fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Jak Clintonowie robią pieniądze

Bloomberg
Opuszczając Biały Dom Clintonowie byli „prawdziwymi bankrutami”, jak przyznała ostatnio Hillary. Dzisiaj są milionerami. W ostatnich dziesięciu latach na konta ich fundacji wpłynęło 140 mln dol.

- Problemem jest ustalenie granicy pomiędzy polityczną maszyną Clintonów do robienia pieniędzy a dobrem publicznym - pisze w swej książce zatytułowanej "Clinton Cash" amerykański dziennikarz Peter Schweizer, która pojawiła się właśnie w księgarniach. Jest przekonany, że Clintonowie nie uprawiają czystej filantropii, lecz załatwiają rozliczne sprawy możnym tego świata, a ci rewanżują się hojnie. Na przykład w formie honorarium za wykład byłego prezydenta USA w wysokości 750 tys. dol. To nieco więcej, niż zarobił on przez dwa lata pracy w Białym Domu.

Schweizer pisze w swej książce, że nie ma niezbitych dowodów świadczących o korupcji małżeństwa Clintonów. Twierdzi jednak, że w swych badaniach natrafił wielokrotnie na milionowe transakcje finansowe zbiegające się z działalnością polityczną Clintonów, z której korzyści czerpały określone osoby.

Na przykład kanadyjski przedsiębiorca Frank Giustra, który kilka lat temu wniósł 31,3 mln dol . do "Fundacji Clinton - Giustra dla trwałego wzrostu". Pieniądze miały być gratyfikacją za usługi Billa Clintona na rzecz Giustry w Kazachstanie. Były prezydent udał się w 2005 roku do Astany z misją pomocy cierpiącym na AIDS. Nie miało znaczenia, że choroba ta nie jest w Kazachstanie wielkim problemem społecznym. Chodziło o kontakt z prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem. Clinton zaprosił Nazarbajewa do USA i wkrótce Giustra zawarł szereg kontraktów na wydobycie w Kazachstanie uranu. Napotkał później na pewne trudności, które rozwiązała Hillary Clinton, ówczesna sekretarz stanu w administracji Obamy. Uzależniła spotkanie z Nazarbajewem od załatwienia spraw Giustry.

Gdy później Giustra zdecydował się sprzedać swą firmę, zajmującą się wydobyciem uranu rosyjskiemu Rosatomowi, znów szukał pomocy Clintonów. Rzecz w tym, że firma miała prawo do wydobycia uranu także w USA i sprzedaż Rosjanom nie mogła się odbyć bez zgody Waszyngtonu. Hillary Clinton uznała, że nic nie stoi na przeszkodzie w tego rodzaju transakcji, chociaż opierała się sprzedaży kilku amerykańskich portów Zjednoczonym Emiratom Arabskim.

Tego rodzaju przykładów jest znacznie więcej na 184 stronach książki Petera Schweizera. Jest też sporo o zamiłowaniu do luksusu byłego prezydenta, który przemierza świat w eleganckich prywatnych samolotach i mieszka na najdroższych hotelach. Często towarzyszy mu grono biznesmenów, których problemy w poszczególnych krajach rozwiązują się same, po odpowiedniej interwencji państwa Clinton.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA