fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Nie wolno leczyć na ślepo

Doktor Rosłan zachęca do badań bakteriologicznych
materiały prasowe
Z antybiotykiem nie ma żartów – ostrzega zastępca kierownika Kliniki Pulmonologii Samodzielnego Publicznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Olsztynie.
Rz: Do pana kliniki trafiają najcięższe przypadki z województwa warmińsko-mazurskiego, często leczone wcześniej w innych szpitalach. Wielu zawiodły antybiotyki.
Andrzej Rosłan: Może nie antybiotyki, ale niedopasowanie leku do bakterii.
Na 40 łóżek w naszej klinice, która zaopatruje połowę województwa warmińsko-mazurskiego, kilka zajmują zawsze ofiary powikłań po zakażeniach wirusowych i bakteryjnych czy osoby z zapaleniem płuc. Wielu tygodniami przyjmowało antybiotyki na ślepo, bez badania bakteriologicznego. Dlatego jestem zdania, że diagnostykę laboratoryjną należałoby robić za każdym razem, gdy wypisuje się antybiotyk.
Nawet w małym gabinecie?
Oczywiście. Przecież najbardziej podstawowe wskaźniki stanu zapalnego – białko CRP i leukocytoza, czyli liczba białych krwinek wchodzą w skład prostego badania krwi. Jeśli są podwyższone, w organizmie przebiega zakażenie. W dalszej kolejności zleciłbym badanie ukierunkowane bakteriologicznie, które daje odpowiedź na pytanie, jaka bakteria wywołała stan zapalny, i określa jej wrażliwość na antybiotyki. Ostatnio miałem pacjentkę, nauczycielkę, którą przez trzy tygodnie leczono antybiotykami, ale bez badania bakteriologicznego. Zrobiłem je dopiero ja, kiedy trafiła do mnie z zapaleniem płuc o lekkim przebiegu.
Tyle że na wynik badania bakteriologicznego trzeba poczekać?
W dzisiejszych czasach uzyskuje się go już w drugiej–trzeciej dobie, a nie, jak kiedyś, po tygodniu. Jeżeli podejrzewam u pacjenta zapalenie płuc, to zlecam badanie bakteriologiczne i przez dwa dni mogę go „przeciągnąć" na paracetamolu albo jakimś środku przeciwzapalnym. Lekarz, który włącza antybiotyk u każdego pacjenta z dreszczami, gorączką i szmerem w płucach, strzela na ślepo. Może się okazać, że nie trafił i po dwóch tygodniach będzie musiał zmienić antybiotyk.
Na ślepo leczy jednak bardzo wielu lekarzy.
Bo są przez pacjentów stawiani pod ścianą. Mówią: „Mam firmę, rodzinę, nie mogę iść na zwolnienie. Musi mnie pan wyleczyć w jeden dzień", i lekarz ulega presji.
Już nawet nie przekonuje, że chory powinien trzy dni poleżeć w łóżeczku, wygrzać się, wypocić i nawodnić. Wie, że nikt nie ma na to czasu. Tymczasem wystarczyłoby proste badanie bakteriologiczne, a u osób z podejrzeniem zapalenia płuc – obowiązkowo rentgen klatki piersiowej. Dziś, gdy zdjęcie można zrobić w technologii cyfrowej i szybko opisać, nie wolno tego zaniedbać.
Mikrobiolodzy zachwalają tzw. testy przyłóżkowe, które zastąpiłyby badania krwi.
Niestety, w małych poradniach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) rzadko spotyka się takie testy i nadal dość rzadko zleca badania bakteriologiczne. Można za to dokładniej rozpoznawać wroga i nie zaniedbywać żadnej z pozostałych metod diagnostycznych. Zawsze uczulam lekarzy POZ na nawracające zapalenie płuc u palaczy, bo może ono przykrywać nowotwór albo gruźlicę. Taki pacjent powinien bezwzględnie zostać skierowany na rentgen i tomografię komputerową pod kątem nowotworu.
Lekarze mówią, że w przypadku bakterii właściwa diagnoza to jednak tylko połowa sukcesu.
Tak, bo wiele zależy od dawkowania. Antybiotyk trzeba brać dokładnie według wskazań lekarza. Nie wolno skracać sobie terapii, kiedy poczujemy się lepiej. Dzisiaj miałem pacjentkę, która brała antybiotyk w formule jednej dawki, ale połowa jej się wylała. Przez kilka dni czuła się lepiej, ale dziś wróciła, bo nastąpiło pogorszenie. Z antybiotykiem nie ma żartów.
— rozmawiała Karolina Kowalska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA