fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

67 lat? Nie zawsze. Korekta wieku emerytalnego

Bronisław Komorowski (na zdjęciu podczas posiedzenia Rady Krajowej PO w ostatni piątek) ostro odpowiada na postulat kandydata PiS Andrzeja Dudy, by cofnąć reformę emerytalną
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Bronisław Komorowski wspomina o korekcie przepisów dotyczących wieku emerytalnego. To przedwyborcza zagrywka czy realny projekt?

Po rządowej reformie z 2012 r. wiek emerytalny kobiet i mężczyzn zaczął być wyrównywany i podnoszony do 67 lat. Związki zawodowe nigdy się z tym nie pogodziły. Także dziś, gdy największe centrale związkowe grożą strajkiem generalnym, zmiany w emeryturach są jednym z głównych postulatów.

Nie znaczy to, że związkowcy chcą całkowitego porzucenia „reformy 67" i powrotu do emerytur w wieku 60 lat dla kobiet oraz 65 dla mężczyzn.

– Jesteśmy realistami. Domagamy się po prostu wprowadzenia dodatkowych elementów, które będą decydować o prawie do emerytury. Sam wiek to za mało – przekonuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" lider „Solidarności" Piotr Duda, przywołując swój ulubiony przykład Niemiec, gdzie w minionym roku wprowadzono możliwość przejścia na emeryturę w wieku 63 lat tym osobom, które przez 45 lat płaciły składki.

Związkowcy przedstawili rządzącym taki oto wariant: przejście na emeryturę byłoby możliwe po przepracowaniu 40 lat (mężczyźni) lub 35 lat (kobiety). – Jeśli takie osoby chciałyby pracować dłużej, powinni mieć do tego prawo – zastrzega Duda.

Ale jest jeszcze jeden warunek tego rozwiązania: składki zgromadzone na koncie przyszłego emeryta w ZUS muszą mu zagwarantować co najmniej minimalną emeryturę. – Nie chcemy, żeby ludzie mieli głodowe świadczenie, bo wtedy i tak wyciągną do państwa rękę o pomoc – tłumaczy Duda.

Rząd ze związkami na ten temat dyskutować nie chce. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz uważa ich postulaty dotyczące reformy emerytalnej za „polityczne".

Niespodziewanie jednak związki znalazły partnera w prezydencie. Dotąd Bronisław Komorowski był bardzo zaangażowany w „reformę 67". Rząd Tuska konsultował z nim jej kształt, a prezydent przekonał do niej m.in. swego przyjaciela Janusza Palikota, którego partia zagłosowała w tej sprawie tak jak koalicja PO–PSL. Kancelaria Prezydenta rozpoczęła analizy korekty „reformy „67" z inspiracji związkowców. Przyznał to „Rzeczpospolitej" nie tylko Piotr Duda, ale i prezydencka minister Irena Wóycicka odpowiedzialna za politykę społeczną.

– Można rozważyć wariant, że kryterium wieku emerytalnego 67 lat nie będzie jedynym wyznacznikiem przechodzenia na emeryturę – mówi nam Wóycicka. – Prezydentowi chodzi przede wszystkim o sytuację osób, które bardzo wcześnie zaczęły pracować i regularnie odprowadzają składki. To zazwyczaj ludzie słabiej wykształceni, w tym pracownicy fizyczni. Po „reformie 67" będą pracować dłużej niż osoby lepiej wykształcone, które wchodzą na rynek pracy później. W ich przypadku można rozważać wprowadzenie stażu opłacania składek jako kryterium przejścia na emeryturę przed ukończeniem 67. roku życia.

Prezydent nie rzuca tej propozycji przypadkowo. Jak dowiaduje się „Rzeczpospolita", jest ona do zaakceptowania przez przedsiębiorców. Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP: – Wyobrażam sobie, że osoba, która przepracuje odpowiednią liczbę lat, będzie mogła odejść na emeryturę, zanim ukończy 67 lat.

Podobnie wypowiada się Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan. – Pamiętajmy, że najdłużej do emerytury muszą pracować osoby słabiej wykwalifikowane. Takie osoby statystycznie żyją też krócej, przez co umożliwienie im wcześniejszego odejścia z rynku pracy jest racjonalne – mówi.

Przedmiotem sporu będzie jednak staż pracy. Pracodawcy niechętnie patrzą na propozycję związkowców. – Bliżej mi do wersji niemieckiej, gdzie ten staż wynosi 45 lat – mówi Malinowski. Mordasewicz sądzi, że można rozmawiać o stażu nie mniejszym niż 40 lat.

Z czysto politycznego punktu widzenia poparcie Komorowskiego dla projektu związków zawodowych wbije klin między „Solidarność" a PiS, który twardo się domaga wycofania „reformy 67" w całości. Komorowski zaatakował za to kandydata PiS Andrzeja Dudę. – Zapowiedź, że się obniży wiek emerytalny, jest w moim przekonaniu naigrawaniem się z prostego człowieka – stwierdził we wtorek w Polsat News. – Jak można zagwarantować, że emerytury nie będą głodowe za parę lat, mówiąc, że będziemy mniej pracować?

Minister Wóycicka nie składa deklaracji, kiedy Kancelaria Prezydenta zajmie ostateczne stanowisko w sprawie pomysłu związkowców. – Jest za wcześnie, żeby powiedzieć, kiedy skończymy analizę i jakie będą nasze wnioski – mówi.

Rozwiązanie to może zostać wprowadzone w życie nie tylko z powodu zarysowującego się kompromisu. Środowiska, które popierają wydłużenie wieku emerytalnego, zdają sobie sprawę, że złagodzenie reformy nie musi być wcale bardzo kosztowne, bo nowe przywileje obejmą ograniczoną liczbę osób. Za to poluzowanie reformy będzie zmniejszać presję na całkowite jej porzucenie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA