fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sędzia Milewski wraca do orzekania - zadecydował SN

Tomasz Pietryga
Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek
W ostatni piątek Sąd Najwyższy ostatecznie zakończył głośną sprawę Ryszarda Milewskiego, byłego prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Został przeniesiony dyscyplinarnie do apelacji białostockiej i tam będzie mógł sądzić. Nie będzie pełnić funkcji kierowniczych ani czasowo dostawać podwyżek.
Mimo że SN zaostrzył karę dyscyplinarną w porównaniu z tą, którą otrzymał Milewski w pierwszej instancji, było to znacznie mniej, niż domagał się minister sprawiedliwości. Ten chciał wymierzenia najsurowszej z katalogu kar dyscyplinarnych: złożenia sędziego ?z urzędu.
Trwająca od blisko dwóch lat sprawa wydaje się zakończona. Wyrok SN jest może trochę salomonowy, z jednej strony bowiem zaostrzył orzeczenie pierwszej instancji, z drugiej nie zdecydował się na najsurowszą karę: usunięcie z zawodu.
Z punktu widzenia opinii publicznej oceniającej autorytet wymiaru sprawiedliwości nie jest to szczęśliwe rozwiązanie, dające wyraźny sygnał, że nie ma tolerancji dla tego rodzaju zachowań sędziów.
Sprawa Milewskiego była bodaj najpoważniejszym uderzeniem w wizerunek Temidy co najmniej w ostatniej dekadzie, i jako książkowy przykład nieprawidłowości będzie jej ciążył przez kolejną.
Interes wymiaru sprawiedliwości wymagał więc zdecydowanej reakcji. Tak się jednak nie stało.
Prawdą jest, że sędziowie wielokrotnie z samej definicji przez niektórych polityków, dziennikarzy byli atakowani i krytykowani w sposób niezasłużony. Generalizowanie jednostkowych przypadków czy budowanie opinii na podstawie fabularnego filmu tworzyło wizerunek sądownictwa jako instytucji zepsutej, pełnej układów, niegodnej zaufania. Milewski swoim zachowaniem to potwierdził. „Patrzcie, mieliśmy rację" – mówi opinia publiczna. Strata zaufania do wymiaru sprawiedliwości jest bardzo duża, a Milewski stał się synonimem tego kryzysu. W tym kontekście wyrok SN wydaje się łagodny, zbyt łagodny. Temida nie odcięła się jednoznacznie od postawy prezesa jednego z największych polskich sądów.
Zachowanie Milewskiego widocznie nie dyskwalifikuje go jako sędziego. Ciekawe, jak na to spojrzą podsądni, w których sprawach Milewski będzie orzekał, i jakim zaufaniem będzie się cieszył tamtejszy sąd.
Zapewne już wkrótce minister sprawiedliwości wyznaczy Milewskiemu stanowisko w którymś z pięciu sądów okręgowych tej apelacji: w Białymstoku, Łomży, Olsztynie, Ostrołęce lub Suwałkach.
Zachęcam do dyskusji na ten temat i zapraszam do lektury najnowszej „Rzeczy o Prawie".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA