fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Płacili za lewe zwolnienia. Staną przed sądem

Cztery kobiety i siedmiu mężczyzn odpowie za dawanie łapówek lekarzom w zamian za zwolnienia lekarskie, przez co ZUS i pracodawcy stracili ponad 40 tys. zł.
Łódzka Prokuratura Okręgowa zakończyła jeden z wątków śledztwa dotyczącego skorumpowanych lekarzy w tym psychiatrę  Ewę L. - Wspólnie z pracownikiem swojego prywatnego gabinetu Krystianem R. wystawiała za pieniądze fałszywe zaświadczenia lekarskie – opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.
Osoby, które je otrzymywały, potem oddawały je pracodawcom czy ZUS, aby otrzymać świadczenie chorobowe za niezdolności do pracy, zasiłek chorobowy. Niektórzy pacjenci pani  doktor – właściciele prywatnych firm dzięki zwolnieniom nie musieli wtedy płacić składek na ubezpieczenie i fundusz pracy.
- Pacjenci przychodzili po lewe zwolnienia bo bali się, że mogą stracić pracę lub chcieli podjąć inną w czasie „choroby" – opowiada prok. Kopania. Dodaje, że osoby wręczające łapówki lekarce chcieli też zmniejszyć koszty prowadzenia działalności gospodarczej, bo nie płacili części składek,
Na ławie oskarżonych zasiądzie w sumie 11 osób.  Za zwolnienia wręczali oni korzyści majątkowe zwykle  od 60 do 100 zł. Rekordzista „załatwił" sobie aż 26 zaświadczeń o niezdolności do pracy z powodu choroby. Kosztowało go to 1840 zł, ale pracodawca i ZUS zapłacili mu w sumie ponad 11 tys. zł.
- Niektórzy z oskarżonych nigdy nie pojawili się w gabinecie lekarskim doktor Ewy I. a zaświadczenia „załatwiali" im znajomi. Dochodziło do sytuacji, w której poinstruowany wcześniej przez psychiatrę pracownik jej gabinetu wystawiał zwolnienie z jej pieczątką – mówi prok. Kopania.
Śledczy analizowali dokumentację medyczną „pacjentów" doktor Ewy I. Okazało się, że miała spore braki. – Czasem były tam tylko dane osobowe niezbędne do wystawienia zwolnienia oraz czas na jaki takie zaświadczenia wydawano – mówi prok. Kopania. Dodaje, że w dokumentacji nie było adnotacji, dotyczących udzielonej porady lub zaleceń lekarza, a wystawione recepty nie były realizowane.
- Niektórzy z oskarżonych poddani zostali w śledztwie badaniom sądowo – psychiatrycznym – biegli nie dopatrzyli się jednak podstaw do kwestionowania ich poczytalności – mówi prok. Kopania.
Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA