fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Ułaskawienie przez prezydenta zyskuje na popularności

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Zanim zapadnie decyzja o uwolnieniu, sąd i prezydent przyglądają się życiu skazanego po wyroku.
O instytucji prezydenckiego prawa łaski było ostatnio głośno za sprawą niepełnosprawnego Radka Agatowskiego, w którego sprawach zapadło siedem prawomocnych wyroków za kradzież. Wniosek o jego ułaskawienie jest już u prezydenta, ale ten nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Bronisław Komorowski bardzo oszczędnie korzysta z prawa łaski. Za poprzednich prezydentów na wolność wychodzili skazani za kradzieże, oszustwa, śmiertelne wypadki samochodowe, a także gangsterzy.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że 22 lata temu do prezydenta trafiało 1,2 tys. wniosków o ułaskawienie. W minionym było ich 5,7 tys. To już trzeci rok, kiedy takich wniosków przybywa. Ze statystyk wynika jednak, że były lata dużo bardziej obfite – w 2001 r. wniosków było 8,1 tys.
Ułaskawienie to wyjątkowa instytucja. Polega na darowaniu kary lub złagodzeniu wyroku. Niektórzy uważają, że niepotrzebnie.
Prawo łaski ma swoich zwolenników i przeciwników. Pierwsi uważają, że jest konieczne i historycznie uzasadnione. Drudzy, że niepotrzebne, a bywa, że i szkodliwe. Dotychczasowi prezydenci korzystali z tej instytucji z różnym zaangażowaniem. Lech Wałęsa ułaskawił 3454 osoby, Aleksander Kwaśniewski – 3295 w pierwszej kadencji urzędowania i 993 osoby w drugiej, Lech Kaczyński 202, a prezydent Komorowski do tej pory niewiele ponad 80 osób. Prezydent ułaskawia często osoby, które i tak przebywają na wolności, korzystając przykładowo ze wstrzymania albo odroczenia wykonania kary. Ułaskawił pięć takich osób w połowie kwietnia i dwie latem tego roku.
Prawo łaski to wyjątkowa instytucja i powinno się z niej rzadko korzystać
O randze prawa łaski świadczyć może to, że zapisano ją w konstytucji, a prawo do skorzystania z tego dobrodziejstwa oddano w ręce prezydenta. Nie wszystkim się to podoba.
– Prezydent nie powinien wyróżniać aktem łaski wybranych obywateli – tłumaczy prof. Brunon Hołyst.  Argumentuje, że mamy w kraju wieloinstancyjność i zawsze sąd, jeśli uzna za stosowne i uzasadnione, może karę złagodzić. Nie powinno się więc mieszać do tego prezydenta.
O wyjątkowości prawa łaski przekonuje prof. Janusz Kopczyński. Uzasadnieniem ma być tradycja i możliwość reakcji w sytuacji nadzwyczajnej.
– To ma być zdecydowanie wyjątek, nie reguła – dodaje.
O łaskę trzeba poprosić. Prośbę może wnieść sam skazany, osoba uprawniona do składania środków odwoławczych bądź najbliższa rodzina. Zanim wniosek trafi do głowy państwa, zajmie się nim sąd, który wydał wyrok w pierwszej instancji.
Pod uwagę brane jest zachowanie skazanego po wyroku, rozmiary wykonanej już kary, stan zdrowia skazanego i jego warunki rodzinne, naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem, przede wszystkim zaś szczególne wydarzenia, jakie nastąpiły po wydaniu wyroku.
Jeżeli prośbę o ułaskawienie choćby jeden sąd zaopiniował pozytywnie, prokurator generalny przedstawia ją prezydentowi wraz z aktami sprawy i własnym wnioskiem.
Procedura ułaskawieniowa przewiduje też szczególną sytuację. Dzieje się tak, gdy prośba o prawo łaski (z pominięciem sądu) kierowana jest bezpośrednio do głowy państwa. Prezydent przekazuje ją dalej prokuratorowi generalnemu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA