fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Pyrrusowy triumf Napieralskiego

Fotorzepa/Danuta Matloch
Działacze SLD przejmują retorykę swojego byłego lidera. I mówią wprost: eksperyment Ogórek był błędem.

Sondażowe wyniki wyborów pokazały, że lewicy w Polsce już w zasadzie nie ma. Nawet po zsumowaniu poparcia Magdaleny Ogórek (2,4 proc.) i Janusza Palikota (1,5 proc.) odwołująca się do lewicowych ideałów partia nie byłaby w stanie przekroczyć progu w wyborach do Sejmu.

Z pierwszych wystąpień liderów SLD nie wynika, by z porażki wyciągnęli jakieś wnioski. Całą winą za fatalny wynik obarczają kandydatkę. – Za porażkę odpowiadają dwie grupy: sztab i sama kandydatka – mówi Włodzimierz Czarzasty.

Podobnie wypowiadają się też Dariusz Joński, Tomasz Kalita, Leszek Miller czy Katarzyna Piekarska.

Liderzy lewicy przyznają jednak, że poparcie Ogórek było złym pomysłem. Mówią też, że trzeba pomyśleć o nowej formule, a może nawet nazwie.

Z tych słów cieszyć się może Grzegorz Napieralski, który – jak przypomniał w poniedziałek w Sejmie – powtarza je od pół roku. – Wyrzucono mnie za to z SLD, teraz wyrzucą się sami? – pyta retorycznie.

Były lider SLD nabrał wiatru w żagle – zapowiada powstanie nowej partii i deklaruje, że dla Millera miejsca w niej nie będzie. Puszcza oko także do Kukiza. – Jego wynik pokazuje, że jest przestrzeń na nowoczesną, racjonalną partię czy ruch polityczny – przyznaje.

Z takim projektem wiązani są m.in. Andrzej Rozenek i Barbara Nowacka. Ale Nowacka nie jest do niego przekonana. – Według niej Napieralski bardziej myśli o sobie i miejscach w Sejmie niż o długofalowym projekcie – tłumaczy nam osoba z jej otoczenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA