fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Kubica daleko

Felipe Massa
AFP
Felipe Massa nie zawiódł swoich wiernych fanów. Przy dopingu 80 tysięcy kibiców Brazylijczyk wywalczył pierwsze pole startowe do ostatniego w tym sezonie wyścigu Formuły 1. Mikołaj Sokół pisze z Sao Paulo.
Kierowca Ferrari jako jedyny może wydrzeć mistrzowski tytuł z rąk Lewisa Hamiltona. Lider klasyfikacji mistrzowskiej zakończył kwalifikacje z czwartym czasem, ustępując jeszcze Jarno Trullemu i Kimiemu Raikkonenowi.
Brytyjczyk nie musi się specjalnie starać – wystarczy, że przyjedzie na metę na piątej pozycji i już może rozpoczynać świętowanie mistrzowskiego tytułu. Nawet jeśli Massa zdobędzie dziesięć punktów za zwycięstwo.
Jednak chłodna kalkulacja i jazda po bezpieczną zdobycz punktową raczej nie są w stylu Hamiltona. Kierowca McLarena już wielokrotnie pokazywał, że w krytycznych sytuacjach potrafi stracić zimną krew. Jak zadziała na niego widok dwóch czerwonych Ferrari i biało-czerwonej Toyoty, ruszających przed nim do wyścigu? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że rok temu na tym samym torze, kiedy na pierwszych metrach wyścigu wyprzedził go Fernando Alonso, Hamilton – zamiast spokojnie czekać na rozwój sytuacji i jechać po bezpieczną zdobycz punktową, która dałaby mu mistrzowski tytuł - natychmiast spróbował odzyskać straconą pozycję i wylądował poza torem. Do mety dojechał na siódmej pozycji, a mistrzostwo świata przegrał jednym punktem…
Teraz Alonso ustawi swój bolid Renault na polu startowym dokładnie za McLarenem Hamiltona. Lider klasyfikacji mistrzowskiej ma jednak poduszkę ochronną w postaci kolegi z zespołu. Heikki Kovalainen wyruszy do wyścigu z piątego pola. Przed kwalifikacjami wydawało się, że McLaren postanowi zatankować samochód Hamiltona jak najmniejszą ilością paliwa, aby Brytyjczyk mógł powalczyć o pierwszą pozycję startową (w myśl przepisów bolidów nie można dotankowywać po zakończeniu kwalifikacji i czołowa dziesiątka walczy o pozycje startowe z takim zapasem paliwa, z jakim potem startuje do wyścigu).
Liczne podjazdy na torze Interlagos sprawiają, że wpływ dodatkowych kilogramów na czasy okrążeń jest tu dość duży. Przez to mocniej dotankowane bolidy tracą więcej czasu na okrążeniu – przewaga Massy nad Hamiltonem wyniosła niemal pół sekundy. Prawdopodobnie Brazylijczyk będzie zjeżdżał na pierwsze tankowanie dużo wcześniej od kierowcy McLarena, ale za to uniknie przepychanki w pierwszym zakręcie.
Schodzące w dół łuki, ochrzczone nazwiskiem legendarnego Ayrtona Senny, mogą w niedzielę zadecydować o losach mistrzowskiego tytułu. Przypadkowe starcie jednego z pretendentów do tytułu z którymś z rywali na pierwszym okrążeniu może sprawić, że przez pozostałe 70 rund kibice będą obserwowali wyłącznie walkę o pietruszkę – przynajmniej jeśli chodzi o obsadę pierwszych dwóch miejsc w mistrzostwach.
Takie sytuacje przytrafiały się już w przeszłości – w 1990 r. Senna staranował na japońskim torze Suzuka Alaina Prosta, nad którym miał przewagę punktową gwarantującą mu zdobycie tytułu w sytuacji, w której kierowca Ferrari nie dotarłby do mety. Siedem lat później na hiszpańskim torze Jerez Michael Schumacher wjechał w bolid Jacques’a Villeneuve’a, próbując wyeliminować go z wyścigu. Niemiec przeliczył się jednak – sam utknął na poboczu, a jego rywal pojechał dalej i punkty za trzecie miejsce pozwoliły mu zdobyć mistrzowski tytuł. Potem Schumachera ukarano odebraniem wszystkich punktów zdobytych w całym sezonie, pozbawiając go tytułu wicemistrza świata.
Teraz w dużo lepszej sytuacji jest Hamilton. Jeśli Massa nie dojedzie do mety, lub ukończy wyścig poza pierwszą dwójką, kierowca McLarena będzie mistrzem. Brytyjczyk musi jednak uważać. Poza partnerem z zespołu Kovalainenem oraz przyjacielem z niższych serii wyścigowych Adrianem Sutilem nie ma w stawce zawodnika, który deklarowałby swoją sympatię do Hamiltona.
Kilka wyścigów temu Alonso otwarcie stwierdził, że gdyby tylko był w stanie, to pomógłby Massie w zdobyciu mistrzowskiego tytułu. Tuż przed konferencją prasową po zakończeniu kwalifikacji niespodziewany zdobywca drugiego miejsca, Jarno Trulli, powiedział przy włączonych kamerach telewizyjnych Massie, żeby Brazylijczyk się nie martwił startem do wyścigu: jeśli kierowca Ferrari źle ruszy z miejsca, to Włoch ustąpi mu pola w pierwszym zakręcie. Pozostaje tylko mieć nadzieje, że niedzielna rywalizacja odbędzie się w czystej i sportowej atmosferze, bez niepotrzebnych fauli i nieczystych zagrywek. Do szczęścia wystarczy już zachowanie brazylijskich kibiców, którzy mocą dziesiątek tysięcy płuc wygwizdują Hamiltona, kiedy tylko ten pojawia się na otaczających tor telebimach.
Robert Kubica drugi raz z rzędu nie zdołał się zakwalifikować do czołowej dziesiątki i po najgorszym występie kwalifikacyjnym w karierze ruszy do wyścigu z 13. pola. Jeszcze kilka tygodni temu zespół BMW Sauber deklarował pełne poparcie dla polskiego kierowcy w walce o mistrzowski tytuł, a tymczasem drugi raz z rzędu okazuje się, że samochodu nie da się dostroić do wymagań naszego zawodnika.
W tej sytuacji może się okazać, że Kubicy ucieknie także trzecie miejsce w klasyfikacji mistrzowskiej. Sześć punktów straty Raikkonena oznacza, że w przypadku finiszu Fina na podium, kierowca BMW Sauber musi ukończyć wyścig na punktowanej pozycji (ósme miejsce przy trzecim Raikkonena, szóste przy drugim i czwarte przy zwycięstwie). Jeśli nie spadnie deszcz, to przebicie się z trzynastej lokaty – biorąc pod uwagę fatalne przygotowanie samochodu i ogólny brak przyczepności – może okazać się niewykonalne.
[ramka][b] Lewis Hamilton [/b]
Nie czuję dodatkowej presji. Oczywiście miło by było startować z lepszej pozycji, ale z naszą strategią tankowań czwarte miejsce też jest dobre. Massa jest tam, gdzie powinien być, i życzę mu wszystkiego najlepszego. Ja skupiam się na swoim zadaniu, nie muszę tu robić niczego spektakularnego, tylko dowieźć do mety kilka punktów. Wyścig z pewnością nie będzie łatwy, ze względu na zużycie opon.[/ramka]
[ramka][b]Felipe Massa [/b]
Myślę tylko o wyścigu, głupio byłoby skupiać się cały czas na Hamiltonie. Staram się być najszybszym na torze, chcę jutro pojechać jak najlepiej i wygrać wyścig. Panuje tutaj fantastyczna atmosfera, trzeci raz z rzędu ruszam z pole position przed własną publicznością i trudno mi opisać w paru słowach uczucia, których doświadczam jako Brazylijczyk – w dodatku startujący w tak fantastycznym zespole. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA