fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

System zastrzegania niedozwolonych klauzul umownych do naprawy

Fotorzepa, Adam Jagielak Ada Adam Jagielak
System zastrzegania niedozwolonych klauzul umownych wymaga generalnej naprawy. W praktyce może się to okazać zadaniem niełatwym – pisze radca prawny.
Próba faktycznej delegalizacji kodeksu cywilnego w relacjach konsumenckich poprzez wpis do rejestru klauzul niedozwolonych postanowienia, że „w sprawach nieuregulowanych umową strony stosować będą przepisy kodeksu cywilnego" [nr 3191], w gruncie rzeczy jest dowodem na jego bankructwo w dzisiejszej postaci. Dostrzegł to minister sprawiedliwości, rozpoczynając 28 czerwca konsultacje w sprawie zmian.
O ile przy klauzuli: „w sprawach nieuregulowanych w tej umowie stosuje się przepisy k.c., a ewentualne spory będą rozstrzygane przez sąd właściwy ze względu na siedzibę firmy" [nr 1255], można się było jeszcze zastanawiać, czy naprawdę ktoś mógł uznać za niedozwoloną praktykę informowanie konsumenta, że uzupełniająco do umowy ma zastosowanie k.c., o tyle wpis 3191 nie daje już szansy na ratowanie systemu poprzez twórczą interpretację.
Czy to się komuś podoba czy nie, kodeks cywilny obowiązuje. Ergo, informacja o tym, że znajdzie on zastosowanie, nie tworzy niedozwolonej reguły postępowania, lecz jest oświadczeniem wiedzy, i to wiedzy dość elementarnej.

Stajnia Augiasza

Z radością warto odnotować rozpoczęcie konsultacji w sprawie radykalnej zmiany systemu klauzul niedozwolonych, co nastąpiło poprzez upublicznienie przez ministra sprawiedliwości założeń reformy. Ciesząc się, że ktoś na poważnie wziął się do posprzątania tej klauzulowej stajni Augiasza, nie zapominajmy, iż była to jedna z 12 prac zleconych Heraklesowi przez Eurysteusza.
Stan obecny to ponad 5720 wpisów do rejestru klauzul niedozwolonych, w tym wpisy powtarzające się, sprzeczne z obowiązującym prawem czy – delikatnie rzecz ujmując – niemądre. Około 41 tys. spraw w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) w 2013 r.; głównie na skutek działania tych, którzy pod szyldem ochrony konsumentów zbudowali dochodową działalność, „taśmowo" pozywając profesjonalistów, jeśli tylko znajdą w ich wzorcach umownych coś podobnego do klauzul już widniejących w rejestrze. Niektórzy nazywają to zjawisko prawniczym trollingiem (trolling for fish znaczy tyle co łowienie na haczyk).
Mam wątpliwości, czy system jest w ogóle „naprawialny". Strony wiążą normy postępowania, a nie poszczególne zapisy umowne. Normę postępowania dekodujemy na podstawie wszystkich postanowień umownych, a nie jednego wybranego. Natura rejestru klauzul niedozwolonych jest taka, że wpisuje się do niego wyrwane z kontekstu zapisy umowne, a nie normy postępowania zrekonstruowane na podstawie całej treści umowy.
W ramach tego artykułu nie sposób się odnieść do większości proponowanych przez ministra sprawiedliwości założeń, ale jedna sprawa wymaga pilnego komentarza.

Kto wnosi powództwo

Proponuje się, aby powództwa do SOKiK mogły składać wyłącznie zdefiniowane w ustawie instytucje państwowe, które w zakresie swoich zadań mają ochronę konsumentów, oraz „certyfikowane" stowarzyszenia. Pomysł na prowadzenie rejestru „certyfikowanych" stowarzyszeń zaczerpnięto z prawa niemieckiego (Unterlassungsklagengesetz). Ergo, postuluje się pozbawienie konsumenta legitymacji czynnej w tego typu sprawach, co kłóci się z linią orzeczniczą Trybunału Sprawiedliwości UE (TS).
Już dawno uznawał on, że każdy sąd może dokonywać oceny, czy jakaś klauzula jest czy nie jest dozwolona, w każdym postępowaniu (wyrok w sprawie Oceano Grupo Editorial SA). W sprawie Dirk Frederik Asbeek Brusse TS idzie dalej i głosi, że rola przyznana przez prawo Unii sądowi krajowemu „nie ogranicza się do zwykłej możliwości orzeczenia w przedmiocie ewentualnie nieuczciwego charakteru warunku umownego, ale obejmuje ona także obowiązek zbadania tej kwestii z urzędu [...]".
Każdy sąd z urzędu zobowiązany jest badać postanowienia umowne z konsumentami pod kątem tego, czy są one dozwolone, czy też nie. A to oznacza, że przed każdym sądem konsument może się domagać przeprowadzenia takiego testu zgodności. Dlaczego zatem w sądzie wyspecjalizowanym (SOKiK) tenże konsument ma być ubezwłasnowolniony? Czy nadużywanie uprawnień procesowych przez jednych ma być leczone pozbawianiem wszystkich takiego prawa?
CV
Autor jest radcą prawnym, wykładowcą WSB, dyrektorem w BZ WBK
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA