fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Polskie jazzowe prapremiery wydarzeniami festiwalu Jazz Jamboree

Adam Bałdych
materiały prasowe
Koncertem wokalisty Janusza Szroma i Przyjaciół zakończył się w piątek 55. festiwal Jazz Jamboree - pisze Marek Dusza.
- Prawdziwych przyjaciół poznaje się w jazzie - powiedział na koniec wieczoru w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki prowadzący koncert Paweł Brodowski, redaktor naczelny magazynu „Jazz Forum". Zobacz galerię zdjęć
Na koncert złożyły się amerykańskie standardy, w tym świąteczne, z polskimi tekstami w m.in.: „Satin Doll" (Mała laleczka) i „Winter Wonderland" („Pastorałka dla bałwana"). W kameralnej sali i miłej atmosferze Janusz Szrom zrobił show w wielkim stylu opowiadając zabawne historie związane z kolejnymi utworami. Koncert zakończyła wykonana razem z publicznością kolęda „Cicha noc". Był to wyjątkowy występ dla Janusza Szroma, bo zaśpiewał z medalem Gloria Artis na piersi, którym udekorował go prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego Krzysztof Sadowski.
Jazz Jamboree to druga obok krakowskich Zaduszek najstarsza cykliczna impreza jazzowa w Polsce. Jest spadkobiercą idei pierwszych festiwali w Sopocie, które w Warszawie podchwycił Hot-Club Hybrydy organizując pierwszy „Jazz 58". Najlepsze dla miłośników jazzu były lata 70., kiedy słuchali na żywo legend tej muzyki. Największym wydarzeniem był natomiast pierwszy koncert Milesa Davisa w 1983 r.
Dziś festiwal jest imprezą rozproszoną w czasie i przestrzeni z budżetem nie pozwalającym organizatorom, Fundacji Jazz Jamboree, na zapraszanie najdroższych gwiazd.
Tegoroczna, 55. edycja rozpoczęła się 17 listopada od występu wokalistki Anny Serafińskiej. Gwiazdami zza oceanu byli: gitarzysta Mark Whitfield i basista James Genus prezentujący funkową odmianę jazzu. Z polskimi jazzmanami wystąpił wokalista Kevin Mahogany pięknie interpretujący balladowe standardy. Mieliśmy też gości z Litwy. Neda & Labutis Jazz Quartet przedstawili nowoczesne podejście do improwizacji. Natomiast głównym nurtem jazzu „popłynął" Tree Stone Quartet.
Ciekawym pomysłem było zestawienie filmowej opowieści o zespole Miłość Tymona Tymańskiego z jego aktualną formacją, która wystąpiła w kinie Muranów. Intrygujące interpretacje tematów filmowych Wojciecha Kilara przedstawił pianista Kuba Stankiewicz. Jego solowy recital promował album „Kilar".
Wydarzeniem 55. festiwalu Jazz Jamboree były prapremiery utworów napisanych w ramach programu MKiDN Zamówienia Kompozytorskie Instytutu Muzyki i Tańca.
W sali koncertowej Uniwersytetu Muzycznego im. F. Chopina swoją „Symphony  of  the  Galaxies" wykonał pianista Paweł Tomaszewski. Nie była to symfonia w znaczeniu klasycznym, choć jazzmanom towarzyszył zespół kameralistów. Obok dyrygującego od fortepianu kompozytora solistami byli: skrzypek Adam Bałdych i saksofonista Przemysław Florczak. Sekcję rytmiczną stanowili: kontrabasista Andrzej Święs i perkusista Paweł Dobrowolski. Tomaszewski w ciekawy sposób połączył klasyczną formę z jazzowymi improwizacjami.
Szeroką rozpiętość stylistyczną zawarł w swoim dziele saksofonista i kompozytor Michał Kulenty. Rozbudowany utwór „Światłość i blask" określił lakonicznie jako „koncert słowa i dźwięku". Wystąpił z nim zespół złożony ze znakomitych jazzmanów, czwórka wokalistów, chór dziecięcy i recytujący refleksyjne teksty Kulentego aktor Aleksander Trębczyński. Kompozycja miała zwartą formę o wciągającej dramaturgii z muzycznymi perełkami w postaci chwytliwych tematów. Takiego dzieła w historii polskiego jazzu nie było. Warto je wydać na płycie.
Marek Dusza
 
 
 
 
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA