fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Medialni działacze SLD, wystąp!

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Idąc w ślady PiS, zasady kontaktów polityków z mediami reformuje Sojusz Lewicy Demokratycznej. Nowością będą dyżury polityków zainteresowanych występami w mediach.
– Na stałe wygrywamy sondażowo z partią Janusza Palikota, teraz czas na drugi etap, pokonanie PO. Dlatego musimy się profesjonalizować – tłumaczy rzecznik Sojuszu Dariusz Joński. Zarząd partii przyjął właśnie dokument zatytułowany „Polityka medialna SLD". Z punktu widzenia kontaktów partii z dziennikarzami to rewolucja.
Dotąd większość polityków była dostępna dla mediów głównie podczas posiedzeń Sejmu. Dokument wprowadza zasadę, że w pozostałe dni mają pełnić „dyżury medialne". – Będziemy zachęcać ich, by zgłaszali chęć udziału w nich do piątku poprzedzającego dany tydzień – tłumaczy sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski.
Kto będzie pełnił dyżury? – Celem nie jest zamykanie komukolwiek dostępu do mediów – uprzedza.
Jednak, jak ustaliła „Rz", władzom SLD zależy m.in. na większym eksponowaniu kobiet, szczególnie mających fachową wiedzę, jak była prezes ZUS Anna Bańkowska albo była minister edukacji Krystyna Łybacka. Partia zamierza też sięgać po ekspertów niebędących posłami oraz eurodeputowanych, takich jak były minister transportu Bogusław Liberadzki i były wiceszef MON Janusz Zemke. – Chcemy wyeksponować europarlamentarzystów, którzy pełnili funkcje w rządzie – potwierdza Joński.
On sam ma nadal być rzecznikiem SLD, jednak szefem centrum medialnego zostanie Tomasz Kalita, który był rzecznikiem partii, gdy szefowali jej Wojciech Olejniczak i Grzegorz Napieralski. SLD planuje też ekspansję w portalach społecznościowych. W nowym zespole zajmie się tym dotychczasowy sekretarz partii ds. międzynarodowych Konrad Gołota.
Na staże do biura medialnego mają przyjeżdżać działacze z terenu.
Po co te zmiany? – Wokół Leszka Millera jest ekipa mająca kompetencje do rządzenia. Po prostu chcemy ją pokazać – tłumaczy sekretarz generalny Sojuszu.
Na początku listopada zasady kontaktów polityków ze światem mediów zmienił PiS. – To była inicjatywa prezesa Jarosława Kaczyńskiego, aby lepiej opanować front medialny – tłumaczył ówczesny rzecznik Adam Hofman. Za występy w mediach bez konsultacji z biurem prasowym grozi odtąd nawet wykluczenie z list wyborczych.
Wkrótce Hofman przestał pełnić funkcję rzecznika. Jego odejście partyjne władze wykorzystały do podziału kompetencji rzecznika. Hofmana zastąpił Andrzej Duda, jednak komitet polityczny wybrał też jego zastępcę oraz koordynatora zespołu medialnego. Uchwała uzależniająca występy w mediach od decyzji biura prasowego pozostaje w mocy.
Z punktu widzenia szeregowych posłów nowa polityka SLD jest bardziej liberalna niż PiS. Działacze Sojuszu nie będą musieli prosić biura prasowego o zgodę na występy w mediach, a tylko je o nich informować. Jednak zastępca rzecznika PiS Marcin Mastalerek posądza partię Millera o kopiowanie rozwiązań partii Kaczyńskiego. – Ale to tylko pokazuje słuszność naszych decyzji – zastrzega.
Specjalista od marketingu politycznego Eryk Mistewicz mówi, że w ostatnich miesiącach SLD i PiS w dziedzinie udziału polityków w mediach zbyt często ulegały sugestiom dziennikarzy. – Ucięcie mediom możliwości decydowania o obsadzie programów telewizyjnych też nie jest jednak dobrym wariantem – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA