fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Inne lęki, nowe oczekiwania

W latach 50. ubiegłego wieku na pocztówce pokazującej warszawską ulicę ktoś napisał: „to moja miejscowość w 2010 roku". Po 50 latach okazało się, że w tej miejscowości niewiele się zmieniło – wygląda nawet biedniej i smutniej niż wtedy.
Jak będzie wyglądał świat za 30–50 lat? To dużo czy niewiele dla rozwoju krajów, gospodarek czy technologii? Jaka będzie Polska? Te pytania stawiają autorzy wydanej przez Poltext książki „Polska na globalnej szachownicy". Adam Balcer i Kazimierz Wójcicki postanowili uzupełnić raport Polska 2030, opracowany przez zespół ministra Michała Boniego, o uwarunkowania międzynarodowe oraz o dłuższą perspektywę. „U progu drugiego dziesięciolecia XXI w. widzimy, że świat nie stał się wcale bezpieczniejszy, niż był przed wielkim przełomem końca XX wieku. Wiele jest powodów do niepokoju, a nawet lęku o przyszłość" – piszą autorzy. I dodają, że poczucie niepewności, jakie ogarnia nas obecnie, wydaje się zupełnie nowej natury. Chodzi o narastające zagrożenia związane z demografią, zmianami klimatycznymi czy wyczerpywaniem się niektórych zasobów. Polska nie jest samotną wyspą. Żyjemy w środku Europy. Wszystko, co się dzieje na świecie, ma na nas bezpośredni wpływ. Bardzo dobitnie przekonaliśmy się o tym, gdy w 2008 roku splajtował amerykański bank Lehman Brothers, rozpoczynając globalny kryzys finansowy, który odczuł każdy z nas. Jak utrzymać obecnie stosunkowo korzystną pozycję, zapewnić krajowi bezpieczeństwo i poprawę warunków życia na kolejne lata? Globalizacja sprawiła, że świat stał się jak gdyby mniejszy, a powiązania w nim bez porównania gęstsze. Rosja, kryzys finansowy w UE, wyłanianie się nowych potęg gospodarczych, problemy energetyczne, eksplozja nowych technologii, pozycja USA – wszystko to wpływa na sytuację naszego państwa. Autorzy uzmysławiają nam, w jak bardzo nowej sytuacji geopolitycznej znajduje się obecnie Polska.
Nie ukrywają, że nasz wpływ na procesy globalne jest tylko mrzonką. Tak naprawdę na globalnej szachownicy jesteśmy pionkiem. Stanowimy niespełna 0,6 proc. ludności świata i wytwarzamy ok. 1 proc. światowego PKB. Czy powinniśmy więc angażować się w światowe problemy i wyzwania czy może realistycznie i zdroworozsądkowo ograniczyć naszą aktywność tylko do miejsc, gdzie mamy interesy. Resztę niech załatwiają więksi, potężniejsi. „Byłby to realizm pozorny, a rozsądek pozbawiony wyobraźni" – odpowiadają autorzy. Nawet pionek, skoro jest na szachownicy, musi uczestniczyć w grze i może zagrać dobrze.
Wydawało się, że po upadku muru berlińskiego świat będzie się już tylko doskonalił, zajmie się budowaniem dobrobytu. Francis Fukuyama ogłosił nawet koniec historii, czyli kres konfliktów między wielkimi systemami. Amerykańskie wydarzenia 11 września pokazały jednak, że historia toczy się dalej. Teraz mamy ekspansję rosyjską. W świecie, który miał już być spokojny, pojawiły się całkiem inne lęki, niż się spodziewaliśmy, i całkiem nowe oczekiwania.
Książka pokazuje kilka scenariuszy, według których może się rozwijać świat – od katastroficznych, gdy problemy, np. demograficzne albo religijne, okażą się zbyt trudne do rozwiązania, po wizję światowego porządku zdolnego sprostać przyszłym wyzwaniom. Czym wówczas byłaby Unia Europejska, jakie znaczenie miałyby Chiny, Indie, Brazylia czy Rosja? Wizja światowego rządu odwołuje się do rozwoju takich instytucji, jak ONZ, MFW czy Bank Światowy. Ale już widzimy, że ostatni kryzys przypomniał, że istnieje G20 – konferencja największych gospodarek świata, która zyskała na znaczeniu bardziej niż G8. Przyszłość może okazać się bardziej zaskakująca, niż ktokolwiek jest w stanie przewidzieć. Przewidywać i dyskutować jednak trzeba, bo musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: jakiej chcemy Polski i jakiej Europy. Bo, jak piszą autorzy, sterowanie polskim okrętem płynącym w europejskiej flotylli wymaga ogromnej rozwagi.
—Antoni Kowalik
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA