fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Studenci wyrzuceni na Krymie dostaną pomoc

Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski md Mateusz Dąbrowski
Artur Grabek
Janina Blikowska
Polskie uczelnie widziałyby u siebie studentów z Ukrainy, ale na razie brak na to pieniędzy. Na stypendia mogą liczyć pojedyncze osoby.
Pomysł bezpłatnych studiów dla Ukraińców narodził się w Akademii Obrony Narodowej, gdzie studiują zarówno wojskowi, jak i cywile zza wschodniej granicy. –  To oni jeszcze w lutym w czasie krwawych wydarzeń na Majdanie  podczas spotkania z rektorem zasugerowali, że najlepszą formą pomocy byłaby pomoc edukacyjna – tłumaczy Magdalena Rochnowska, rzecznik AON.
Do pomysłu wojskowej uczelni zapaliło się wiele cywilnych szkół. W ich imieniu  Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich wystąpiła do resortu nauki i MSZ o rozwiązania tej kwestii.
Polsce kiedyś pomagał Zachód, dziś musimy pomóc Ukrainie – mówi minister nauki
Teraz okazuje się, że pomysł nie ma szans na wejście w życie. Resort nauki i szkolnictwa wyższego z dystansem  podchodzi do propozycji uczelni, by otworzyć Ukraińcom możliwość darmowych studiów w Polsce.
– Ktoś musi przecież za to zapłacić, a szkoły wyższe uważają, że powinien to zrobić budżet państwa. Tymczasem na ten cel nie zaplanowano środków w budżecie, więc nie wydaje mi się, by takie rozwiązanie miało szanse wejść w życie  –  tłumaczy „Rz" wysoki rangą urzędnik MNiSW.
Zaznacza jednak, że resort weźmie na siebie koszty studiów ukraińskich studentów, którzy znajdą się w wyjątkowo trudnej sytuacji. – Myślimy tu jednak o kilkudziesięciu, może stu stypendiach – dodaje.
Ministerstwo Nauki już znalazło ponad milion złotych w swoim budżecie na 50 takich stypendiów. Mają one pokryć koszt pięcioletnich studiów oraz utrzymania  studentów w Polsce.  – Pierwsze stypendium już zostało przyznane – mówi Łukasz Szelecki, rzecznik resortu. Otrzyma je uczestnik walk na Majdanie. Rzecznik dodaje, że pieniądze te będą przeznaczane dla osób, które znajdą się w sytuacjach nagłych, np. relegowanych studentów z uczelni na Krymie.
– Wszystkim nie bylibyśmy w stanie sfinansować studiów, a na Ukrainie, choćby w Kijowie, są bardzo dobre uniwersytety – słyszymy od jednego z urzędników.
W tej chwili na 32 tys. obcokrajowców studiujących na polskich uczelniach, najwięcej, bo  aż 14 tys., to studenci  z Ukrainy.  Około 3 tys.  z nich jest zwolnionych z opłat lub korzysta z programów stypendialnych.
Teraz  same uczelnie zastanawiają się, jak pomóc młodym zza wschodniej granicy. Na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej w tej chwili studiuje 200 Ukraińców.
– Nasze szkoły są dla nich zagranicznymi uczelniami pierwszego wyboru. Wiadomo, że łatwiej się tutaj dostać niż do Berlina czy Londynu, poza tym poziom kształcenia jest u nas wysoki – uważa Bartosz Dembiński, rzecznik AGH.
Podkreśla, że w związku z wydarzeniami  na Ukrainie uczelnia pracuje nad specjalnymi programami stypendialnymi dla studentów stamtąd. Ich szczegóły na razie nie są jeszcze znane.
Na Uniwersytecie Rzeszowskim uczy się  50 Ukraińców. –  Zastanawiamy się, w jaki sposób pozyskać środki dla młodych ludzi z Ukrainy – mówi Grzegorz Kolasiński, rzecznik Uniwersytetu. Dodaje,  że uczelni zależy na studentach z zagranicy, a  w aspekcie tego, co się dzieje na Ukrainie, szczególnie chce wspierać młodych stamtąd.
– W najbliższych dniach będziemy się nad tym zastanawiać – dodaje rzecznik.
Magdalena Rochnowska, rzecznik AON, mówi, że Ukraińcy chcą kończyć uczelnie w Polsce, bo uważają, że nasze dyplomy są respektowane na całym świecie. – Poza tym żyjemy w czasach niżu demograficznego, który sprawia, że każda uczelnia chętnie przyjmuje dodatkowych studentów, o ile zostaną spełnione odpowiednie wymogi – przyznaje.
Podkreśla, że już podjęto działania, by znaleźć dodatkowe pieniądze na studia dla kilku lub kilkunastu oficerów z Ukrainy.
Minister nauki prof. Lena Kolarska-Bobińska rozmawiała wczoraj z ambasadorem Ukrainy m.in. o wspieraniu kształcenia elit dla demokratycznej Ukrainy.
– Polsce kiedyś pomagały tak kraje zachodnie, jak my teraz chcemy pomagać Ukrainie. Ta pomoc wtedy bardzo nam się przydała, więc doskonale wiemy, czego Ukraińcy potrzebują – mówi prof. Kolarska-Bobińska. Dodaje, że Ukrainie potrzebne są m.in. wykształcone elity demokratyczne, ale też urzędnicy, którzy potrafią przygotować ten kraj do reform i do integracji z Unią Europejską.
Pierwszy stypendysta uczy się języka polskiego, by w październiku rozpocząć studia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA