Czeski prywatny przewoźnik kolejowy RegioJet wycofuje się z Polski. „Obsługa krajowych połączeń Kraków – Warszawa – Gdynia oraz Poznań – Warszawa zostanie zakończona z dniem 3 maja 2026 roku. Pasażerowie zostaną dziś poinformowani o odwołaniu połączeń po tej dacie za pomocą SMS lub e-maila” – poinformowała spółka w komunikacie.
Czytaj więcej
Zabetonowanie rynku regionalnych przewozów uderzy nie tylko w zagranicznych przewoźników, ale głównie w Polregio.
Powodem decyzji ma być utrudnianie przewoźnikowi działalności – zarówno przez konkurencyjne PKP Intercity, jak i zarządzającą infrastrukturą spółkę Polskie Linie Kolejowe. RegioJet skarży się także na negatywną kampanię w mediach skierowaną przeciwko przewoźnikowi. Czesi przypominają sprawę blokowania sprzedaży zajezdni w Warszawie, która miała być zapleczem technicznym przewoźnika. A także odmowę reklamowania swoich usług na dworcach PKP.
– Mimo że europejskie przepisy otworzyły rynek niedotowanego transportu kolejowego już w 2010 roku w ramach tzw. czwartego pakietu kolejowego, naszym zdaniem w Polsce nie funkcjonują standardowe warunki konkurencji – twierdzi spółka. Jej właściciel Radim Jancura przeprasza pasażerów i oświadcza: Nie mogę dalej narażać przyszłości spółki, którą założyłem w wieku 23 lat. Wierzę, że w bardziej sprzyjających warunkach będziemy mogli ponownie świadczyć nasze usługi w Polsce.
Czytaj więcej
Wszędzie tam, gdzie na kolei pojawiła się konkurencja, liczba pasażerów rosła nawet o 100 proc., a ceny biletów spadały o 30–40 proc. – przekonuje...
Czeski przewoźnik deklaruje, że jest gotowy powrócić, gdy rynek będzie rzeczywiście otwarty i zapewni uczciwe oraz transparentne warunki dla wszystkich operatorów. Obecna sytuacja – w tym blokowanie infrastruktury, ograniczenia sprzedaży oraz drapieżna polityka cenowa ze strony PKP Intercity – jak twierdzi RegioJet – ma zagrażać stabilności ekonomicznej grupy RegioJet w Czechach.
Realizowane przez RegioJet międzynarodowe połączenia Przemyśl – Kraków – Praga oraz Warszawa – Praga będą nadal obsługiwane.
RegioJet, który z impetem wjechał do Polski jesienią ubiegłego roku oferując bilety od 9 zł za przejazd z Krakowa do Warszawy w czasie równym pendolino, zapowiadał rewolucję na polskiej kolei. Wygodne pociągi z czterema klasami podróży i tańszymi biletami niż w PKP Intercity miały podbierać pasażerów dotychczasowemu monopoliście. Czesi zapowiedzieli też kolejne relacje począwszy od rozkładu jazdy 2025/26: Warszawa–Poznań, Kraków–Warszawa–Gdynia oraz Warszawa–Ostrawa–Praga.
Szybko jednak pojawiły się trudności. Przedstawiciele czeskiej spółki informowali o przydzielaniu niekorzystnych, dłuższych od PKP Intercity czasów połączeń, kierowaniu składów na dłuższe trasy, odmowie dostępu do powierzchni reklamowych na dworcach i wyznaczaniu kas biletowych w nieatrakcyjnych miejscach.
W grudniu problemy spółki gwałtownie się zaostrzyły. RegioJet odwołał znaczną część planowanych w nowym rozkładzie połączeń, tłumacząc się problemami z rekrutacją kierowników pociągów i maszynistów oraz opóźnieniami w budowie zaplecza technicznego. W styczniu niewykorzystane sloty czasowe na trasie Kraków – Warszawa zajęło PKP Intercity.
Zaplecze miało pozwolić Czechom uniezależnić się od infrastruktury PKP. RegioJet jako jedyny złożył ofertę w przetargu na sprzedaż zaplecza technicznego PKP Cargo na warszawskiej Pradze. Jednak finalizacja postępowania, mimo że będące w restrukturyzacji zadłużone na 3 mld zł PKP Cargo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy, nie doszła do skutku. Według RegioJet, było to efektem presji wywieranej na PKP Cargo przez akcjonariusza PKP S.A. – Władze PKP Cargo nadmiernie przedłużają finalizację sprzedaży obiektu, który RegioJet wygrał w przejrzystym przetargu, składając najwyższą ofertę w wysokości ponad 55 milionów złotych – skarżył się czeski przewoźnik, który musiał korzystać z serwisów firm zewnętrznych.
Z kadrami spółka miała problem od początku, przyznając, że rekrutacja polskiego personelu przebiega oporniej niż zakładano. Kierownikom pociągów oferowała nawet 12 tys. zł. Ale brakowało także maszynistów, stewardów i pracowników technicznych, a dla obsługi polskich połączeń planowano zbudować zespół liczący ok. 300 osób. Eksperci uważają, że spółka nie wykorzystała okazji, by zagospodarować odchodzących z pracy pracowników PKP Cargo
Według RegioJet, problemem okazał się także nacisk ekonomiczny ze strony PKP Intercity, które miało obniżyć ceny biletów nawet o 70 proc. w stosunku do poziomu sprzed wejścia RegioJet na rynek. – Prawo konkurencji uznaje taką politykę cenową za nielegalne działanie drapieżne, mające na celu wyeliminowanie nowego uczestnika rynku – twierdzi RegioJet.
Ucieczka czeskiego przewoźnika z Polski jest fatalnym sygnałem dla pasażerów, którzy tracą konkurencyjny środek transportu. Z kolei PKP Intercity odzyskuje monopolistyczną pozycję w przewozach dalekobieżnych i możliwość dyktowania cen biletów. Na polskich torach od kilku tygodni jest jeszcze inny czeski prywatny operator – Leo Express, ale skala jego działalności jest na razie niewielka.
W komunikacie RegioJet zarzuca Polsce brak standardowych warunków dla funkcjonowania konkurencji. Zarazem deklaruje gotowość do powrotu, gdy rynek będzie rzeczywiście otwarty i zapewni uczciwe oraz transparentne warunki dla wszystkich przewoźników. Spółka podaje, że zamawia 75 nowych niskopodłogowych jednostek o prędkości do 200 km/h, m.in. we współpracy z producentem Pesa Bydgoszcz. – W przyszłości jesteśmy gotowi zainwestować miliardy złotych również na rynku polskim – deklaruje RegioJet.