fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Pożyczone na wieczne nieoddanie

Ofiarą kradzieży najłatwiej paść w gęsto zaludnionej Warszawie (tu uwaga zwłaszcza na samochód) i na Dolnym Śląsku. W tym ostatnim regionie, a także w Małopolsce i na Śląsku, plenią się rozboje.
Rzeczpospolita
Klient wypożyczalni nie oddaje samochodu, odchodzący z firmy pracownik zatrzymuje sobie nielegalnie służbowy laptop czy komórkę – przestępstw przywłaszczenia mienia przybywa w Polsce najszybciej.
W całym zeszłym roku doszło do 781 tys. przestępstw kryminalnych, czyli nieco mniej (o 1,5 proc.) niż rok wcześniej. Zarzuty  usłyszało 280 tys. osób – wynika z raportu MSW za 2012 rok.
Ich sprawcy upodobali sobie zwłaszcza zachodnie województwa: dolnośląskie, śląskie, lubuskie oraz zachodniopomorskie. Przestępcom trudniej jest działać w spokojnych i mniej uprzemysłowionych wschodnich regionach kraju, gdzie ludzie są mniej zamożni, a więc także okazji jest mniej.

Przykra specyfika stolicy

Przestępstw kryminalnych ogółem przybyło nieco w województwie kujawsko-pomorskim, opolskim i w Warszawie wraz z najbliższą okolicą (raport wyodrębnia ją z województwa mazowieckiego).
Jak to wygląda w przypadku poszczególnych przestępstw?
Liczba kradzieży – jednych z najbardziej dokuczliwych przestępstw – utrzymała się na podobnym poziomie jak w 2011 r., ok. 230 tys. rocznie.
Ofiarą złodziei najłatwiej paść na Dolnym Śląsku i w Warszawie. Tutaj na 100 tys. mieszkańców okradanych jest średnio blisko tysiąc osób.  Policjanci tłumaczą to specyfiką miasta, przez które przewijają się miliony ludzi.
– Najwięcej kradzieży jest w centrum stolicy oraz latem, kiedy ludzie chodzą na koncerty, imprezy plenerowe – mówi Andrzej Browarek z Komendy Stołecznej Policji.
Złodzieje kradną tu głównie łańcuszki, portfele, torebki. – Nasi wywiadowcy od kilku lat prowadzą akcje w metrze i centrach handlowych i ostrzegają przed złodziejami – dodaje.
Nieco spadło zagrożenie kradzieżami na Śląsku – było ich 64 tys., czyli o 10 tys. mniej.
– Wielu sprawców ustalamy, także dzięki coraz powszechniejszemu monitoringowi – mówi Andrzej Gąska, rzecznik śląskiej policji.
Nieznacznie ubyło w 2012 r. kradzieży samochodów (było ich ok. 16 tys.). Auto wciąż najłatwiej  można stracić w Warszawie. Tak jest od lat.

Wnuczek z Podkarpacia

Gdy liczba większości przestępstw spada, alarmująco wzrosła tych dotyczących przywłaszczenia mienia. Było ich ponad 26 tys., czyli o ok. jednej czwartej więcej niż rok wcześniej. Częściej, niż kiedyś dopuszczali się ich nieletni.
O jakie sprawy chodzi? – Ktoś wypożyczy sprzęt budowlany czy ogrodniczy i go nie odda. Czy zatrzyma np. służbowy laptop, gdy rozstaje się z pracodawcą – tłumaczy obrazowo jeden  ze śledczych.
– Statystykę mogą podwyższać wypożyczane i nieoddawane rowery czy sprzęt narciarski – sugeruje jeden z małopolskich policjantów.
Według raportu, trzy czwarte przypadków przywłaszczenia mienia ma charakter pospolity, a reszta – gospodarczy.
Najczęściej dochodziło do takich przestępstw na Dolnym Śląsku i w Małopolsce (ok. 100 na 100 tys. ludzi) i tu nastąpił największy ich wzrost.
Najrzadziej przywłaszczano mienie na Podkarpaciu, w województwie łódzkim i na Podlasiu.
Prof. Janusz Czapiński , psycholog społeczny, uważa, że takie przestępstwa to owoc kryzysu. – Ktoś coś bierze i zatrzymuje dla siebie. To takie pożyczki na wieczne nieoddanie – mówi.
W zeszłym roku ubyło w kraju włamań – łącznie było ich 127 tys. (o blisko 6 proc. mniej). Najczęściej włamywano się do piwnic czy strychów, do domów jednorodzinnych.
W tej kategorii przodują Dolny Śląsk i Śląsk. – Mamy największe zagęszczenie ludności w kraju. Wynosi u nas 375 osób na kilometr kwadratowy, a średnia krajowa to 123 osoby – tłumaczy Andrzej Gąska ze śląskiej policji.
W ciągu ostatniej dekady liczba włamań w kraju zmniejszyła się wyraźnie, bo o ponad połowę.
Spada też liczba przestępstw rozbójniczych, których najbardziej się boimy. W  2012 r. było ich  24,5 tys. (spadek o 6,4 proc.)  i była to liczba najmniejsza w ciągu ostatniej dekady. A sprawcy rzadziej atakowali nożem czy bronią.
Generalnie najspokojniejszym regionem jest Podkarpacie. Ale i tam mają swoje problemy. To przypadki tzw. oszustw na wnuczka, których jest tam szczególnie dużo.
– Sprawcy wciąż zmieniają metody i oszukują najczęściej starszych ludzi, którzy tracą nieraz oszczędności całego życia. Prosimy nawet księży o ostrzeżenia w kościołach, ale mimo to wciąż są kolejni oszukani – mówi „Rz" Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji. – Oszuści są krok przed nami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA