatrudniłbym ekspertów i razem z nimi napisał nową, idealną ustawę o radiofonii i telewizji. Chociaż w tym dokumencie są zapisy, które mogłyby trafić do tego projektu. Ale w takiej idealnej rzeczywistości nie działamy.
[b]To jakie są te dobre strony tej ustawy?[/b]
Pierwsza rzecz to powrót do KRRiT w kształcie z pierwszej ustawy o radiofonii i telewizji. Chodzi o kadencje jej członków, które nakładają się na siebie co dwa, trzy lata. Druga rzecz to mocniej podkreślona konieczność posiadania kompetencji przez tych kandydatów. Bo projekt mówi o rekomendacjach dla członków rady.
[b]Zatem większość zapisów to wady?[/b]
Nie podoba mi się to, że jest wewnętrznie niespójna. Mówi o dwóch rodzajach licencji – na przykład jedna jest skierowana do nadawcy publicznego i bardzo restrykcyjnie reguluje godziny nadawania, co godzi w samodzielność i niezależność nadawcy. Nie jest dostosowana do wymogów związanych z zadaniami społecznymi. A budżetowy sposób finansowania wyraźnie uzależnia media od władzy. To nie są dobre rozwiązania.
[b]Nowa ustawa pozwoli jednak odwołać obecnego p.o. prezesa TVP Piotra Farfała i zmienić skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.[/b]
Staram się nie mówić o personaliach. A na pewno żadna ustawa nie powinna być instrumentem do zmian personalnych. To zły pomysł.
Tak się dzieje w Bułgarii czy Rumunii, gdzie jak do władzy dochodzi nowa koalicja, to zmienia ustawę, aby wymienić władzę mediów publicznych. To wyłącznie psucie prawa. Żywot takiej ustawy powinien zakładać naturalną w demokracjach zmianę koniunktury, bo ona ma służyć budowie systemu.
[b]Projekt jest ostatnio mocno krytykowany przez środowiska twórcze. Może politycy takie konsultacje powinni zacząć wcześniej, by tego uniknąć?[/b]
Ostatnio rozmawialiśmy przy poprzedniej próbie nowelizacji ustawy medialnej, rok temu. Teraz znowu zaczęły się konsultacje i mam nadzieję, że będą się odbywały w przyszłości. Z tego nie czynię zarzutu, bo wszystko zależy od dalszych prac w Sejmie. Może być również tak, że rozmowy będą owocne, a strona społeczna zostanie potraktowana poważnie. Chociaż byłoby lepiej, aby taki projekt przygotowano w wyniku eksperckiej analizy rzeczywistości medialnej, ekonomicznej i kulturalnej. Wówczas politycy mieliby szansę na zrobienie mniejszych błędów.
[b]Ten projekt jesienią przygotował zespół ekspertów. Ale politycy sporo w nim zmienili. [/b]
To, że ten projekt podlega zmianom, to nic dziwnego. Gorzej, że nikt ich nie uzasadnia.
[b]Czy ten projekt jest lepszy od zeszłorocznej ustawy, która ostatecznie trafiła do kosza?[/b]
Jest zupełnie inny, ale na pewno trzeba nad nim jeszcze sporo popracować.
[b]Jak długo?[/b]
Anglicy, przygotowując się do zmian na rynku mediów, pracowali nad projektem pięć lat. Stworzyli ustawę, która rozwiązała większość problemów. W idealnym świecie obecne przepisy powinien zastąpić wielki akt prawny, odnoszący się do wszystkich aspektów zmian. My w takim świecie nie żyjemy.
[b]W naszym świecie to politycy przejmują władzę nad telewizją publiczną. Nie obawia się pan, że teraz będzie podobnie?[/b]
Nie ma możliwości, żeby politycy całkowicie oddzielili się od wpływów na świat mediów. Mogą na niego oddziaływać, byle we właściwej formie.
Oni mogą projektować system mediów i brać za niego odpowiedzialność. Ale nie należy do nich kierowanie mediami.
[b]Tym razem też pojawia się zarzut o upolitycznienie. Może więc lepiej i ten projekt wyrzucić do kosza?[/b]
Ustawa ma szereg wad. Ale lepiej budować niż burzyć.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA