fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polacy nie boją się latać do Egiptu

Fotorzepa, Maciej Kaczanowski Maciej Kaczanowski
Mimo politycznego przesilenia w Kairze nasi rodacy nie rezygnują z wyjazdów na wakacje do kurortów nad Morzem Czerwonym.
Polityczne napięcie i protesty na ulicach miast nie zniechęciły polskich turystów do wypoczynku w Egipcie. – Samoloty latają pełne – mówi prezes biura podróży Alfa Star Krzysztof Strzylak. Jest ono największym touroperatorem wysyłającym klientów do tego kraju. W tym roku planuje zorganizować wypoczynek nawet dla 100 tys. osób. Jak oblicza Strzylak, w Hurghadzie, Szarm el-Szejk, Marsa Alam i Tabie przebywa teraz około 4,5 tys. klientów Alfa Star.
– W tygodniu ze wszystkich lotnisk w kraju wylatuje do Egiptu 20 samolotów. Są pełne, nawet te z mniejszych portów, jak Szczecin, Bydgoszcz czy Rzeszów – mówi Strzylak. – Do końca lipca wykupione są prawie wszystkie miejsca w hotelach, mocno jest też wyprzedany sierpień – dodaje. – Owszem, ludzie dopytują, czy jest bezpiecznie, bo chcą się upewnić, ale nie rezygnują z wyjazdu – mówi prezes Alfa Star.
Jak dodaje, hotele w kurortach zrobiły zapasy jedzenia i paliwa, a wojsko wzmocniło ochronę. Poza tym „turyści nawet nie wiedzą, że coś się dzieje w Kairze". Jedyne ograniczenie to wstrzymanie wycieczek fakultatywnych do Kairu i Luksoru i rejsów po Nilu. – Ale już na przykład z Szarm El-Szejk do Izraela turyści jeżdżą – wyjaśnia szef Alfa Star.
Strzylak monitoruje sytuację w Egipcie. W Kairze jest jego siostra Izabela, współwłaścicielka firmy. Jak przyznaje, w razie czarnego scenariusza ewakuowanie tylu osób samolotami musiałoby potrwać kilka dni. – Mamy przygotowany plan B, bo już nieraz byliśmy w sytuacji nadzwyczajnej, jak choćby w czasie wstrzymania ruchu samolotów nad Europą spowodowanego erupcją wulkanu na Islandii – zapewnia.
– Mamy nadzieję, że za kilka dni sytuacja się uspokoi. Widać, że Egipcjanie są mądrzejsi niż dwa lata temu, kiedy protestowali przeciwko Mubarakowi. Ich protesty przybierają bardziej kontrolowaną formę. Nad sytuacją czuwa też wojsko – mówi Samir Hamouda, prezes Sun & Fun, kolejnego biura, w ofercie którego Egipt jest ważnym kierunkiem. Ma ono tam w tej chwili ok. 3 tys. klientów. – Panujemy nad sytuacją, życie w kurortach toczy się jak zwykle. Anulowaliśmy jedynie, zgodnie z zaleceniem MSZ, wycieczki na miejscu. Turyści nie wychodzą z hoteli – mówi Hamouda. Zapewnia, że sprzedaż wyjazdów do Egiptu odbywa się w Sun & Fun normalnie, nie widać wahań w liczbie rezerwacji. Tygodniowo nad Nil leci 2 tys. osób. – Do końca lipca mamy pełne samoloty, to sukces – ocenia prezes biura.
To, że polskich klientów nie wystraszyły doniesienia o wydarzeniach w Kairze, potwierdza największa niezależna sieć sprzedaży ofert biur podróży Travelplanet.pl. Od kiedy MSZ wydało komunikat odradzający wszelkie podróże do Kairu i innych dużych miast do 2 lipca, wyjazd do Egiptu wykupiło 21,2 proc. turystów wyjeżdżających na wakacje w okresie od 28 czerwca (data wydania komunikatu) do końca sierpnia. W tym samym czasie w 2012 r. takie decyzje podjęło 20,5 proc. klientów. Travelplanet.pl przypomina, że Egipt to najpopularniejszy, tzw. całoroczny, kierunek wyjazdów Polaków. – W ubiegłym roku jechało tam trzech na dziesięciu klientów Travelplanet.pl – zauważa Radosław Damasiewicz, analityk Travelplanet.pl.
O wiele ostrożniejsi okazali się turyści z innych krajów. W związku z wydarzeniami w Kairze na początku tygodnia przed wyjazdami do Egiptu ostrzegły władze USA, a po nich również rząd w Londynie. Brytyjscy urzędnicy radzą wstrzymać się z wyjazdami, z wyjątkiem podróży do kurortów nad Morzem Czerwonym.
Brytyjskie biuro podróży Discover Egypt anulowało turnusy, które miały rozpocząć się wczoraj i dziś. Biura Thomson oraz First Choice anulowały wszystkie wyloty do Luksoru i ściągają z powrotem klientów, którzy przebywają w tym mieście. Thomson i First Choice zmieniły też trasy statków wycieczkowych, które miały w planie wizyty w egipskich portach. Również rzeczniczka TUI Travel poinformowała, że zespół odpowiedzialny za rejsy zmienił już plany niektórych wycieczek, zastępując wizyty w Aleksandrii i w Port Said na porty Agios Nikolaos na Krecie oraz izraelską Hajfę.
Wielu klientów brytyjskich biur podróży przebywa w Szarm el-Szejk, którego nie obejmuje rządowe ostrzeżenie. Na razie nic nie wskazuje, aby nie mogli kontynuować wakacji. Władze radzą jednak turystom, aby będąc w Egipcie, pozostawali blisko hotelu lub miejsca zamieszkania, starali się nie rzucać w oczy i unikać tłumów.
Podczas wcześniejszych zamieszek i demonstracji zagranicznych gości uspokajał minister turystyki Hisham Zazou. Tym razem tego nie robi, ponieważ na początku tygodnia podał się do dymisji – zauważa portal turystyczny Travel Mole.

Ceny ropy spadły po jednodniowej panice

Przejęcie władzy w Egipcie przez wojsko oznacza, że nie powinno być kłopotów z transportem ropy bliskowschodniej do Europy. W czwartek po południu za baryłkę Brenta płacono 105,35 dol., o 41 centów mniej niż na zamknięcie transakcji wtorkowych. Kiedy w Kairze i innych większych miastach Egiptu wybuchły zamieszki, pojawiły się obawy, że demonstranci mogą wstrzymać transport ropy Kanałem Sueskim.
Jeszcze niedawno analitycy przewidywali, że cena baryłki powinna spaść poniżej 100 dol. Zresztą nadal to mówią, jednocześnie podkreślając, że bardziej będzie taniał Brent niż amerykańska WTI, a ceny obu gatunków mają się bardzo do siebie zbliżyć. Dzisiaj za baryłkę WTI trzeba zapłacić ok. 100 dol. Jednak analityk Commerbanku Carsten Fritsch ostrzega przed zbytnim optymizmem. Jego zdaniem przejęcie władzy przez egipską armię wcale nie oznacza spokoju i obawy o przerwanie dostaw nadal będą powstrzymywały spadek cen. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) rurociągiem Suez-Morze Śródziemne oraz tankowcami poprzez Kanał Sueski w ubiegłym roku transportowano 2,24 mln baryłek dziennie. Z Bliskiego Wschodu pochodzi dzisiaj 35 proc. całej światowej podaży ropy naftowej. Transport kanałem odbywa się bez jakichkolwiek zakłóceń. Leży to w interesie zarówno producentów, jak i importerów. – Na razie nie widać, żeby tam się coś działo – mówił „Rz" Tamas Varga, analityk w firmie PVM. Z krajów regionu jednak płynie mniej ropy, bo Libijczycy nie byli jeszcze w stanie odbudować swojego eksportu. Podobnie Irakijczycy nie są w stanie wrócić do poziomu wydobycia sprzed obalenia Saddama Husajna, mniej jest na rynku także ropy rosyjskiej.
W samym Egipcie narasta rozczarowanie rewolucją. Bezrobocie wynosi 13,2 proc., pracę traci coraz więcej osób zatrudnionych w branży turystycznej. 14 proc. obywateli  żyje poniżej progu nędzy, a według danych ONZ dwie trzecie Egipcjan żyje za mniej niż 2 dol. dziennie. Według MFW PKB zwiększy się w 2013 r. o 2 proc., najmniej od 1992 r. Najniższe od 2004 r. są rezerwy walutowe, które wynoszą jedynie 15,2 mld dol., czyli o 60 proc. mniej niż dziesięć lat temu. Zdaniem ekonomistów w najbliższym czasie można spodziewać się pogorszenia sytuacji gospodarczej, co może doprowadzić do nowych zamieszek.
—d.w.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA