fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Niemrawy początek wojny

AKG/East News
Obie strony nie były przygotowane do wojny. Zebranie funduszy i przeprowadzenie zaciągów musiało potrwać. Na razie Czesi utworzyli trzydziestoosobowy dyrektoriat z Vaclavem Wilhelmem z Ruppy na czele i rozpoczęli tworzenie oddziałów zbrojnych
Otrzymali pomoc finansową z Niderlandów w postaci 50 tys. guldenów miesięcznie, za które werbowali zaciężnych. Udało się im zaciągnąć na służbę m.in. znanego niemieckiego dowódcę Ernesta von Mansfelda oraz regiment piechoty pod komendą Holendra Frencka. Na czele armii powstańczej stanął Thurn, którego z racji mizernego talentu wojskowego po kilku tygodniach zaczął wspierać Georg Friedrich Hohenlohe. Oddziały protestanckie, mimo że liczebnie dorównywały wojskom cesarskim, które zbierały się w Austrii, były zdecydowanie gorzej wyposażone i zorganizowane. Do tego wiedli je do boju znacznie gorsi (może poza Mansfeldem) dowódcy.
W lipcu 1618 r. trzynastotysięczne oddziały Thurna zajęły strategicznie ważny Krumlov, leżący na szlaku z Bawarii do południowych Czech, oraz zablokowały Czeskie Budziejowice, gdzie stacjonowało 1,5 tys. żołnierzy cesarskich pod wodzą Hansa Aulnera z Birkenfels. Niebawem w ręce powstańców wpadły położone na południu kraju Třeboně i Jun-dřichovy Hradec. Tymczasem w sierpniu z Austrii wkroczyły na Morawy oddziały habsburskie pod wodzą francuskiego generała Henri du Val Dampierre’a.
Niebawem miał doń dołączyć korpus dowódcy hiszpańskiego Charlesa de Bucquoy, któremu cesarz Maciej powierzył dowództwo nad wojskami habsburskimi. W sumie ich siły liczyły 8 tys. pieszych i 6 tys. jazdy. Na razie wojska Dampierre’a miały udzielić pomocy czeskim miastom wiernym Habsburgom.
Francuski dowódca z braku artylerii dał sobie spokój z zamkami w Landsztynie i Jundřichovym Hradcu, których załoga odmówiła złożenia broni. Lepiej poszło mu w Nowej Bystrzycy, którą zajął w połowie sierpnia. Jego aktywność spowodowała, że wojska czeskie zwinęły blokadę Czeskich Budziejowic i ruszyły przeciw niemu. Dampierre błędnie zakładał, że ma przed sobą słabego przeciwnika, i również parł do decydującego starcia. Niewiele brakowało, aby skończyło się to dla niego katastrofą. Czechom udało się osaczyć jego korpus w okolicach Nowej Bystrzycy i Třeboni i tylko dzięki zdecydowaniu oraz nieudolności czeskich wodzów Francuzowi udało się wymknąć z pułapki i uniknąć zniszczenia.
Niebawem bowiem z Austrii nadciągnęły nowe siły habsburskie: 7 – 8 tys. kawalerii i piechoty pod dowództwem marszałka Jana Eusebiusza Khuena oraz oczekiwany korpus Bucquoya. Oddziały te połączyły się z Dampierre’em. Ich celem była Praga.
Dyrektoriat, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, energicznie zabrał się do roboty. W Pradze gorączkowo sypano szańce i wzmac- niano mury miejskie. Wspomagający nieudolnego Thurna w dowodzeniu Hohenlohe postanowił nie dopuścić wroga do stolicy. 10 września obie armie spotkały się pod Časlavem, ok. 70 km na wschód od Pragi. Siły były mniej więcej równe – po 13 – 15 tys. żołnierzy. Dziwna to była batalia, bo poza wzajemnym ostrzeliwaniem się nie doszło do walki wręcz. Bucquoy, nie wiedząc, czego się może spodziewać po swoich żołnierzach, nie ryzykował szturmowania umocnień Czechów. Ci zaś, jakby nie wierząc w swoje siły, schowali się za szańcami, dokonując jedynie sporadycznych wypadów. Za to żołnierze cesarscy i czeladź rozpierzchli się po okolicy w poszukiwaniu prowiantu, bezlitośnie rabując i mordując Bogu ducha winnych cywilów. Ta taktyka spalonej ziemi stała się niebawem tragiczną codziennością wojny trzydziestoletniej.
W końcu września pod Časlavem pojawiło się morawskie poselstwo na czele z Karolem Starszym z Žerotina i Karolem z Liechtensteinu, z niezbyt jasnymi pełnomocnictwami cesarza Macieja. Morawianie zmierzali do Pragi, gdzie chcieli nakłonić Dyrektoriat i Sejm do rozpuszczenia armii i zdania się na łaskę Habsburga, który dopiero wtedy byłby skłonny pertraktować w celu załagodzenia konfliktu. Ich misja spełzła na niczym. Czesi wiedzieli, że Morawianie grają na czas, a gwarancje habsburskie nie są warte funta kłaków. Thurn powitał posłów ironicznie: „Wasze Miłości, panowie przyjaciele, dziękujemy Wam, że jesteście tak uprzejmi, że nieprzyjaciela do kraju naszego wpuściliście: może wam się dobrze przypomnimy”. Czeski wódz pił do tego, że Morawianie zezwolili na przemarsz wojsk cesarskich przez swoje terytorium.
Dyplomacja zawiodła i oddziały habsburskie pod Časlavem znalazły się w trudnym położeniu. Wobec oporu miejscowej ludności i rajdów kawalerii Thurna rabunek został przerwany. Żołnierze Bucquoya byli zmęczeni i głodni. 17 września dowódca cesarski niepostrzeżenie zwinął obóz i skierował się na południe.
Thurn, który dopiero po kilku godzinach zorientował się, co zaszło, ruszył w pościg i dogonił wroga w okolicach Pelhřimova. Tutaj powtórzyła się sytuacja spod Časlava, tyle że wrogie armie okopały się i ostrzeliwały aż przez sześć tygodni. W tym czasie prowiant do obozu Bucquoya dostarczał pułkownik morawski Albrecht Wallenstein.
Do pierwszego prawdziwego starcia w tej wojnie doszło dopiero 9 listopada pod Lomnicami. Thurn wreszcie zaskoczył wycofującego się na południe wroga i zadał mu dotkliwe straty (ok. 400 – 600 zabitych), ale nie zdołał go rozbić.
W listopadzie wojska czeskie pod dowództwem Thurna i Schlicka wtargnęły do Dolnej Austrii i w rewanżu rozpoczęły grabież posiadłości habsburskich. Od Wiednia dzieliło ich zaledwie 80 km. Łupiestwa oddziałów czeskich stały się wodą na młyn propagandy katolickiej i wytrąciły z ręki opozycji antyhabsburskiej w Austrii główny argument, że Czesi prowadzą walkę we wspólnej sprawie obrony wolności protestantów. Wobec braku wsparcia austriackich współwyznawców Thurn i Schlick wycofali się do południowych Czech. W zimie obie strony gotowały się do nowej kampanii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA