fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Kuracja odmładzająca ratusza

Marcin Wojdat, ma skoordynować pracę całego urzędu
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Przed referendum prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz wymienia kluczowych urzędników. Nawet opozycja przyznaje, że to zmiany na lepsze.
W ostatnich tygodniach prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz postanowiła wymienić sporą część ekipy rządzącej miastem. Pierwszy do dymisji został zmuszony wiceprezydent Jarosław Kochaniak. Oficjalnie odwołany został za majstrowanie przy przetargu na wywóz śmieci, jednak w ratuszu od dawna mówiło się, że będzie musiał odejść.
– Był profesjonalistą i miał naprawdę wiele zalet, ale wśród nich nie znalazła się umiejętność nawiązywania dobrego kontaktu z ludźmi – mówi jego były współpracownik. – Nie wypadał dobrze ani na sesjach Rady Warszawy, ani – co gorsza – na spotkaniach z mieszkańcami.

Co rozumieją nowi

Na miejsce Kochaniaka przyszedł burmistrz Bemowa Jarosław Dąbrowski. Kontaktowy, mający doskonałe relacje z mediami i poparcie wśród mieszkańców dzielnicy. Jego pierwszym zadaniem – z którym sobie poradził – było ugaszenie pożaru po zakwestionowaniu przez Krajową Izbę Odwoławczą przetargu na wywóz śmieci.
W chwilę po tej zmianie dymisje sypnęły się jak z rękawa. Odwołani zostali: sekretarz miasta Jarosław Maćkowiak (oficjalnie sam zrezygnował, bo chce napisać habilitację), dyrektor Biura Kultury Marek Kraszewski, naczelnik Wydziału Estetyki w Przestrzeni Publicznej Tomasz Gamdzyk, a nawet dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta.
Ta ostatnia dymisja była najmniej spodziewana. Oficjalnie dyrektor poleciał za pomyłkę w odpowiedzi na interpelację jednego z radnych, jednak w tę wersję nie wierzy nikt.
– Wojna między ratuszem i ZTM trwa od dawna – mówi jeden z wysoko postawionych urzędników. – Przede wszystkim chodziło o cięcia. Dyr. Ruta proponował rezygnację z nocnych kursów metra, cięcia w liniach autobusowych i tramwajowych, ale był bardzo oporny przy szukaniu oszczędności we własnej administracji. Władze miasta straciły do niego cierpliwość.
Czy ta miotła kadrowa to efekt zbliżającego się referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz? – Nie miotła, tylko rekonstrukcja – uściśla rzeczniczka ratusza Agnieszka Kłąb. – Taka wymiana nie zdarza się pierwszy raz, być może teraz jest bardziej zauważana. Sekretarze miasta się zmieniali, było też wiele zmian wśród dyrektorów biur.
Co ma na celu w takim razie obecna rekonstrukcja? – Docierały do nas m.in. sygnały, że trzeba poprawić komunikację z mieszkańcami – mówi Kłąb. – A my tę komunikację rozumiemy również jako wspólne decydowanie o tym, co dzieje się w mieście. Dlatego na wysokie stanowiska zostały powołane osoby, które są specjalistami w swoich dziedzinach i jednocześnie rozumieją, że zadania miasta powinny być realizowane nie tylko dla mieszkańców, ale przede wszystkim – wspólnie z nimi. Dlatego te zmiany to nie tylko rekonstrukcja personalna, ale przede wszystkim zmiana systemowa.

Iść z postępem

Nowym sekretarzem miasta został Marcin Wojdat – wieloletni dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej, blisko współpracujący z organizacjami pozarządowymi i zwolennik jak najszerszego dialogu z mieszkańcami. Do jego zadań będzie należała koordynacja prac urzędu miasta, urzędów dzielnic i jednostek podległych miastu.
– To będzie ciężkie zadanie – mówi nowy sekretarz. – Teraz spotykam się ze wszystkimi dyrektorami, burmistrzami i naczelnikami, by wypracować jak najlepsze zasady współpracy pomiędzy różnymi jednostkami. Wszystko po to, by usprawnić prace urzędu, co będzie z pożytkiem przede wszystkim dla mieszkańców.
Jego miejsce w Centrum Komunikacji Społecznej zajął wicedyrektor gabinetu prezydenta Jarosław Jóźwiak – również zwolennik dialogu i nowych technologii. – Wspólnie z sekretarzem Wojdatem przekonujemy urzędników, że trzeba iść z postępem – mówi Jóźwiak. – Pokazujemy im m.in. zdjęcia z uroczystości, gdy wybierani byli dwaj ostatni papieże. Na tym z czasów Benedykta XVI wszyscy stoją w skupieniu, tylko jedna osoba próbuje zrobić zdjęcie, a już papieża Franciszka filmowali komórkami i tabletami niemal wszyscy. Urząd musi przystosować się do nowych realiów i istnieć w nowych mediach, wszędzie tam, gdzie może dotrzeć do mieszkańców.
Pozytywnym zaskoczeniem był też wybór Grzegorza Piątka na naczelnika wydziału estetyki przestrzeni publicznej. Szanowany w środowisku młody architekt, uczestnik wielu debat nt. estetyki miasta ma szansę na wygraną z reklamowym śmietnikiem w mieście.
Nie wiadomo jeszcze, kto zostanie nowym dyrektorem Biura Kultury – trwa konkurs na to stanowisko. Wkrótce zostanie rozpisany kolejny – na funkcję szefa ZTM.

Szkoda, że tak późno

Nowym nominacjom przyklaskuje nawet opozycja. – To krok w dobrą stronę, choć o wiele za późno – mówi radny Ruchu Palikota Marcin Rzońca. – Jednak brakuje jeszcze kilku ważnych dymisji. Przede wszystkim dyrektor Biura Promocji Miasta Katarzyny Ratajczyk, dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajko i dyrektor Biura Sportu Renaty Popek. Te trzy osoby nie radzą sobie na stanowiskach, na które powołała je prezydent Warszawy.
Do nowych kandydatur nie ma zastrzeżeń również szef Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej Piotr Guział.
– Szkoda, że decyzja została podjęta dopiero pod presją referendum – mówi. – Jednak jeśli pani prezydent zależy na rozwoju miasta, powinna pozbyć się jeszcze dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego Marka Mikosa i dyrektora BGN Marcina Bajko. Zmiany powinny nastąpić też w Biurze Rozwoju Miasta.
Czy to możliwe? – Dyrektorzy biur są na bieżąco oceniani przez panią prezydent – mówi Agnieszka Kłąb. – Żadne konkretne decyzje nie zapadły.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA