Literatura

Coetzee o namiętnościach

J.M. Coetzee, Zapiski ze złego roku, przeł. Michał Kłobukowski, Znak, Kraków 2008
Rzeczpospolita
W „Zapiskach ze złego roku” John Maxwell Coetzee, nie tracąc dystansu do samego siebie, opisuje ostatnią miłość i zbliżającą się śmierć
Zaskakuje już sam pomysł książki. Notatki o współczesnym świecie autor przeplata z przedstawioną w pierwszej osobie opowieścią o Anyi, której płaci za porządkowanie archiwum, oraz relacją samej sekretarki. Wątki prowadzone są równolegle – także w dosłownym sensie. Górę strony zajmują radykalne poglądy pisarza, występującego jako Senor C, środek – jego zwierzenia o relacjach z sekretarką, dół – historia tej znajomości według Anyi. Coetzee pisze o starciu temperamentów, odmiennych światopoglądów i przyciąganiu się przeciwieństw.
Senor C – najdelikatniej mówiąc – nie przepada za George’em W. Bushem. Mówi o jego „grzesznej pysze”. Zdaniem pisarza prezydent USA „posuwa się do twierdzenia, że nie może popełnić zbrodni, sam bowiem ustanawia prawa określające, co jest, a co nie jest zbrodnią”. Senor C chwali Harolda Pintera, laureata literackiej Nagrody Nobla z 2005 roku, za przypuszczenie wściekłego ataku na Tony’ego Blaira, zwolennika interwencji w Iraku. Rozważa naturę kapitalizmu. Twierdzi, że wolnego rynku nie stworzył ani Bóg, ani duch historii. „A skoro stworzyliśmy go my, to czy nie możemy go zdemontować, a potem odbudować w dobrotliwej postaci?”. Roztrząsając kwestie wiary – w tym chrześcijańskiej – wchodzi na śliską drogę.
Dla mnie najistotniejsze są krótkie przypowieści o namiętności i śmierci. Pierwsza nawiązuje do wykonanego w Paryżu zdjęcia dwojga zakochanych. Drugą zrodził sen, w którym mężczyznę przeprowadza w zaświaty dziewczyna. Nad takimi przemyśleniami, nagrywanymi na dyktafon lub zapisywanymi na luźnych kartkach, ma zapanować Anya. Coetzee stworzył najkrótszy przewodnik po sobie samym. To precyzyjnie skonstruowana, wciągająca prozaRozmowy z Senorem C są szczere i nie pozostaną bez wpływu na jej życie. Dziewczyna, nie bez racji, zarzuca pisarzowi, że w jego wywodach, formułowanych w sposób nieznoszący sprzeciwu, wszystko jest „z góry ustalone, skostniałe”. Senor C broni się: „Żyjemy w mrocznych czasach. Nie może pani wymagać, żebym pisał o nich w lekkim stylu”. Anya pyta, dlaczego zamiast poświęcać się wodolejstwu autor nie wyda po prostu kolejnej powieści. Ten wyjaśnia, że dziś nie ma już na to siły: „Żeby napisać powieść, trzeba być jak Atlas, trzymać na własnych barkach cały świat, dźwigać go miesiącami albo i latami, póki jego sprawy same się jakoś nie rozstrzygną”. Anya ripostuje, że ludzi nudzą wywody, chętnie natomiast słuchają tego, kto opowiada zajmującą historię albo przynajmniej dowcip. Dla jej 40-letniego partnera Senior C to tylko nieudany powieściopisarz, który odpowiedział na ogłoszenie: „Zatrudnimy sędziwego guru. Musi mieć doświadczenie życiowe i mądre słowo na każdą okazję. Pożądana długa siwa broda”. Coetzee nie traci dystansu do własnej osoby. Ofiarowuje nam prozę precyzyjnie skonstruowaną, napisaną zdyscyplinowanym, oszczędnym stylem i pełną autobiograficznych odniesień. Można ją uznać za najkrótszy przewodnik po życiu i światopoglądzie noblisty. J.M. Coetzee, Zapiski ze złego roku, przeł. Michał Kłobukowski, Znak, Kraków 2008 Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: b.marzec@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL