fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Jakobi i Leidental w Teatrze Powzechnym

Michał Sitarski (Jakobi), Jacek Braciak (Leidental), Edyta Olszówka (Rut)
Teatr Powszechny, Magda Hueckel Magda Hueckel
Jan Bończa-Szabłowski
„Jakobi i Leidental”, czyli brawurowy i liryczny spektakl Lewina w warszawskim Teatrze Powszechnym - pisze Jan Bończa-Szabłowski .
Hanoch Levin określany w Izraelu mianem sumienia narodu bardzo szybko trafił do sumień polskich widzów i reżyserów. Jednym z pierwszych był Krzysztof Warlikowski, reżyser „Kruma". Ale tak naprawdę moda na Levina rozpoczęła się od sukcesu „Sprzedawców gumek", którymi zainteresował się Tomasz Karolak, szef prywatnego ?Teatru IMKA. Wysoka ocena spektaklu Artura Tyszkiewicza sprawiła, że z coraz większym zainteresowaniem patrzono na utwory Lewina. Zobacz galerię zdjęć
Spośród 56 dramatów napisanych przez Żyda o polskich korzeniach niemal połowa trafiła już na nasze sceny. Dziś gra go większość warszawskich teatrów. W Powszechnym pokazano „Jakobiego i Leidentala", czyli opowieść o ludziach niezdolnych do miłości, choć pragnących jej jak kania dżdżu. O tych, którzy albo sami cierpią, albo zadają cierpienie innym.
Spektakl wyreżyserowany przez Marcina Hycnara rozgrywa się w poetyce teatru Becketta i Brechta. Jakobi i Leidental to para przyjaciół znudzonych monotonią swojego przetrąconego życia i codzienną grą w domino. Jakobi (Michał Sitarski), marząc o odmianie, napotyka tajemniczą pianistkę (Edyta Olszówka). Zwraca uwagę na jej kształtne pośladki i pragnie poznać bliżej. Szybko się okazuje, że ona także poszukuje miłości. Odstawiony na boczny tor Leidental (Jacek Braciak) szykuje przyszłym narzeczonym oryginalny prezent.
Levin zaczynał jako autor programów kabaretowych, satyrycznych tekstów i piosenek. Potrafił doskonale brutalność równoważyć liryzmem. Zawsze interesował go los człowieka rozpięty między fizjologią a metafizyką, między marzeniami a rzeczywistością.
Tak jest i tym razem. Ten spektakl daje duże szanse aktorom, które cała trójka potrafi dobrze wykorzystać. Poruszająca jest Edyta Olszówka jako Rut. Gra pełną wdzięku nieco ekscentryczną kobietę, słodką w swej naiwności (zabawna etiuda z poduszką) i niezwykle tragiczną. Kiedy błaga o miłość, zapomina o godności, honorze. Leidental Jacka Braciaka jest także postacią wielobarwną. Życiowy outsider, pełen kompleksów, dzielnie walczy o prawo do istnienia. Potrafi być bezbronny niczym bohater Chaplina (piękna jest etiuda z ziewającą walizką) oraz dynamiczny niczym... Tadeusz Łomnicki w „Karierze Artura Ui". Od Michała Sitarskiego przyzwyczajonego do grania zblazowanych narcyzów rola Jakobiego wymagała dyscypliny i autoironii.
Spektakl umiejętnie łączy agresję z czułością, a poezję z gorzką prawdą życia. Jego mottem mogłyby być słowa „szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie".
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA