fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Minister jeździ, płaci podatnik

ROL
Choć członkowie rządu jeżdżą służbowymi autami, chętnie starają się o zwrot kosztów prywatnych samochodów.
50 tys. kilometrów – taką odległość musiałby przejechać swoim prywatnym bmw w ubiegłym roku poseł PO Bartosz Arłukowicz, by spalić paliwo, o którego zwrot kosztów poprosił Kancelarię Sejmu. Problem w tym, że jako ministrowi zdrowia przysługuje mu na stałe służbowy samochód z kierowcą.
Zgodnie z przepisami posłowie mogą występować o zwrot wydatków na paliwo prywatnego auta „w związku z wykonywaniem swojego mandatu". – Powinniśmy się zastanowić, czy tych przywilejów nie pozbawić parlamentarzystów sprawujących funkcje w rządzie – uważa prof. Antoni Kamiński, specjalista w dziedzinie korupcji z Instytutu Studiów Politycznych PAN.
Prawo nie robi bowiem wyjątków dla posłów ministrów, a Arłukowicz nie jest jedynym członkiem rządu, który wystąpił o zwrot.
O kosztach paliwa napisał wczoraj „Fakt". Gazeta ujawniła, że oprócz ministra zdrowia (27,3 tys. zł) o zwrot 19,1 tys. zł wystąpił szef MSZ Radosław Sikorski, a 20 tys. zł otrzymał Sławomir Nowak, do niedawna minister transportu.
Jednak lista członków rządu, którzy jako posłowie wystąpili o dofinansowanie, nie ogranicza się do tych nazwisk. Rekordzistą jest sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Sławomir Neumann, który uzyskał 35,1 tys. zł zwrotu. Wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski dostał 26,7 tys., wiceszef resortu administracji Stanisław Huskowski 24,2 tys., a Tomasz Tomczykiewicz z resortu gospodarki – 20,2 tys. zł.

Służbowe auto tylko w stolicy

Regulacje ministerialne zwykle nie wprowadzają ograniczeń w korzystaniu z samochodów służbowych. – Zgodnie z przepisami służbowy samochód z kierowcą lub bez powinien być zapewniony do wyłącznej dyspozycji osoby uprawnionej na czas pełnienia funkcji – informuje rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk.
Dlaczego dwóch członków kierownictwa tego resortu tak intensywnie używa więc prywatnych aut? – Bartosz Arłukowicz jest posłem województwa zachodniopomorskiego, gdzie w celu wykonywania obowiązków poselskich używa samochodu będącego w dyspozycji dyrektora biura poselskiego – tłumaczy rzecznik ministerstwa.
Podobne tłumaczenia można usłyszeć w innych resortach. Biuro prasowe MSZ tłumaczy, że „samochód służbowy ministra Sikorskiego służy do wykonywania obowiązków ministerialnych", a do poselskich służy głównie własne auto. – Jak się ma samochód służbowy, nie zawsze można z niego korzystać – dodaje z kolei Neumann.
Stanisław Gawłowski twierdzi, że przejechanie kilkudziesięciu tysięcy kilometrów rocznie jest możliwe, nawet jeśli siedzi się za kierownicą jedynie w weekendy. – Każdego, kto nie wierzy, zachęcam do towarzyszenia mi podczas takiego weekendu. Z jednego krańca Pomorza Zachodniego do drugiego jest 200 kilometrów, a liczbę odbywanych przeze mnie spotkań można sprawdzić w Internecie – zapewnia.
Ministrowie naciągali na benzynie?

Liberalne przepisy

Były premier Józef Oleksy z SLD wydatki polityków na paliwo nazywa jednak „szokująco wysokimi". – Wynika z nich, że mają Bóg wie jaką aktywność w okręgach – tłumaczy.
Dlaczego mogą występować o zwrot? Bo zgodnie z sejmowymi przepisami kwoty za dofinansowanie kosztów paliwa są elementem kwoty 12,1 tys. złotych, jaką co miesiąc posłowie dostają na funkcjonowanie biur poselskich. Na dodatek nie potrzebują nawet paragonów.
– W odróżnieniu od innych wydatków posłowie nie muszą przedstawiać w tym przypadku faktur, jedynie oświadczenia o wysokości kwot – tłumaczy były szef Komisji Regulaminowej Jerzy Budnik z PO.
Obowiązkowe faktury za paliwo próbował wprowadzić za rządów SLD ówczesny marszałek Sejmu Józef Oleksy. Było to pokłosie afery z udziałem małżeństwa Łyżwińskich, posłów Samoobrony. Wykazali oni, że wydali 240 tys. zł na paliwo, choć z ich oświadczeń majątkowych wynikało, że nie posiadają nawet samochodu.
– Gdy zrobiłem kontrolę, okazało się, że większość posłów, mimo kolei i samolotów, wybiera samochód. Po prostu opłacało się rozliczać koszty paliwa – przypomina Oleksy.
Z pomysłu przedstawiania faktur Oleksy szybko się wycofał. Partie sugerowały, że trudno będzie odróżnić paliwo prywatne od służbowego. Oleksy wprowadził jedynie limit – obecnie to 2,9 tys. zł miesięcznie.

Samochód żony

Aby wystąpić o zwrot wydatków, poseł nie musi posiadać samochodu, a jedynie tytuł prawny do niego. Właścicielem swojego auta nie jest np. Sławomir Nowak. Terenowe volvo w leasing wzięła jego żona. – Przepisy powinno się uściślić zwłaszcza w sytuacji, gdy właścicielem samochodu nie jest poseł, ale jego krewny – uważa konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek.
– Wszelkie rozliczenia finansowe powinny być szczegółowo dokumentowane. W ogóle nie powinno wchodzić w rachubę finansowanie przejazdów członków rządu, którzy mają samochody służbowe – mówi z kolei Józef Oleksy.
W Sejmie nie brakuje jednak przeciwników radykalnych rozwiązań. – Ministrem jednego dnia się jest, a drugim nie. Wprowadzenie takiego rozwiązania jedynie zwiększyłoby bałagan – uważa Jerzy Budnik.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA