Historia

Przybysz z Andaluzji

Ziemie polskie. Miejsca ważne dla Żydów
Rzeczpospolita
Pierwszy Żyd, którego nazwisko na trwałe związane jest z historią Polski, nigdy na ziemiach polskich nie był. To Ibrahim ibn Jakub, który zostawił jedną z najcenniejszych relacji o państwie Mieszka
Przyjmuje się, że podróżnik ów przyszedł na świat około 912 lub 913 roku. Był jednym z wielu tysięcy Żydów zamieszkujących ówczesny Półwysep Iberyjski, których przodkowie dotarli tu jeszcze w czasach rzymskich. Mimo że, jak się wydaje, większość swego dorosłego życia Ibrahim spędził w Kordobie, to wywodził się z położonego w Katalonii miasta Tortosa. Wskazuje na to jego przydomek At Turtuši, czyli tortozańczyk. Pełne więc jego imię i nazwisko brzmiało Ibrahim ibn Jakub al Israili al at Turtuši, czyli Ibrahim syn Jakuba Izraelita z Tortosy.
Jego życie i działalność przypada na początek tzw. złotego wieku kultury żydowskiej w Hiszpanii. Pod rządami dwóch wielkich kalifów z dynastii Omajjadów – Abd ar Rahmana III (912 – 961) i jego syna Al Hakama II (961 – 976) żydowscy mieszkańcy arabskiej wówczas Hiszpanii cieszyli się wolnością religijną. Mogli też bez większych przeszkód uczestniczyć w bujnie się wówczas rozwijającym życiu naukowym i kulturalnym. Kupiec nie dotarł do samego państwa Mieszka. Informacje o nim zdobył najprawdopodobniej podczas swego pobytu na dworze cesarskim oraz wyprawy do Pragi
Ibrahim został członkiem poselstwa, które w latach 965 – 966 Al Hakama wysłał do cesarza Ottona I zwanego Wielkim. Być może wybrano Ibrahima z racji jego wcześniejszych kontaktów handlowych z tą częścią Europy. Prowadził interes tyle zyskowny, co (patrząc z naszej perspektywy) kontrowersyjny. Handlował mianowicie niewolnikami. Ludzie niewolni byli jednym z głównych towarów eksportowych ówczesnej Słowiańszczyzny. U schyłku życia ibn Jakub napisał rozprawę, w której spisał swe wspomnienia i obserwacje poczynione podczas wędrówki. Kupiec nie dotarł do samego państwa Mieszka. Informacje o nim zdobył najprawdopodobniej podczas swego pobytu na dworze cesarskim oraz wyprawy do Pragi. O mieście tym zapisał, że jest „zbudowane z kamienia i kredy i jest największym miastem targowym z wszystkich krajów [słowiańskich]. Do niego przybywają z miasta Kraków, Ruś i Słowianie z towarami, a również przybywają z krajów Islamu, Żydów i Turków także z towarami, różnymi monetami, a sprowadzają ze sobą niewolników, cynę i różne skóry”. O kraju Męsko, jak nazywa Ibrahim Mieszka, pisze, że jest „on najrozleglejszy z ich [tzn. słowiańskich] krajów. (...) obfituje on w żywność, mięso, miód i rolę orną”. Sąsiadują z państwem Mieszka „na wschodzie Ruś, a na północy Burus [Prusowie]”. Książę zbiera od poddanych podatki, które przeznaczone są na utrzymanie drużyny książęcej liczącej trzy tysiące wojów podzielonych na oddziały, „a setka ich znaczy tyle co dziesięć secin innych [wojowników]”. Mieszko zapewnia swoim wojom „odzież, konie, broń i wszystko, czego tylko potrzebują”. Gdy zaś jednemu z nich urodzi się dziecko, to „każe mu wypłacać żołd od chwili urodzenia, czy będzie płci męskiej czy żeńskiej. A gdy [dziecię] dorośnie, to jeżeli jest mężczyzną, żeni go i wypłaca za niego dar ślubny ojcu dziewczyny, jeżeli zaś jest płci żeńskiej, wydaje ją za mąż i płaci dar ślubny jej ojcu”. Niestety, oryginał traktatu przepadł. Wiedzę o nim, jak i o samym Ibrahimie, zawdzięczamy kilku fragmentom relacji, które arabscy uczeni włączyli do swych dzieł Przybysz zanotował również, że „dar ślubny [jest] u Słowian znaczny, w czym zwyczaj ich [jest] podobny do zwyczajów Berebrów. Jeżeli mężowi urodzą się dwie lub trzy córki, to one [stają się] powodem jego bogactwa, a jeżeli mu się urodzi dwóch chłopców, to [staje się] to powodem jego ubóstwa”. Ibn Jakuba interesowało wszystko – ukształtowanie terenu, przyroda czy sposób uprawy roli. Zanotował: „tak właśnie budują Słowianie najczęściej swoje grody: oni idą na łąki, bogate w wodę i zarośla, wytyczają tam okrągły albo czworoboczny plac w kształcie i obszarze grodu, tak jak go planują, wykopują tam ziemię i usypują wykopaną ziemię przy pomocy desek i stosów (?) zgodnie ze sztuką o umocnionych bastionach, aż mur zaplanowaną wysokość osiągnie. Również dla grodu bramę mierzą na tej stronie, z której chcą i do niej wchodzi się po drewnianym moście z obu stron”. Niestety, oryginał traktatu przepadł. Wiedzę o nim, jak i o samym Ibrahimie, zawdzięczamy kilku fragmentom relacji, które arabscy uczeni włączyli do swych dzieł. Najobszerniej z jego opisu korzystał inny, arabski, mieszkaniec Kordoby, żyjący blisko sto lat później, Abu Obaid Abdallah al Bekri. To jemu i jego „Księdze dróg i krajów” zawdzięczamy przetrwanie relacji Ibrahima. Rafał Jaworski - historyk, pracuje w filii Akademii Świętokrzyskiej w Piotrkowie Trybunalskim, redaktor „Mówią wieki”
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL