fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Separatyści żądają: Ukraina musi się przekształcić w państwo federacyjne

AFP
Rozmowa | Mirosław Rudenko, deputowany parlamentu samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej

Rz: Jak pan ocenia wyniki spotkania „normandzkiej czwórki" w Mińsku?

Mirosław Rudenko
: Na razie jest to pierwszy krok na drodze do kompromisu. Najważniejszym punktem tego porozumienia jest całkowite zawieszenie broni, bez którego cała reszta nie będzie miała najmniejszego sensu. Jeżeli wierzyć porozumieniom mińskim, wojna powinna się zakończyć w najbliższą niedzielę. Miejmy nadzieję, że tak się stanie, bo na razie ukraińska artyleria wciąż ostrzeliwuje nasze miasta. Nadzieja ta nie jest wielka, ponieważ wszystkie dotychczasowe porozumienia były naruszane przez Kijów.

Tym razem gwarantami tego porozumienia są przywódcy czterech państw, a kontrolować przestrzeganie zawieszenia broni ma OBWE...


Mam duże wątpliwości co do zdolności OBWE zorganizowania kontroli na ewentualnej linii podziału. Organizacja ta od miesięcy prowadzi swoją misję w Donbasie, jednak specjalnie nie wykazała się zdolnością szybkiego reagowania i bardzo często przymykała oko na niewygodne dla Kijowa fakty. Najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji byłaby obecność wojsk pokojowych na całej linii demarkacyjnej i tylko w tej sytuacji można by  doprowadzić do całkowitego zawieszenia broni. Nasi liderzy przypuszczali, że mogliby to być żołnierze z Białorusi lub Kazachstanu. Nie ma jednak w tej kwestii porozumienia z Kijowem. Gdyby taka kontrola się pojawiła, moglibyśmy przystąpić do realizacji kolejnych postulatów porozumienia, m.in. w sprawie autonomii Donbasu.

Czy satysfakcjonuje pana zakres autonomii, którą przewiduje dla Donbasu porozumienie „normandzkiej czwórki"?

Będę usatysfakcjonowany wtedy, gdy nasze republiki otrzymają całkowitą niezależność gospodarczą  od Kijowa. Jednym z najważniejszych naszych warunków jest to, by wszystkie pieniądze zarobione w Donbasie pozostawały na miejscu. Musimy podzielić między siebie budżet, by Kijów wznowił wypłaty emerytur i zasiłków socjalnych, jeżeli nadal traktuje te tereny jako część Ukrainy. Autonomia także przewiduje gwarantowane w konstytucji prawo używania języka rosyjskiego, bo innym językiem mieszkańcy tych regionów się nie posługują. Będzie to sygnałem dla całego południowego wschodu Ukrainy, który upomni się o swoje prawa.   W konsekwencji Ukraina ma przekształcić się w państwo federacyjne, o którym mówili tacy twórcy tego kraju, jak Mychajło Hruszewski i Wiaczesław Czornowił.

Czy to oznacza, że docelowo przedstawiciele Donbasu będą ubiegali się o miejsce w ukraińskiej Radzie Najwyższej?

Na razie jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Z pewnością, gdyby na terenie całej Ukrainy odbyły się sprawiedliwe wybory parlamentarne,  większość poparłaby zwolenników „rosyjskiego świata". Pamiętamy, kto rządził w tym kraju przed rewolucją.  Ludzie głosowali na Partię Regionów, ponieważ nie było innej alternatywy dla ideologii banderowskiej, której triumf dziś obserwujemy na Ukrainie.

Wcześniej mówił pan o tym, że mieszkańcy Donbasu „proszą" o przyłączenie do Rosji. Czy po wczorajszych porozumieniach w Mińsku nie jesteście rozczarowani tym, że nadal pozostajecie częścią Ukrainy?

Mieszkańcom Donbasu trudno będzie się z tym pogodzić, ponieważ wojna postawiła krzyżyk na naszych wcześniejszych stosunkach z Ukrainą. Liczyliśmy na to, że tak jak Krym zostaniemy przyłączeni do Rosji, ponieważ państwo to jest o wiele stabilniejsze niż Ukraina. Teraz jednak będziemy musieli wykonać kawał dobrej roboty, by ustalić, jak mamy żyć dalej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA