fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Koniec epoki pacyfizmu w Niemczech

Ursula von der Leyen fot. theglobalpanorama
Flickr
Taki będzie skutek nowej strategii bezpieczeństwa, przygotowywanej w Berlinie.

– Trzeba znaleźć odpowiedzi na szereg nowych zagrożeń, jak niebezpieczeństwo epidemii eboli, Państwo Islamskie, konflikt na Ukrainie czy ataki cybernetyczne – zapowiada minister obrony Ursula von der Leyen przy okazji rozpoczęcia prac nad nową strategią bezpieczeństwa. Będzie gotowa w połowie przyszłego roku.

Mówiąc o Ukrainie, pani minister nie pozostawiła wątpliwości, że chodzi o analizę możliwych działań w obliczu wojny hybrydowej oraz zmasowanej ofensywy informacyjnej Rosji. Bundeswehra jak i struktury państwowe muszą być w przyszłości na takie działania przygotowane. Całość analizy ma być dokonana w kontekście rosnącej roli politycznej i gospodarczej Niemiec. Innymi słowy – w warunkach niemieckiego przywództwa w Europie. Oznacza to, że Niemcy rozstają się definitywnie z dotychczasową strategią nacechowaną pacyfizmem i są gotowe do wzięcia większej odpowiedzialności za losy świata.

Do tego właśnie wzywał przed rokiem na monachijskiej konferencji bezpieczeństwa prezydent Joachim Gauck. Przestrzegał przed uleganiem argumentom „fałszywych pacyfistów", którzy wykorzystują niemiecką winę, aby unikać zaangażowania się w najważniejsze problemy międzynarodowe. Wcześniej wzywał do tego Joschka Fischer w obliczu kryzysu w Kosowie, mówiąc, że z niemieckiej historii wyciągnął wnioski, że nie tylko „nigdy więcej wojny", ale także „nigdy więcej Auschwitz". W rezultacie Bundeswehra wzięła udział w pierwszej zagranicznej misji pokojowej. Od tego czasu było ich znacznie więcej od Afganistanu po Afrykę, jednak Niemcy nadal odgrywały rolę politycznego karła sprzed zjednoczenia kraju. – Nie tylko kraje Europy Wschodniej oczekują od Niemiec przyjęcia roli przywódczej w kontekście konfliktu na Ukrainie – tłumaczy „Rz" Henning Riecke, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP).

Nie wystarczy sama wiodąca rola Niemiec w tzw. tymczasowej szpicy NATO w ramach sił reagowania Sojuszu. Berlin zdaje sobie z tego sprawę i na tegorocznej monachijskiej konferencji bezpieczeństwa niemieccy politycy głosili już otwarcie, że „Germany is ready to lead". Nie oznacza to, że Niemcy znajdą się automatycznie na pierwszej linii frontu w przyszłych konfliktach. Szczegóły znajdą się zapewne w opracowywanej obecnie strategii. Poprzednia opublikowana została w 2006 roku. Rosja jest w niej przedstawiona jako godny zaufania partner, z którym należy ściśle współpracować. – Partnerski optymizm jest już zamierzchłą historią – mówi Riecke. Zwraca uwagę, że konflikt na Ukrainie jest przejawem kryzysu samej Rosji i całkowitą porażką jej polityki regionalnej. Do tego musi zostać dostosowana nowa strategia.

Ursula von der Leyen zwraca uwagę, że strategia opracowywana jest w warunkach głębokiej reformy Bundeswehry. Ogłoszono właśnie projekt zakupu 138 helikopterów za 8,5 mld euro. To jedna czwarta rocznego budżetu obronnego Niemiec. Najpotężniejszy gospodarczo kraj Europy wydaje na obronę zaledwie 1,3 proc. PKB. Znacznie mniej niż rekomendowane przez NATO 2 proc. PKB. Berlin nie zamierza wydawać więcej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA