fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Bezzałogowe śmigłowce z polskich firm

SW-4 Solo z PZL Świdnik
PZl Świdnik
Firmy z Polski są w Europie pionierami budowy bezzałogowych śmigłowców o militarnym przeznaczeniu.
Jest szansa, że do końca roku swój pierwszy autonomiczny lot wykona najbardziej zaawansowany dron: SW-4 Solo z PZL Świdnik. – Codziennie obserwuję naszych i włoskich inżynierów i programistów uwijających się przy prototypowym śmigłowcu na fabrycznym wydziale prób w locie – mówi Mieczysław Majewski, prezes świdnickiej spółki.
Helikopter  SW-4 to całkowicie polski projekt – ostatnia rodzima konstrukcja Świdnika przed przejęciem firmy przez włosko-brytyjski koncern helikopterowy AgustaWestland.  Ponad dwadzieścia maszyn SW-4 Puszczyk, w wersji załogowej, służy w armii do szkolenia pilotów. Zatrudniające ponad 3,5 tys. pracowników zakłady w Świdniku sprzedają też SW-4 na komercyjnym rynku cywilnym. A od kilku lat dobrze sprawdzoną helikopterową  platformę włosko-polski zespół inżynierski zmienia w wielozadaniową maszynę bezzałogową (BSL).
– To poważne i skomplikowane przedsięwzięcie. Jeśli wiropłat o kilkusetkilogramowym udźwigu ma wykonywać autonomiczne misje i w przyszłości przenosić precyzyjne uzbrojenie, to przed programistami stoi nie lada wyzwanie – potwierdza Bartosz Głowacki, ekspert „Skrzydlatej Polski" i pisma Raport WTO. Głowacki nie ma wątpliwości, że bezpilotowa maszyna SW-4 RUAS/OPH to  obecnie jeden z najambitniejszych programów w dziedzinie śmigłowcowych BSL w Europie.
Swoje zaawansowane transportowe konstrukcje, takie jak  K-max, nad pustkowiami Afganistanu testowali już Amerykanie. Wiosną tego roku bezzałogowy lot na południu Francji  wykonał  też niewielki helikopter w wersji BSL, czyli zdalnie kierowany EC-145 Eurocoptera. Ale sukces SW-4 Solo oznaczałby, że lubelski producent gra już w pierwszej lidze helikopterowych bezpilotowców nie tylko na kontynencie.
Znaczące osiągnięcia ma w tej dziedzinie również drugi w kraju, warszawsko-łódzki  ośrodek, powstały z połączenia sił Instytutu Lotnictwa, Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych i Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1. Ich testowy dron, ILX-27 (Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego  dofinansowało budowę kwotą 17,5 mln zł) już rok temu, we wrześniu, wzbił się w powietrze. Prezes Majewski potwierdza, że  widział pokazy zdalnie sterowanej maszyny swoich krajowych konkurentów zarejestrowane na filmie na poligonie w podstołecznej Zielonce. – Możliwości ILX-27  robią wrażenie – ocenia.
Warszawskie instytuty i łódzkie WZL budując swój śmigłowcowy BSL, zaczynały od podstaw. – Ich celem było stworzenie  drona zdolnego nie tylko do realizacji zadań rozpoznania powietrznego, monitoringu obszarów objętych klęską żywiołową, dozorowania placów budów, lasów, węzłów komunikacyjnych, ale także stworzenie w przyszłości bezzałogowego środka ewakuacji medycznej  pola walki i transportu zaopatrzenia np. na okręty Marynarki Wojennej – wylicza Maciej Szopa z „Nowej Techniki Wojskowej".
W odpowiedzi na ogromne zainteresowanie konstrukcją  prezentowaną na zagranicznych wystawach, w tym roku podczas kieleckich targów obronnych konsorcjum rozwijające ILX-27, swój demonstrator pokazało w wersji uzbrojonej, wyposażony w głowicę  obserwacyjną z dalmierzem laserowym, kamerą dzienną i termowizyjną. Maszyna o docelowym udźwigu 200–300 kg może instalować na pokładzie wielolufowy karabin maszynowy 12,7 mm (produkt Zakładów Mechanicznych Tarnów), zasobnik niekierowanych rakiet (producent Zakłady Metalowe Mesko) i podwieszane na zewnętrznych belkach bomby lotnicze.
Konstruktorzy zapewniają, że kiedy w ciągu 3–4 najbliższych lat ich śmigłowiec osiągnie  techniczną dojrzałość, da się także uzbroić w oręż precyzyjny, np. cztery wyrzutnie  przeciwpancernych pocisków kierowanych do niszczenia czołgów i wozów bojowych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA