fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PSL kupi ziemią wyborców?

Marek Sawicki
Fotorzepa, Danuta Matloch
Ministerstwo Rolnictwa przygotowało projekt ustawy, zgodnie z którym 2,5 miliona hektarów jej ziemi ma zostać sprzedane. Będą ją mogli kupić wyłącznie rolnicy, którym resort rozłoży spłatę nawet na 15 lat
Opozycja krytykuje projekt ministra rolnictwa Marka Sawickiego, mówiąc, że to tylko piękne hasła. Platforma obawia się natomiast, czy za pomysłem nie kryje się próba uwłaszczenia przez PSL swojego elektoratu.
Co zakłada projekt likwidacji Agencji Nieruchomości Rolnych, nad którym właśnie pracuje międzyresortowy zespół rządowy? Ziemię będzie można kupować po średnich cenach rynkowych, a należność spłacać w ratach nawet przez 15 lat. Z preferencyjnych warunków nie będą mogli skorzystać wszyscy chętni – tylko ci rolnicy, którzy uprawiają grunty, i to w gminie, w której ziemia będzie wystawiona na sprzedaż. Gdyby chcieli ją potem sprzedać, prawo pierwokupu będzie miał Skarb Państwa.
[wyimek]Ziemia nie powinna należeć do państwa, tylko do ludzi, którzy będą ją uprawiać[/wyimek]
Pozostali chętni będą mogli nabyć ziemię, tylko gdy nie zechce jej żaden z miejscowych rolników. Zapłacą cenę wolnorynkową, a zakupiony grunt będą musieli przeznaczyć wyłącznie na produkcję rolną.
Jak twierdzą w ministerstwie, ma to zapobiec spekulacyjnemu obrotowi ziemią. Pieniądze ze sprzedaży gruntów ANR mają trafiać do specjalnego funduszu, z którego wypłacane będą m.in. roszczenia za mienie zabużańskie.
[srodtytul]Karp na Wigilię się nie spieszy[/srodtytul]
Minister Marek Sawicki nie jest pierwszym szefem resortu rolnictwa, który podejmuje próbę likwidacji ANR i rozdysponowania należącej do niej ziemi. Wcześniej usiłował to zrobić rząd Leszka Millera. Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiadał, że ANR przestanie istnieć do końca 2007 roku.
W ministerstwie mówi się, że Sawicki jest zdeterminowany i chce doprowadzić sprawę do końca. To m.in. z powodu opieszałości w tej kwestii przed kilkoma tygodniami zwolnił prezesa agencji Wojciecha Kuźmińskiego. W agencji komentowano, że Kuźmiński nie chciał do pomysłu przykładać ręki, bo „żaden karp nie spieszy się na Wigilię”. Agencję ma zlikwidować nowy szef Tomasz Nawrocki. ANR z dziesięcioma oddziałami ma zakończyć swój żywot do końca 2012 roku.
– Minister chciałby, żeby całość gruntów z zasobów ANR została sprzedana najpóźniej w ciągu trzech lat, czyli przed wejściem w życie przepisów umożliwiających zakup ziemi obcokrajowcom – tłumaczy rzecznik ministra Małgorzata Książyk. Dziś obcokrajowcy mogą nabywać ziemię, ale po spełnieniu wielu warunków, m.in. muszą mieć zgodę MSWiA.
Minister Sawicki tłumaczy, że ziemia nie powinna należeć do państwa, tylko do ludzi, którzy będą ją uprawiać.
– Zlikwidować agencję, ziemię oddać chłopom – jakie to piękne kolejne hasło ministra Sawickiego – ironizuje były szef resortu Wojciech Mojzesowicz z PiS. – Tylko że za hasłem nie kryją się konkrety.
Mojzesowicz uważa, że absurdem jest ograniczanie preferencyjnej sprzedaży do rolników z danej gminy. – A jak chłop będzie chciał powiększyć gospodarstwo w sąsiedniej gminie, to co? – pyta. Jego zdaniem bez preferencyjnych kredytów i dopłat rządowych nic z tego nie wyjdzie. Przewiduje, że efekt źle przygotowanej ustawy będzie taki, iż w drugim przetargu ziemię i tak kupią biznesmeni.
Rolnik Paweł Chrupek gospodarzy na Podkarpaciu na ponad 350 ha, z czego 300 ha dzierżawi od ANR. – Założenia ustawy są niejasne. Liczyłem na coś na kształt wieczystego użytkowania. Państwo nadal byłoby właścicielem ziemi, a rolnicy mogliby ją dzierżawić i zachować prawa spadkowe. Jego zdaniem projekt ustawy krzywdzi tych rolników, którzy na początku lat 90. wydzierżawili duże areały. – Jeśli mają powyżej 300 ha, nadwyżkę będą musieli oddać. Kto im zwróci to, co wydali, za maszyny, w które zainwestowali? – pyta.
[srodtytul]Jałmużna wyborcza?[/srodtytul]
Pojawiają się też komentarze, że za pomysłem Sawickiego kryje się polityczny interes. – Znów będą wybory i ludowy elektorat domaga się jałmużny od swoich polityków – mówi poseł PO. Politycy Platformy nie mają jednoznacznego stanowiska. Zastanawiają się, czy gruntów ANR nie przekazać samorządom. Czekają, aż Sawicki przedstawi im projekt ustawy. – To trzeba dobrze przygotować, zastosować odpowiednie mechanizmy kontrolne, by sprzedaż ziemi wzmocniła gospodarstwa rolne, a nie sprzedawać dla zasady – uważa Zbigniew Rynasiewicz (PO) z Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
[ramka]Miliony hektarów jeszcze do wzięcia
Agencja Nieruchomości Rolnych powstała w 1993 r. jako Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Do końca 2007 r. przejęła ponad 4,7 mln ha, głównie po pegeerach (80 proc.) oraz Państwowym Funduszu Ziemi. Dotychczas ANR sprzedała 51 proc. ziemi. Posiada jeszcze blisko 2,5 mln ha, z czego 1,8 mln ha (74 proc.) jest użytkowanych przez ponad 122 tys. dzierżawców. ANR ma dziesięć oddziałów, pracuje w niej ok. 1000 osób. Dysponuje ponad 2 mld zł rocznego budżetu. ANR zarządza też ponad 50 spółkami, m.in. hodowli roślin i zwierząt czy stadninami koni. W zeszłym roku wynik finansowy netto wszystkich spółek przekroczył 72 mln zł, a siedem przyniosło straty. Popyt na ziemię nasilił się po wejściu do UE. W drugim kwartale tego roku średnia cena za hektar ziemi z ANR wyniosła 11,8 tys. zł. Najwyższe ceny utrzymują się w województwach: małopolskim, wielkopolskim oraz kujawsko-pomorskim, i przekraczają 20 tys. zł za hektar. Najtaniej, za ok. 8 tys. zł za hektar, ziemię można kupić w Lubelskiem. Najwięcej gruntów do rozdysponowania jest w województwach: zachodniopomorskim, warmińsko-mazurskim, lubuskim i dolnośląskim. Najmniej gruntów agencja ma w województwach: małopolskim, podlaskim i kujawsko-pomorskim. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA