fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Moskwa ma jeszcze ukryte atuty

Spotkanie prezydentów Rosji i Ukrainy (na zdjęciu w Soczi w maju tego roku)
AFP/Ria-Novosti/Pool
W Kijowie ważą się losy najważniejszego projektu Władimira Putina, jakim jest Unia Eurazjatycka.
Dla nikogo w Moskwie nie ulega wątpliwości, że bez Ukrainy runie cała koncepcja budowania Unii Euroazjatyckiej pod egidą Rosji, z udziałem Białorusi, Kazachstanu i w perspektywie innych byłych republik radzieckich, jak np. Armenia.
Analizując w poniedziałek w Erewaniu wydarzenia w Kijowie, rosyjski prezydent nie mówił już o Unii Europejskiej pragnącej włączyć Ukrainę w strefę swoich wpływów. Przekonywał zaś, że to, co się tam dzieje, jest jedynie przedwyborczą konfrontacją sił politycznych.  Wygląda to na nową  taktykę Kremla, obliczoną w gruncie rzeczy na wyłącznie sprawy układu stowarzyszeniowego z UE z bieżącej debaty politycznej, i sprowadzenie całej sprawy na grunt polityki wewnętrznej Ukrainy.
– Obecność Ukrainy w euroazjatyckiej przestrzeni gospodarczej jest dla prezydenta Putina sprawą życia i śmierci w sensie politycznym – twierdzi Andriej Piontkowski, politolog krytyczny wobec Kremla. Jego zdaniem Moskwa nie zawaha się sięgnąć po ostateczne środki nacisku, nie wyłączając groźby odłączenia Krymu i części wschodniej Ukrainy, gdyby ta miała przyjąć warunki UE i skierować się na Zachód.
Tak już było w przeszłości, kiedy ówczesny premier Putin dawał wyraźnie do zrozumienia na posiedzeniu Rady Rosja – NATO w 2008 r., że przyjęcie Ukrainy do Sojuszu będzie równoznaczne z wybuchem sporu terytorialnego. Premierem Ukrainy była wtedy Julia Tymoszenko, którą w Kremlu tolerowano w przeciwieństwie do uważanego za wroga prezydenta Wiktora Juszczenki.
Objęcie w 2010 r. władzy przez obecnego prezydenta Wiktora Janukowycza zaowocowało natychmiastową poprawą relacji, czego wyrazem było podpisanie szeregu postulowanych porozumień, w tym tzw. umowy flota za gaz. W zamian za przedłużenie stacjonowania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej do 2042 r. Ukraina uzyskała de facto znaczną obniżkę ceny gazu o 100 dol. za tysiąc metrów sześciennych. Wczoraj nieoczekiwanie Gazprom zgodził się na przeniesienie na wiosnę przyszłego roku spłaty 765 mln dol. należnych w tym roku płatności. – To kolejny sygnał  o charakterze politycznym – mówi  „Rz" Bohdan Danyłyszyn, minister gospodarki w rządzie Julii Tymoszenko.
Więzi ekonomiczne z Rosją odgrywają znaczącą role w ukraińskiej gospodarce. Z danych UE wynika, że 24,1 proc. ukraińskiego eksportu trafia na rynki rosyjskie. Do UE nieznacznie więcej, bo 25,3 proc. – Mało nowoczesne produkty stanowią 40 proc. naszego eksportu do Rosji i krajów Unii Celnej – mówi  Danyłyszyn, i podkreśla, że nie prowadzi to do modernizacji przemysłu.
Sytuacja finansowa Ukrainy jest katastrofalna. Linia kredytowa na 15 mld dol. MFW nie może zostać wykorzystana w całości, gdyż Kijów nie jest w stanie wypełnić wielu warunków, m.in. podniesienia ceny gazu dotowanego dla odbiorców indywidualnych o jedną trzecią. Miałoby to zmniejszyć deficyt budżetowy. Ale przed wyborami prezydenckimi w 2015 roku rzecz jest nierealna. W tym roku Ukraina powinna spłacić 10 mld dol. zagranicznego zadłużenia. Poziom zadłużenia zagranicznego przekracza 70 proc. PKB, lecz dochodowość ukraińskiego długu sięga 10 proc., co uniemożliwia w praktyce dostęp do międzynarodowego rynku obligacji.
– Ukraina jest na skraju bankructwa – udowadniał Siergiej Głaziew, doradca prezydenta Putina na niedawnej konferencji w Soczi. Jego zdaniem zapobiec temu mogą kredyty w wysokości 25–30 mld dol. Ukraina ma w tym roku co najmniej 6,5 proc. deficytu budżetowego.
W tej sytuacji Kijów jest podatny na naciski Kremla. Rządowa „Rossijskaja Gazieta"  w artykule pt. „Polski »Udar« w Kijów" przywołuje liczne przykłady brutalnego tłumienia demonstracji na świecie. Niewykluczone, że jest to wskazówka Kremla do prezydenta Janukowycza.
Cimoszewicz ostro o Ukrainie: Jak narkoman

Cena gazu kategorią polityczną

Nieoficjalnie wiadomo, że Rosjanie zagwarantowali Ukrainie 35-proc. obniżkę cen gazu w wypadku, gdyby zdecydowała się ona na przystąpienie do Unii Celnej. To oznacza, że Ukraińcy płaciliby za gaz po 270 dol. za 1000 m sześc., czyli o 145,6 dol. mniej niż dotąd. W tej sytuacji, przed zimą, mało atrakcyjnie wybrzmiała dla Ukraińców propozycja Unii Europejskiej, która zaproponowała, w razie rosyjskiej blokady, skorzystanie z możliwości rewersu i dostaw gazu z Niemiec z ceną 379 dol. za m sześc. Ukraińcy importują z Rosji 26 mld m sześc. gazu rocznie. Z tego część Ukraińcy eksportują do krajów UE, w tym Polski (według rosyjskiego Gazpromu nie może być to więcej niż 219 mln m sześc. dziennie). Jednocześnie, właśnie dzięki możliwości skorzystania z rewersu, otrzymują 4,4 mln m szesc. dziennie gazu niemieckiego (przez Polskę) i 4 mln metrów szesc. przez Węgry.
Gazprom wielokrotnie naciskał na Ukraińców, aby zrezygnowali z tych dostaw.
—d.w.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA