fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Straż miejska przestanie zarabiać na fotoradarach

O odebraniu strażnikom miejskim fotoradarów mówi się od dawna. Do szybkiego działania projektodawców zmobilizował raport Najwyższej Izby Kontroli z listopada 2014 r. NIK zarzuciła m.in., że strażnicy ustawiali się w miejscach, które nie były uzgodnione z policją, ale łatwo namierzali z nich kierowców.
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski KS Krzysztof Skłodowski
Za zdjęcia ze stacjonarnych urządzeń będą kary administracyjne, a nie jak dziś – mandaty. Dzięki temu za szybką jazdę zapłacą też posłowie i sędziowie.

Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą odebrać strażnikom miejskim stacjonarne fotoradary, które przejmie Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD), a przenośne – policja. To jedna z propozycji z przygotowanego przez PO projektu nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym.

Policja przejmie przenośne urządzenia w trzy miesiące od wejścia w życie nowych przepisów, a GITD stacjonarne w ciągu 18 miesięcy.

Wreszcie rozbrojeni

O odebraniu strażnikom miejskim fotoradarów mówi się od dawna. Do szybkiego działania projektodawców zmobilizował raport Najwyższej Izby Kontroli z listopada 2014 r. NIK zarzuciła m.in., że strażnicy ustawiali się w miejscach, które nie były uzgodnione z policją, ale łatwo namierzali z nich kierowców.

– To dobra zmiana. Strażnicy używali fotoradarów nie do poprawy bezpieczeństwa, ale do zarabiania pieniędzy dla gmin – ocenia prof. Ryszard Stefański, specjalista w sprawach wykroczeniowych.

Policja nadal będzie wystawiać mandaty i karać punktami karnymi, ale za naruszenia zarejestrowane przez stacjonarne fotoradary Inspekcji Transportu Drogowego będą kary administracyjne. A to oznacza, że osoby, które chroni immunitet (np. posłowie, sędziowie, prokuratorzy), już nie unikną płacenia za szybką jazdę.

Podobna zmiana już kiedyś została zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny Czy teraz będzie inaczej?

– Trybunał orzekł, że nie można łączyć kar administracyjnych z punktami karnymi. Dlatego za wykroczenia zarejestrowane fotoradarami będą tylko kary pieniężne – mówi Stanisław Żmijan, przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury.

Zdaniem prof. Ryszarda Stefańskiego dojdzie jednak do nierównego traktowania kierowców. Kary będą różne w zależności od tego, jakie urządzenie zarejestruje wykroczenie. – Należałoby wprowadzić kary administracyjne bez punktów karnych za wszystkie wykroczenia albo pozostawić mandaty karne – uważa prof. Stefański.

Projekt określa też, że kary administracyjne GITD nałoży na właściciela lub posiadacza pojazdu, a nie na kierowcę.

– Właściciel pojazdu sam będzie musiał odzyskać pieniądze od sprawcy wykroczenia – zaznacza poseł Żmijan.

Kosztowna jazda

Kary administracyjne będą wyższe od mandatów. Ich wysokość ma zależeć od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Za przekroczenie prędkości od 11 do 20 km/h trzeba będzie zapłacić 3 proc. takiego wynagrodzenia. Według prognoz za 2014 r. wyniesie ono ok. 3746 zł, a więc najniższa kara wyniesie 110 zł, a za jazdę powyżej 51 km/h – 740 zł. Tyle samo za przejazd na czerwonym świetle. Za zbyt szybką jazdę w terenie zabudowanym kara będzie dwukrotnie wyższa. Jadący ponad 51 km/h zapłaci prawie 1,5 tys. zł.

– Taka jazda jest niebezpieczna, podniesienie kar jest słuszne – mówi prof. Stefański.

O 50 proc. wyższe kary będą też za czwarte wykroczenie i każde następne popełnione w ciągu roku od ujawnienia pierwszego.

etap legislacji: skierowany do prac w Sejmie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA