fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2014 - Brazylia

Dzieciak prowadzi do złota

AFP
Brazylia - Chorwacja 3:1. Gole Neymara i Oscara dały zwycięstwo. Chorwaci skrzywdzeni przez sędziego
Michał Kołodziejczyk z Sao Paulo
Brazylia rozpoczęła świętowanie. Kiedy po pierwszych, nerwowych trzydziestu minutach, gospodarze ciągle przegrywali z Chorwacją 0:1, rozpoczęli akcję, która trwała ponad minutę, a podania wymieniono czterdzieści razy. Po golu Neymara stadion jakby uniósł się w powietrze. 22-latek z Barcelony obwołany został tym, który ma dać Brazylii szóste mistrzostwo świata. Na pytanie czy nie zje go presja, odpowiedział najlepiej, jak umiał. Strzelił gola.
Brazylię do złota ma prowadzić dzieciak nowych czasów. Neymar był wychowany na gwiazdę, jego życie jest we władaniu sponsorów, kreuje wizerunek tak, jak podpowiadają mu specjaliści. Ten chłopak jednak umie świetnie grać w piłkę, a przecież na mundialu nikt nie daje punktów za erudycję. Świetnie współpracował z Oscarem, kolejnym młodzieniaszkiem, na którego nie bał się postawić Luiz Felipe Scolari. To jego autorska kadra, w której bez zastanawiania nie znalazł miejsca dla tych, o których prosił lud – zostawił w domu Kakę czy Ronaldinho, postawił na drużynie stempel młodości.
Brazylia Scolariego lubiła zaczynać mecze frontalnym najazdem, a nie wojną podjazdową. Zazwyczaj pierwsza strzelała gola, a że obronę miała skuteczniejszą od ataku, nie działa jej się krzywda. Pierwszy mecz na mundialu zaczął się jednak dla niej fatalnie, bo w 11 minucie piłkę do własnej bramki skierował Marcelo. Cisza na trybunach trwała kilka sekund. Skoro, jak zapowiadali w prasie, wszyscy kibice chcieli być tego wieczoru Neymarami, nie mogli zrezygnować z dopingu tak wcześnie. Prawdziwy Neymar odpłacił im się pokazując, że dorósł do roli lidera.
Mundial wystartował
Stadion w Sao Paulo po mistrzostwach zostanie pozbawiony trybun za bramkami. Widać, że to konstrukcje tymczasowe, ale dzięki prześwitom widać także miasto. W 30 minucie, kiedy udało się odprowadzić do wyrównania, fajerwerki odpalono chyba w każdej dzielnicy. Ten kraj czekał na mundial 64 lata, ma swoje problemy, o których chciałby zapomnieć chociaż na miesiąc dzięki swoim piłkarzom. Hymn Brazylii, który odegrano przed meczem był w skróconej wersji, trybuny a capella odśpiewały drugą zwrotkę tak, że ciarki przechodziły po plecach.
Od momentu straty gola, gospodarze nie przestali nacierać na bramkę przeciwnika. Byli lepsi od Chorwatów, grali szybciej, ale nie szło im to łatwo. Zawodnicy Niko Kovaca postawili na agresję i pressing, a kiedy Ivica Olić po raz trzeci z rzędu stracił piłkę po próbie zagrania w brazylijskim stylu piętą, z pretensjami rzuciło się do niego pół drużyny.
W 69 minucie Dejan Lovren walczył o piłkę z Fredem we własnym polu karnym, delikatnie go trącił, ale japoński sędzia Yuichi Nishimura stwierdził, że był to faul godny rzutu karnego. Na nic zdały się protesty Chorwatów, powtórki nie pozostawiają jednak złudzeń – Brazylia dostała cenny prezent już w meczu otwarcia. Gola strzelił Neymar, chociaż Stipe Pletikosa dotknął piłki ręką.
Sepp Blatter na kongresie FIFA, który odbył się dwa dni temu w Sao Paulo przyjął postawę wcześniej nie pasującą do jego wizerunku – otwartość na zmiany. Zasugerował rozpoczęcie rozmów nad zmianą przepisów, które pozwalałby trenerom na zażądanie powtórki wideo przy jednej spornej sytuacji na 45 minut. Gdyby wczoraj zmienione przepisy już obowiązywały, Niko Kovac wygrałby starcie z sędzią i mecz zakończyłby się remisem.
Brazylia nie zachwyciła, jeśli rzeczywiście myśli o złocie musi pokazać coś więcej. We wtorek gospodarze zagrają z Meksykiem w Fortalezie, a 23 czerwca w Brasilii z Kamerunem. Scolari ma nad czym myśleć, ten mecz zamiast pewności siebie powinien obudzić w nim dużo wątpliwości. Z jego kadrą pracuje trzech psychologów i wydaje się, że właśnie w głowach leczy klucz do poprawy gry. Wczoraj chcieli wygrać za wszelką cenę, zbyt często grali zamiast myśleć. Chorwaci blisko byli wyrównania, ale kiedy postawili wszystko na jedną kartę, stracili trzeciego gola, po pięknym strzale Oscara. Dopiero wtedy Brazylijczycy wydawali się rozlluźnieni.
62 tysiące widzów na stadionie w Sao Paulo po ostatnim gwizdku rozpoczęło taką fiestę, że piątek w mieście może być równie przejezdny, jak czwartek, kiedy wszyscy dostali wolne w pracy. Najnowszy dowcip o Brazylijczykach? Tak kochają futbol, że cały dzień stoją w korkach.
Brazylia - Chorwacja 3:1 (1:1).
Bramki: 0:1 Marcelo (11-samobójcza), 1:1 Neymar (29), 2:1 Neymar (71-karny), 3:1 Oscar (90+1).
Żółta kartka - Brazylia: Neymar, Luiz Gustavo. Chorwacja: Vedran Corluka, Dejan Lovren.
Sędzia: Yuichi Nishimura (Japonia). Widzów 62 600.
Brazylia: Julio Cesar - Dani Alves, Thiago Silva, David Luiz, Marcelo - Paulinho (63. Hernanes), Luiz Gustavo, Oscar - Neymar (88. Ramires), Fred, Hulk (68. Bernard).
Chorwacja: Stipe Pletikosa - Darijo Srna, Vedran Corluka, Dejan Lovren, Sime Vrsaljko - Ivan Perisic, Ivan Rakitic, Luka Modric, Mateo Kovacic (61. Marcelo Brozovic), Ivica Olic - Nikica Jelavic (78. Ante Rebic).
Samobójcza bramka Marcelo:
Bramka Neymara:
Drugie trafienie Neymara
Bramka Oscara:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA