fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosjanie nie chcą walczyć na Ukrainie

Czołgi kantemirowskiej dywizji pancernej, zdjęcie z 2011 r. (Fot. Vitaly V. Kuzmin)
Wikimedia Commons
Agencja Reuters odnalazła pięciu rosyjskich żołnierzy, którzy odeszli z wojska, bo nie chcieli służyć na Ukrainie. Twierdzą, że nie są jedyni.

Jeden z żołnierzy opowiada, że został wysłany z jednostką na ćwiczenia na południe Rosji, jednak jego kolumna po prostu przejechała granicę z Ukrainą. - Po przejściu granicy pułkownik powiedział nam, że jeśli nie wypełnimy rozkazów, trafimy do więzienia - opowiada żołnierz, który według Agencji Reuters służył w elitarnej pancernej dywizji kantemirowskiej. Agencja nie ujawniła nazwiska żołnierza.

Według niego dwóch żołnierzy z kolumny odmówiło dalszej jazdy na terytorium Ukrainy. Zostały odesłani na tył, a pułkownik poinformował żołnierzy, że wobec żołnierzy zostanie wszczęte sprawy o złamanie rozkazu. - Ale to nieprawda, bo dzwoniliśmy do nich i okazało się, że odeszli z wojska i zostali po prostu odesłani do domu - opowiada rozmówca Agencji Reuters.

Żołnierz twierdzi, że walczył na Ukrainie latem ubiegłego roku jako członek załogi czołgu T-72. - Po powrocie do Rosji powiedzieli nam, że dostaniemy premie i ordery - opowiada. - Nie dostaliśmy, więc 14 z nas odeszło z armii.

Reuters ma listy, jakie wymienili między sobą szef departamentu osobowego Zachodniego Okręgu Wojskowego a szefową Komitetu Matek Żołnierzy, organizacji zrzeszającej rodziny żołnierzy, m.in. tych zabitych i ranionych na Ukrainie. W liście szefowa Komitetu prosi wojsko o zatwierdzenie podań o rezygnację ze służby dziewięciu żołnierzy.

List nie precyzuje, dlaczego żołnierze chcą odejść ze służby, jednak Reuters skontaktował się z trzema z dziewięciu żołnierzy. Wszyscy twierdzą, że chcieli odejść, bo nie chcieli służyć na Ukrainie.

Zgodnie z rosyjskim prawem poborowi w rosyjskiej armii nie mogą być wysyłani do służby poza granice Rosji. Ale działacze praw człowieka twierdzą, że armia zachęca poborowych do podpisywania kontraktów na służbę zawodową. - Żołnierze są pod olbrzymią presją, by takie kontrakty podpisać - mówi Siergiej Kriwenko, lider grupy Obywatele.Armia.Prawa.

Według niego ci, którzy odmówią wyjazdu z jednostką na Ukrainę, są zmuszani do odejścia z wojska. - Nie można ich postawić przed sądem za niepodporządkowanie się rozkazom, bo nie ma na piśmie rozkazów o misji na Ukrainie, wszystko jest tu na słowo - opowiada Kriwenko.

Kriwenko spotkał się niedawno w Murmańsku z 30 żołnierzami, którzy wrócili ze służby na Ukrainie. - W zależności od stopnia dostają premie w wysokości 20-60 tys. rubli miesięcznie - mówi działacz. Przeciętna pensja w Rosji to 30 tys. rubli (1500 zł).

Reuters rozmawiał też z 21-letnim byłym żołnierzem, który odszedł z wojska. Żołnierz opowiada, że jego jednostka obsługiwała wyrzutnie rakiet Grom. W lecie 2014 r. jednostka dostała polecenie zajęcia pozycji 2 km od granicy z Ukrainą.

- Pojechaliśmy tam bez oznaczeń na mundurach i wozach - opowiada żołnierz. - Powiedziano nam, że są niepotrzebne w warunkach polowych. Powiedziano nam, że to ćwiczenia, ale mieliśmy się zachowywać, jak w warunkach bojowych. Jednostka ostrzeliwała cele położone 17 km dalej, czyli 15 km wewnątrz Ukrainy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA