fbTrack

Świat

Sensacyjny sukces postkomunistów w Turyngii

AFP
Bodo Ramelow z postkomunistycznego ugrupowania Lewica został wybrany premierem Turyngii. Jest to pierwszy niemiecki kraj związkowy, którym rządzić będą postkomuniści.

Jest poletkiem doświadczalnym możliwej współpracy socjaldemokratów, postkomunistów i Zielonych na szczeblu federalnym.

— Musimy działać wspólnie - powiedział po wyborze szczęśliwy 58-letni Ramelow, od dzisiaj premier Turyngii, landu który wchodził w skład NRD. Tym samym kończy się 24-letni okres rządów CDU, ugrupowania Angeli Merkel w Turyngii. Ale postkomunistyczna Lewica zdobyła w niedawnych wyborach do lokalnego parlamentu 28,2 proc. głosów. Było to wprawdzie mniej niż CDU (33,5 proc.) ale partia ta nie zdołała przekonać socjaldemokratów z SPD do utworzenia koalicji na wzór takiej, jaka funkcjonuje na szczeblu federalnym.

Przed koalicją nazywaną w Niemczech czerwono-czerwono-zieloną ostrzegał zarówno prezydent Joachim Gauck jak i kanclerz Angela Merkel, która twierdziła, że nie czas na wprowadzanie w życie idei Karla Marka. Zarówno Gauck jak i Merkel pochodzą z byłego NRD i doskonale poznali funkcjonowanie reżimu SED, partii rządzącej państwem robotników i chłopów czy inaczej„drugim państwem niemieckim". Sam Bodo Ramelow nie ma takich doświadczeń. Pochodzi z zachodnich Niemiec gdzie był działaczem związkowym. Utrzymywał kontakty z zakazaną Niemiecka Partią Komunistyczną co sprawiło,że znajdował się pod obserwacją kontrwywiadu. Po upadku muru berlińskiego przeniósł się do Turyngii. Tam również zajmował się działalnością związkową. Został członkiem ugrupowania postkomunistów, spadkobierców SED, które kilka lat temu połączyło się z dysydentami z SPD z zachodniej części kraju. Odtąd postkomuniści występują pod nazwą Lewica. W ramach tego Lewicy działają grupy o dość egzotycznie brzmiących nazwach jak Platforma Komunistyczna czy Socjalistyczna Lewica nie mówiąc już o organizacji "Cuba Si". Partia domaga się rozwiązania NATO, likwidacji baz USA Europie, ostro krytykuje Izrael i nie ma nic przeciwko Władimirowi Putinowi. Lewica ma swych przedstawicieli w dziesięciu parlamentach landowych w tym w pięciu w zachodniej części kraju. Współrządzi w Brandenburgii gdzie jest partnerem koalicyjnym SPD. Ma oczywiście swych deputowanych w Bundestagu.

Na szczeblu federalnym Lewica jest przedmiotem ostracyzmu innych ugrupowań reprezentowanych w Bundestagu. Nie tylko ze względu na egzotyczny program partyjny ale i dlatego, że nie rozliczyła się z przeszłości, nie potępiła NRD jako państwa bezprawia i nie przeprosiła za krzywdy wyrządzone przez SED społeczeństwu nieistniejącego już państwa.

Lewica w Turyngii zmuszona została jednak do uznania NRD za państwo bezprawia co było warunkiem porozumienia koalicyjnego z SPD. Nie jest tajemnicą, że postkomuniści byliby gotowi do wielu krytycznych ocen jak i daleko idącej modyfikacji swego programu w sytuacji gdyby mogli zostać partnerami koalicji rządzącej na szczeblu federalnym.

— Turyngia to eksperyment, który zmienić może scenę polityczną w Niemczech- pisze tygodnik „Der Spiegel". - Nie mam wątpliwości, że po następnych wyborach parlamentarnych w 2017 roku skończy się ostracyzm socjaldemokratów i Zielonych wobec Lewicy- przekonuje „Rz" prof. Klaus Schroeder, politolog.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL