fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Narodziny zimnej wojny

Sześć miesięcy w 1945 Michael Dobbs, Magnum, 2013
Plus Minus
Książka amerykańskiego dziennikarza Michael'a Dobbs'a »Sześć miesięcy w 1945. Roosevelt, Stalin, Churchill i Truman od wojny światowej do zimnej wojny« prócz 350 stron tekstu zawiera 28 stron przypisów odwołujących się do archiwów amerykańskich, brytyjskich i sowieckich, wspomnień, urzędowej i prywatnej korespondencji zarówno głównych uczestników wydarzeń, jak i osób z drugiego i dalszych planów dyplomatów, doradców wojskowych i cywilnych, komentatorów prasowych. Rekonstruuje nie tylko treść rozmów oficjalnych ale i codzienny tryb życia ludzi, którzy między 3 lutym a 6 sierpnia 1945 decydowali o losach świata.
Najmłodszy z nich, sześcdziesięcioletni Franklin Delano Roosevelt od lat cierpiący na paraliż poruszał się na wózku inwalidzkim, miał wówczas kłopoty z ciśnieniem, nieżyt oskrzeli, trudności z oddychaniem. Towarzyszący mu stale kardiolog wojskowy zalecał lekko strawną dietę, sporo odpoczynku i ograniczenie oficjalnych obowiązków. Oprócz kardiologa miał przy sobie lokaja i córkę Annę, która uznała, że źle zniósł lot z Malty na Krym. Najstarszy z wielkiej trójki, siedemdziesięcioletni Winston Churchill był przyzwyczajony, by zawsze, gdy się budzi, mieć przy łóżku przed śniadaniem karafkę sherry, przed lunchem parę szklanek whisky z wodą sodową, a przed snem francuski szampan i starą brandy.
Obaj przywódcy zachodni byli przyzwyczajeni do odbywania w środku dnia sjesty. Stalin sypiał do jedenastej rano, potem przyjmowł raport z frontu, wydając polenia wojskowym. Około dziewiątej wieczorem odbywał drugą odprawę z dowódcami, poczem następowała długa kolacja z najważniejszymi współpracownikami. Roosevelt, zdając sobie sprawę, że reźim sowiecki jest tyranią, wierzył jednak, że on najlepiej potrafi dogadać się ze Stalinem, odrzucając propozycję Churchilla by najpierw we dwóch ustalali wspólny pogląd. Każdy z trójki miał inny cel główny. Rooseveltowi zależało by w tej wojnie zginęło jak najmniej żołnierzy amerykańskich. Dla Stalina życie ludzkie, także życie własnych żołnierzy nie miało żadnej wartości. Rosjanie musieli iść naprzód, również gdy trafiali na pole minowe. Zdarzało się, że część z nich zachowała życie. Ci, którzy próbowali się cofnąć, dostawali kule w plecy. Dopiero po przejściu pierwszej tyraliery do akcji przystępowali saperzy, by umożliwić przejazd pojazdów. Stalina interesowało zagarnięcie jak największych terytoriów i ustanowienie na nich swojej całkowitej władzy. Churchill nie miał w przeciwieństwie do Roosevelta złudzeń na temat Stalina, ale zdawał sobie sprawę, że skoro udział jego wojsk na froncie europejskim jest najskromniejszy, bo są  rozproszone w świecie dla zachowania wciąż istniejącego imperium kolonialnego, jego głos liczy się mniej.
Obrady plenarne w Jałcie były przeplatane ciągłymi bankietami. Bankiet wydany przez Stalina składał się z dwudziestu czterech dań poczynając od paru gatunków kawioru prasowanego i ziarnistego, pasztecików, atlantyckiego łososia, bieługi, wędzonego i solonego śledzia, cefala, białej ryby w szampanie i małych rybek z Morza Czarnego. Potem podano zimne prosię, rosół z dziczyzny i krem z kurczaka. Dalej - polędwica z rusztu, szaszłyk z jagnięciny, polędwica cielęca, potrawa z ryżu i mięsa, wana w Azji Środkowej płow, przepiórki, kuropatwy, wreszcie desery i owoce, w końcu mdląco słodka potrawa gruzińska z orzechów, przypominająca kształtem długie cygaro. »To co zjedzono tego wieczoru mogło się co najwyżej przyśnić zwykłemu człowiekowi sowieckiemu«. Podczas wieczoru wzniesiono 45 toastów na stojąco. Nazajutrz podczas zdjęcia uczestników konferencji z doradcami goście wczorajszego bankietu zauważyli, że jeden z kelnerów nosi teraz elegancki mundur generała NKWD.
Goście z Zachodu byłi porażeni kontrastem między wystawnością przyjęć a lichym stanem ich kwater. »Nawet Churchill został pogryziony przez pluskwy i specjalny amerykański oddział sanitarny musiał przeprowadzić dezynfekcję pomieszczeń«. Dwudziestu czterech wyższych wojskowych musiało korzystać z jednej łazienki.
To mogło być przyczyną, że nie dość uważnie słuchali sowieckich propozycji, na które się godzili w kluczowej sprawie polskiej. Wobec istnienia dwu konkurencyjnych rządów zamiast stworzenia n o w e g o kompromisowego składu przyjęto formułę rozszerzonego, co po długich targach doprowadziło do uzupełnienia składu lubelskiego przez Mikołajczyka i trzech ludowców z Londynu.
Churchill godząc się z trudem na oderwanie naszych ziem wschodnich próbował ocalić dla nas Lwów. Natomiast szczęśliwie nie zdał sobie sprawy z istnienia dwu dopływów Odry, Nysy Łużyckiej i Nysy Kłodzkiej . Wiedział tylko o tej ostatniej, co przełożyło się na 25 tysięcy kilometrów kwadratowych, łącznie z Wrocławiem. Powodowało to konieczność przesiedlenia 2 milionów 700 tysięcy Niemców.
W ostatnich tygodniach wojny Stalin przestał ufać nawet Roosveltowi, oskarżając go o tajne porozumienie z Hitlerem, ponieważ na froncie wschodnim alianci praktycznie prawie nie napotykali oporu, podczas gdy Rosjanie musieli wykrwawiać się o każdy kilometr. Amerykanie i Anglicy rozbrajali jeńców, traktując ich potem zgodnie z prawem międzynarodowym. Rosjanie natomiast okrutnie mordowali jeńców, w najlepszym razie odsyłali ich do obozów pracy w głębi ZSRR, gwałcili kobiety, podpalali miasta i wsie, tratowali pola.
Uzyskawszy zgodę sojuszników na zmianę terytorium Polski i jedynie nieco poszerzony skład rządu lubelskiego, Stalin skwapliwie obiecał, że przyjazna mu władza przeprowadzi tam w ciągu roku wolne, demokratyczne wybory tyle, że odrzucił postulat międzynarodowej nad nimi kontroli, jako obelżywy wobec władz polskich.
Istotnym punktem była sprawa reperacji wojennych mających obciążyć Niemcy. Doradcy ustalili ich wysokość na sumę 20 miliardów dolarów, z czego połowa miała przypaść Rosji jako stronie najbardziej pokrzywdzonej. Jakaś część tej połowy miała być przyznana Polsce.
Amerykę po zakończeniu działań w Europie czekała jeszcze wojna z Japonią. Roosvelt liczył na udział w niej Stalina. Równocześnie Stany prowadziły prace nad nową bronią – bombą atomową. Także Niemcy i Rosja miały swoje programy, tyle, że Amerykanie byli w stanie zmobilizować znacznie większe zasoby finansowe i ludzkie. Mocarstwa miały pewną wiedzę o tym co robią konkurenci; Rosjanie głównie od swoich szpiegów. Niemcom udało się zgromadzić spore zapasy pochodzącego z Konga Belgijskiego uranu. Amerykanie ustalili, że są składowane na terenach, które zajmą Rosjanie. W jednym wypadku postanowiono zbombardować znajdujące się tam zakłady z nadzieją zniszczenia cennego surowca. Warunki atmosferyczne sprawiły, że lotnicy zawiedli I sto ton tlenku uranu znalazło się wkrótce w rękach rosyjskich. Z innego miejsca udało się Amerykanom uzyskać sporą ilość rudy uranu. Natomiast ich najpoważniejszym sukcesem było odnalezienie w Bawarii wybitnego fizyka Wernera Heisenberga, kierownika niemieckiego programu atomowego, którego niezwłocznie przewieziono do Los Alamos.
12 kwietnia zmarł Roosvelt. Jego fotel zajął wiceprezydent Harry Truman, nieprzygotowany przez poprzednika do odegrania tej roli, nie wiedzący nic o przebiegu rokowań jałtańskich, sporze o Polskę, programie budowy bomby atomowej. Ten solidnie oczytany prowincjonalny kupiec, "sprzedawca krawatów", jak go lżyła w czasach mojej młodości prasa warszawska, uczył się dość szybko i przyjął twardy kurs wobec Stalina.
Stalin nakazał Żukowowi, by za wszelką cenę wkroczył pierwszy do Berlina, co zostało osiągnięte kosztem 78 tysięcy poległych. Berlin, leżący na terenie zajętym przez Rosjan został jednak podzielony, jak całe Niemcy, na cztery strefy okupacyjne. Przyjeżdzający do swego sektora wyźsi oficerowie zachodni widzieli, co robią Rosjanie. Sowieccy rachmistrze zgodnie z przyzwyczajeniami planowanej gospodarki zapisywali wszystko. Do połowy roku wyjechało do Rosji czterysta tysięcy wagonów towarowych zawierających między innymi: million pięćdziesiąt dwa tysiące pięćset trzy kapelusze, sześćdziesiąt tysięcy sto czterdzieści dziewięć pianin, ponad sto osiemdziesiąt tysięcy dywanów, prawie pół miliona odbiorników radiowych, trzy miliony trzysta trzydzieści osiem tysięcy trzysta czterdzieści par butów, meble, 154 wagony futer, 24 wagony obiektów muzealnych, dwa miliony ton zboża, dwadzieścia milionów litrów alkoholu. Demontowano i wywożono urządzenia 2885 niemieckich fabryk. To były zdobycze państwa sowieckiego. Łupy wpadały też w prywatne, obwieszone do łokcie zegarkami ręce wojskowych. Gdy zdobywca Berlina Żukow znalazł się w niełasce, NKWD wywiozło z jego daczy 44 dywany, 55 obrazów klasycznych, 323 futra, 400 metrów tkaniny jedwabnej, dziesiątki skrzyń ze srebrem. Marszałek upierał się, że zapłacił za to wszystko ze swej pensji i że miały to być prezenty dla krewnych.
W sporach, które nastąpiły, Amerykanie i Anglicy przyznali, że konfiskowali aparaturę mogącą służyć do produkcji zbrojeniowej, stanowiącą zatem zdobycz wojenną, gdy Rosjanie zabierają urządzenia potrzebne do odbudowy gospodarki cywilnej, takie jak maszyny rolnicze i włókiennicze. Na dodatek jeśli nie umiano czegoś rozebrać bezmyślnie to niszczono.
Zarządcy stref zachodnich musieli też wyżywić dwa miliony uchodźców ze Wschodu pozbawieni dostaw pochodzących dawniej z ziem przyznanych teraz Polsce. Zachód uznał, że przyznane Rosjanom reparacje zostały z nadwyżką osiągnięte przez dobra, które zagarnęli. Sojusznicy zdali sobie sprawę, że stają się przeciwnikami. Rozpoczęła się długoletnia zimna wojna.
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA