fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla Ciebie

Longchamps de Bérier: „Prekariat” nie obraża, ale uderza w status pracownika

Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier
Rzeczpospolita, Dominik Różański
Z prekariatu mamy obecnie przede wszystkim niepewność i nietrwałość – mówi ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier.

W ostatnim okresie, księże profesorze, robią karierę określenia „prekariusze", „prekariat", które kojarzymy ze Starożytnym Rzymem. Co one oznaczały?

Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier: Skojarzenie w zasadzie prawidłowe, choć oba określenia w języku naszej debaty na temat rynku pracy nie pojawiły się wprost z łaciny. Przyszły przez język francuski. „Precarium" pochodzi od „preces", czyli „prośby o". W prawie rzymskim słowa prekarium używa się dość wąsko: na określenie umowy o oddanie w bezpłatne używanie rzeczy lub praw z pobieraniem pożytków. Zatem prekarium to „używanie z uproszenia". Udzielane w ramach szczodrobliwości dobrodzieja. Pierwotnie szczodrobliwość ta powodowała tylko powstanie stosunku faktycznego. Dopiero w rzymskim prawie klasycznym, w prawie cesarskim daje się mówić o stosunku prawnym.

W każdej chwili oddający w prekarium mógł odwołać swe wspaniałomyślne i hojne udzielenie drugiemu ziemi czy gospodarstwa rolnego. Prekarzysta nie narzekał. Miał bowiem tę korzyść, że nie płacił za dzierżawę. Czerpał natomiast wszystkie pożytki. Za to był stale utrzymywany w niepewności, a w konsekwencji w pełnej zależności, bo szczodrobliwość dawała mu szansę przeżycia. I to właśnie w prekaryjności się nie zmieniło.

Czy zasadne jest używanie słowa prekarium w kontekście zatrudnienia? Może lepiej nie mówić tym słowem o pracujących obecnie w Polsce na tzw. umowach śmieciowych: zlecenia, o dzieło itp. Czy nie jest to etykietowanie tej grupy zatrudnionych ?

Umowy prekaryjne są już dość dobrze opisane przez naukę prawa pracy. Ani w nim, ani tym bardziej w prawie rzymskim nie ma w prekaryjności nic obraźliwego. Zresztą nie postrzegałbym etykietowania za główny problem w tym przypadku. Jednak o odczucia lepiej zapytać bezpośrednio zainteresowanych.

Co jest zatem głównym problemem?

Prawdziwym problemem staje się sytuacja na rynku pracy i jej wymiar prawny. Z konieczności ekonomicznej wiele osób decyduje się zarobkować na postawie umów o charakterze prekaryjnym. Gotowi są wykonywać pracę za wszelką ceną. Nie chcieliby inaczej, czy sytuacja ich zmusza ? Pracują bez zabezpieczenia, jakie daje prawo pracy. Niestety polski ustawodawca zdaje się na to w pełni godzić. Umowy prekaryjne są więc „popularne" i chętnie wykorzystywane do obchodzenia przepisów kodeksu pracy lub obniżania kosztów zatrudnienia pracowników, a nawet do ustalania wynagrodzenia na poziomie niższym niż minimalne. Umowy śmieciowe przestają być już największym problemem rynku pracy. Stają się nim umowy prekaryjne.

Jakie znaczenie dla Republiki Rzymskiej miała warstwa prekariuszy, czy się buntowała. Jak rozwiązywano ten problem?

Umowy prekaryjne pojawiły się w epoce archaicznej prawa rzymskiego. Zamożne rodziny patrycjuszowskie stawały się bardziej wpływowe dzięki oddawaniu niekoniecznych sobie nieruchomości wyzwoleńcom i klientom. Ci ostatni wywodzili się zazwyczaj spośród plebejuszy. Po co mieliby się buntować i przeciwko czemu? To nie była grupa niewypłacalnych dłużników czy uciskanych niewolników. Prekarium dawało im czasem jedyną szansę utrzymania. Tyle że przez to bardziej, wręcz nieustannie zależeli od dobrodziejów.

Prekarzysta nie miał jednak żadnych praw do otrzymywanej rzeczy.

Nie był nawet jej posiadaczem. Jedynie dzierżycielem wyposażonym w środki ochrony pozaprocesowej wobec osób trzecich, które chciałyby pozbawić go korzystania. A i to rozwiązanie stworzono na korzyść dobrodziejów, by nie musieli osobiście angażować się w spory. Pamiętajmy wszelako, że układy klientalne były zupełnie normalne dla całego politycznego oblicza rzymskiej republiki. Pomagały m.in. wygrywać wybory.

Jakie wnioski z dawnych lat i obecnego zjawiska prekariatu winny płynąć dla Polski, jej władz, jej establishmentu AD 2015?

Współcześnie wraca z prekarium przede wszystkim niepewność i nietrwałość w umowach z zakresu prawa zatrudnienia. Nowoczesne prekarium świadczy o powstawaniu na naszych oczach układów klientalnych. To przede wszystkim sygnał powstania sytuacji dla prawa zatrudnienia niezwykle niebezpiecznej. Chodzi mi o brak pewności i stabilności. W imię elastyczności porzuca się najważniejszą wartość stosunku pracy, jaką jest trwałość. Godzi to w interes i bezpieczeństwo społeczne. Co z tego, że nauka odnotuje, że umowy prekaryjne to kolejny etap rozwoju prawa pracy. Zagrożenie wydaje się na tyle poważne, że należy wzywać do zastanowienia się nad nowymi regulacjami w zakresie prawa zatrudnienia i do ich przygotowania.

Jak ksiądz profesor ocenia wtorkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który pozwolił tzw. samozatrudnionym przystępować do związków zawodowych?

Warto poczekać na uzasadnienie wyroku, ale zawsze dobrze oceniam szacunek wobec wolności słowa, zgromadzeń i zrzeszania się. Trybunał każe nam przemyśleć próby ograniczania wolności związkowej w postaci zawężającej interpretacji. Pamiętajmy, że ustawowe sformułowanie „inna praca zarobkowa" obejmuje świadczenie usług lub wykonywanie pracy na podstawie umów zlecenia, umowy o dzieło, umów agencyjnych, a także wykonywanie pracy w okresie członkostwa w rolniczej spółdzielni produkcyjnej, spółdzielni usług rolniczych czy spółdzielni kółek rolniczych. W praktyce przy takim zarobkowaniu często nie ma co mówić o zabezpieczeniu dochodu, o pewności zatrudnienia jako ochronie przed arbitralnym pozbawieniem pracy czy o zabezpieczeniu miejsca pracy i reprodukcji umiejętności pracowniczych. Prawie nie sposób kontrolować bezpieczeństwo pracy. Trudno więc mówić o zabezpieczeniu przez państwo rynku pracy. Dotąd nie było też szans na reprezentację, czyli kolektywny głos na rynku pracy. Wyrok Trybunału daje przynajmniej w tej ostatniej kwestii wielkie nadzieje.

Rozmawiał Marek Domagalski

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA