fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Korwin-Mikke zbyt skrajny dla skrajnych

Fotorzepa, Łukasz Solski
Unijna polityka. W ostatniej chwili okazało się, że Kongres Nowej Prawicy nie znalazł sojuszników w Parlamencie Europejskim.
Do wczoraj eurodeputowani mieli czas na zgłaszanie składów grup politycznych. Ich liczebność zdecyduje teraz o przydzielonych każdej frakcji stanowiskach i pieniądzach.
Na ostatniej prostej okazało się, że nie wystarczyło eurodeputowanych do stworzenia grupy skrajnej prawicy, na której czele miała stanąć Marine Le Pen, liderka francuskiego Frontu Narodowego. Partie zachodnioeuropejskie nie chciały współpracować z Januszem Korwin-Mikkem ?i jego Kongresem Nowej Prawicy (KNP).
– Nie chcieliśmy zdecydować się na współpracę z polskim KNP, gdy prześledziliśmy jego drogę i wypowiedzi jego przewodniczącego – powiedziała Le Pen francuskiemu dziennikowi „Le Figaro".
Motorem nowej grupy miały być Front Narodowy oraz holenderska Partia Wolności. Jeszcze przed wyborami Marine Le Pen ?i Geert Wilders uzgodnili, że stworzą paneuropejską grupę skrajnej prawicy, której celem ma być destabilizacja Unii Europejskiej.
W poprzedniej kadencji działacze tych dwóch ugrupowań nie zdecydowali się na sojusz i zasilili szeregi posłów niezrzeszonych. Zdali sobie jednak sprawę, że grupa polityczna daje widoczność (możliwość wygłaszania wystąpień na początku sesji plenarnej), wpływ na obsadę stanowisk w europarlamencie oraz pieniądze z unijnego budżetu.
Do jej stworzenia potrzeba jednak minimum 25 eurodeputowanych z przynajmniej siedmiu krajów Unii Europejskiej. Pierwszy warunek spełniają Front Narodowy z 23 eurodeputowanymi i Partia Wolności ?z czterema. Ale wyzwanie stanowiło zdobycie sojuszników. Francuzi i Holendrzy szybko doszli do porozumienia z Wolnościową Partią Austrii, włoską Ligą Północną i Blokiem Flamandzkim z Belgii. W poszukiwaniu kolejnych rozpoczęli negocjacje m.in. z KNP, żeby pozyskać stabilnego szóstego sojusznika w nadziei, że siódmym może być już pojedynczy dezerter z innego ugrupowania.
Negocjacje z Korwin-Mikkem spełzły na niczym, bo partie szybko się zorientowały, że nawet dla ich skrajnego elektoratu poglądy głoszone przez polskiego polityka są zbyt kontrowersyjne. Według doniesień prasowych Wilders miał problem z wypowiedziami homofobicznymi oraz pomysłami Polaka odebrania kobietom praw wyborczych. Taki egzotyczny postulat nie pomógłby też Marine Le Pen w budowaniu wizerunku partii głównego nurtu w republikańskiej Francji.
Potencjalni sojusznicy Korwin-Mikkego zarzucali mu też antysemityzm. ?A sama Le Pen z trudem walczy z takimi oskarżeniami pod adresem swojej partii i zdecydowała się nawet ostatnio na publiczne zdystansowanie się od swojego ojca w reakcji na jego antysemickie komentarze.
Le Pen i Wilders deklarują, że dalej szukają sojuszników i będą mieli pełną grupę za miesiąc lub dwa. Ale na pewno bez Kongresu Nowej Prawicy. Korwin-Mikke i jego trzej partyjni towarzysze pozostaną zatem niezrzeszeni. Wcześniej na współpracę z nimi nie zdecydował się bowiem Brytyjczyk Nigel Farage, lider eurosceptycznej grupy Europa Wolności i Demokracji.
—Anna Słojewska z Brukseli
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA