fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ahmadineżad atakuje Izrael

Mahmud Ahmadineżad
AFP
Szczyt w Genewie. Prezydent Iranu oskarżył izraelskie władze o rasizm. Przedstawiciele Unii Europejskiej wyszli wtedy z sali
– To najokrutniejszy rasistowski reżim, który na terenie okupowanej Palestyny dostaje wolną rękę, aby popełniać zbrodnie – mówił wczoraj Mahmud Ahmadineżad pod adresem Izraela. Jego zdaniem cierpienia Żydów w czasie II wojny światowej to „tylko pretekst do pozbawienia Palestyńczyków domów”. W agresywnym przemówieniu wielokrotnie atakował też USA.
Francuski ambasador i kilkudziesięciu dyplomatów z innych państw zachodnich natychmiast wyszli z sali. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zarzucił Ahmadineżadowi, że atakami na Izrael próbuje wzniecać nienawiść, i wezwał Unię Europejską do stanowczej reakcji.Unia podzielona
Jeszcze zanim doszło do konferencji, zbojkotować ją postanowiły USA, Izrael, Kanada, Australia, Nowa Zelandia i garstka krajów UE: Niemcy, Włochy i Holandia. W niedzielę wieczorem dołączyła do nich także Polska.
– Wystąpienie prezydenta Iranu utwierdza nas w przekonaniu, że podjęliśmy właściwą decyzję. Wycofaliśmy się z udziału w konferencji w obawie, że zostanie wykorzystana jako forum do wygłaszania treści, które nigdy nie powinny być wygłoszone – powiedział nam rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Jak mówią „Rz” źródła dyplomatyczne, decyzję podjęto w chwili, kiedy nasi przedstawiciele w Genewie dotarli do szczegółów przemówienia, jakie zamierzał wygłosić Ahmadineżad. – Szkoda, że Unia Europejska nie zdecydowała się mówić w tej sprawie jednym głosem – ubolewał szef włoskiej dyplomacji Franco Frattini.
W Genewie oprócz większości państw europejskich pojawili się również przedstawiciele Watykanu. W niedzielę Benedykt XVI stwierdził, że konferencja jest ważnym wydarzeniem, i pozdrowił jej uczestników.– Zupełnie nie rozumiem papieża. Konferencja w Genewie jest daleka od tolerancyjnych intencji, które on głosi – powiedział wielki rabin Rzymu Riccardo di Segni w wywiadzie dla „La Stampy”.
Konferencja doprowadziła też do pogorszenia relacji między Izraelem a Szwajcarią. Prezydent Szwajcarii Hans-Rudolf Merz był pierwszym zachodnim przywódcą, który spotkał się w Genewie z Mahmudem Ahmadineżadem. Izrael, który w poniedziałek świętował Dzień Pamięci o Holokauście, uznał to za obel-gę. Na znak protestu Izrael wezwał na konsultacje swojego ambasadora w Szwajcarii.
– Akurat w dniu, kiedy Izrael wspomina 6 milionów żydowskich ofiar Holokaustu, gościem konferencji w Genewie jest rasista, który neguje Holokaust i nie ukrywa swoich intencji wymazania Izraela z mapy świata – mówił premier Izraela Beniamin Netanjahu.
– Jesteśmy krajem neutralnym. Częścią naszej tradycji jest pełnienie roli mediatora – odpierał zarzuty prezydent Szwajcarii.
[srodtytul]Przydatna neutralność[/srodtytul]
Dyplomaci przyznają, że Szwajcaria pełni ważną rolę w kontaktach Zachodu z Iranem. Reprezentuje m.in. w Iranie interesy Stanów Zjednoczonych , które od islamskiej rewolucji w 1979 roku nie mają w Teheranie swojego przedstawicielstwa dyplomatycznego. Prezydent Barack Obama zapowiedział, że właśnie poprzez szwajcarskich mediatorów będzie próbował wynegocjować uwolnienie skazanej w Iranie amerykańskiej dziennikarki, którą oskarżono o szpiegostwo. Wczoraj o jej uwolnienie apelowała też UE.
Konferencja Durban II, która potrwa do piątku, ma podsumować osiągnięcia w walce z rasizmem, do których wspólnota międzynarodowa zobowiązała się w 2001 roku w Durbanie w RPA. W czasie tamtego spotkania również doszło do skandalu. Izrael opuścił obrady, a kilka krajów zablokowało przyjęcie deklaracji końcowej, bo kraje muzułmańskie próbowały oskarżyć państwo żydowskie o rasizm.– Idea konferencji została wtedy pogrzebana. Miała być wspólna walka z wszelkimi formami rasizmu, ale cała sprawa została upolityczniona przez kraje islamskie, które próbowały wykorzystać konferencję do ataku na Izrael. Od tamtej pory trwają nieustanne przepychanki – mówi „Rz” Roman Wieruszewski, szef Poznańskiego Centrum Praw Człowieka, który był przedstawicielem w Komitecie Praw Człowieka ONZ. [ramka][b]OPINIE[/b]
[i]dr Sylke Tempel, Niemieckie Towarzystwo Polityki Zagranicznej (DGAP)[/i]
Konferencja Durban II to polityczna farsa. Bezsensowne, śmieszne przedsięwzięcie. Żadne rozwinięte i demokratyczne państwo nie powinno w czymś takim uczestniczyć. Już konferencjaDurban I osiem lat temu była zupełnie bezużyteczna i zakończyła się fiaskiem. To, że ONZ zgodziła się na dalszy ciąg, jest dla mnie zupełnieniezrozumiałe. Ta decyzja pokazuje, że przywódcy tej organizacji nie myślą logicznie, co skłania do zastanowienia się nad sensem jej istnienia. Nie można organizować spotkania na temat rasizmu i praw człowieka, podczas którego krytykuje się tylko jedno państwo: Izrael. Za to zaprasza się kraje, takie jak Iran i Libia, w których w oburzający sposób narusza się prawa człowieka. Tu nie chodzi o walkę z rasizmem, tylko o rozpowszechnianie antyizraelskiej propagandy, która przekonuje, że Izrael to kraj rasistowski, a państwa muzułmańskie są rajem dla demokracji. Niemiecki rząd długo usiłował wpłynąć na treść protokołów końcowych tej konferencji. Bezskutecznie. Bojkot był jedynym wyjściem.
Warto też się zastanowić, kto za tym stoi. Są to kraje muzułmańskie oraz lewackie organizacje pozarządowe, które są tak samo demokratyczne jak Iran czy Libia. Zaślepieni ideologicznie lewacy zamiast walczyć o prawa człowieka, bawią się w politykę. Można tylko mieć nadzieję, że nie będzie już konferencji Durban III.
[i]Dżamal Juma, palestyński działacz niepodległościowy[/i]
Durban II to ważna konferencja. Zachodnie kraje, które postanowiły ją zbojkotować, uciekają przed moralną odpowiedzialnością za prawa człowieka. Ale czego innego można się spodziewać po takich państwach jak Stany Zjednoczone i Izrael, które odmawiają Palestyńczykom prawa do wolności i gnębią muzułmanów? Czy przypominanie Izraelowi, że powinien przestrzegać prawa międzynarodowego, to antysemityzm? Przeciwnie. To moralny obowiązek, którego powinny być świadome także kraje zachodniej Europy. Musimy walczyć z rasizmem i zakończyć cierpienia gnębionych ludzi na całym świecie. Nie rozumiem więc, dlaczego wielu zachodnich dyplomatów opuściło salę, kiedy prezydent Iranu zaczął mówić o rasistowskim rządzie Izraela. To śmieszne. To konferencja ONZ otwarta dla wszystkich krajów świata. Jeśli to, co mówi Mahmud Ahmadineżad, się komuś nie podoba, to niech mu powie: nie zgadzam się z panem. Wyjście z sali, bojkot i obelgi niczego nie zmienią. Tylko szacunek i dialog mogą doprowadzić do rozwiązania międzynarodowych problemów. Jeśli kraje muzułmańskie łamią prawa człowieka, proszę bardzo, rozmawiajmy o tym. My, muzułmanie, jesteśmy do tego gotowi. Nie zbojkotowaliśmy tej konferencji. Ahmadineżad przemawiał mimo protestów i obraźliwego zachowania niektórych dyplomatów. Naprawdę szkoda, że nie wszystkich stać na godne zachowanie. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA