Reklama

W szkoleniu przyszłych sędziów i prokuratorów można było zmienić więcej

Nie widzimy podstaw, by liczba podejść do egzaminu zawodowego była ograniczona. Takiego limitu nie ma w przypadku egzaminów lekarskich – mówi Marek Antas, sędzia, prezes Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
Siedziba Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP)

Siedziba Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP)

Foto: PAP/Jacek Bednarczyk

W 2025 r. aż 31 proc. aplikantów aplikacji sędziowskiej, prowadzonej przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP), nie zdało egzaminu. To zły wynik, prawda?

Niewątpliwie, aplikanci sędziowscy w 2025 r. osiągnęli wyniki znacznie gorsze niż w poprzednich latach. Z obliczeń Stowarzyszenia VOTUM wynika, że w latach 2015-2024 średnia zdawalność aplikantów sędziowskich przekraczała 90 proc.

Co jest powodem tak słabego wyniku? Czy to efekt niższych zdolności aplikantów, czy raczej brak szczęścia?

Nigdy w poprzednich latach zdawalność nie spadła poniżej 84 proc. Trudno też przyjąć, że nagle cały rocznik aplikantów był znacznie mniej uzdolniony. Wydaje się zatem, że słaby wynik egzaminu wynikał z trudniejszych zadań egzaminacyjnych oraz surowszych kryteriów oceny przyjętych przez komisję egzaminacyjną. Warto przy tym zwrócić uwagę, że najwięcej osób nie zdało już na etapie pisemnym egzaminu, który poprzedza egzamin ustny. Tylko osoby, które zdały część pisemną, mogą przystąpić do części ustnej egzaminu sędziowskiego.

Czytaj więcej

Szykują się duże zmiany w dostępie do zawodu sędziego. Ujawniamy szczegóły
Reklama
Reklama

Czy program aplikacji budzi niezadowolenie aplikantów? Jak to wygląda w praktyce?

W praktyce często chodzi o prozaiczne rzeczy. Niejednokrotnie aplikanci pracują w słabych warunkach, nie mają zorganizowanych stanowisk pracy, komputerów służbowych, dostępu do systemów sądowych, a także odpowiednich warunków lokalowych. Nie zapominajmy również o podstawowym problemie wysokości stypendium, które wprawdzie wzrosło, ale niedostatecznie w odniesieniu do wzrostu cen i kosztów życia. Niegdyś stypendium umożliwiało zdolnym absolwentom studiów prawniczych, którzy pochodzili z ubogich rodzin, samodzielne utrzymanie. Obecnie jest zbyt niskie, by to zapewnić, dlatego też absolwenci studiów prawniczych, aby zostać aplikantami KSSiP, muszą liczyć na pomoc finansową rodziny, zaś znaczna część młodych prawników wybiera aplikacje korporacyjne. Wysokość stypendium powinna być określona ustawą i stanowić odpowiedni procent wynagrodzenia zasadniczego sędziego sądu rejonowego. Ponadto, po zdaniu egzaminu, aplikanci otrzymują stypendium tylko przez cztery miesiące, zaś niektóre roczniki czekały na nominację nawet siedem miesięcy, pozostając przez 2-3 miesiące bez środków utrzymania. Sam program aplikacji, ustalany przez Radę Programową KSSiP, nie budzi zasadniczych zastrzeżeń, ale ma szereg niedociągnięć.

Czytaj więcej

Sejm uchwalił: absolwenci KSSiP z trzecią szansą na zdanie egzaminu

Czego w nim brakuje?

Powinno być w nim jak najwięcej praktyki, zaś obecnie aplikanci mają możliwość prowadzenia rozprawy pod nadzorem sędziego – z wyłączeniem wydawania orzeczeń – dopiero po 24 miesiącach. Nie widzę przeszkód, aby taką możliwość mieli oni już np. po sześciu miesiącach aplikacji. Analogicznie aplikanci prokuratorscy powinni móc występować przed sądem rejonowym w charakterze oskarżyciela publicznego już po sześciu, nie po 12 miesiącach, jak to jest obecnie. Więcej uwagi powinno się poświęcać zagadnieniu kompetencji miękkich oraz aspektom etycznym służby sędziowskiej i prokuratorskiej. Silniejszy nacisk w zajęciach merytorycznych powinien być położony na metodykę postępowania w typowych sprawach rozpoznawanych w sądach rejonowych. Aplikanci sędziowscy powinni mieć możliwość wydawania zarządzeń na wzór asystentów sędziów. Z kolei aplikanci prokuratorscy powinni mieć już po sześciu miesiącach prawo wydawania decyzji procesowych niekończących postępowania, podlegających zatwierdzeniu przez patrona. Proponujemy również, aby Rada Programowa KSSiP rozważyła skoncentrowanie pierwszego roku aplikacji prokuratorskiej na praktykach w działach dochodzeniowych prokuratur rejonowych. Najistotniejsze jest jednak po prostu, aby szkoła i jej rada wsłuchiwały się na bieżąco w pomysły i sugestie aplikantów, a także oceny odnoszące się do wykładowców szkoły. Nie widzę również jakichkolwiek podstaw do segregowania wykładowców według pozamerytorycznych kryteriów, np. tego, czy dany sędzia został powołany na wniosek KRS przed, czy po styczniu 2018 r.

Wkrótce zmienić się mają warunki przystąpienia do egzaminu sędziowskiego i prokuratorskiego. Jakie możliwości poprawiania oblanego egzaminu dziś istnieją?

Reklama
Reklama

Aktualnie aplikantom po niezdanym egzaminie zawodowym przysługuje wyłącznie jeden dodatkowy termin egzaminu, który odbywa się rok później.

Zasady mają się zmienić na bardziej przyjazne dla zdających, bowiem możliwe ma być trzecie podejście do egzaminu. Czy to dobry pomysł?

Tak, w Senacie przegłosowano ustawę przewidującą trzeci termin egzaminu końcowego. Ustawa ta oczekuje na podpis prezydenta, co, mam nadzieję, niedługo nastąpi. Naszym zdaniem jest to zmiana na korzyść aplikantów, lecz można było uczynić znacznie więcej.

Czy to, co uchwalił Sejm i poprawił Senat, zmierza w dobrym kierunku?

Zdecydowanie, natomiast Stowarzyszenie VOTUM nie widzi podstawy do tego, by liczba podejść aplikantów do egzaminu zawodowego była w ogóle ograniczona. Takiego ograniczenia nie ma chociażby w przypadku egzaminów lekarskich, takich jak LEK i PES. Poza tym egzamin w części ustnej powinien być nagrywany, zaś od wyników powinno aplikantom służyć odwołanie do sądu administracyjnego.

Są tacy, którzy twierdzą, że urząd sędziowski wymaga bardzo rygorystycznych zasad i egzamin powinien się odbywać tylko raz. Co pan na to?

Reklama
Reklama

Lekarze wykonują również niezwykle odpowiedzialną pracę; wymagania co do ich poziomu etycznego i merytorycznego są równie wysokie, zaś – tak jak wspomniałem – w ich wypadku nie ma żadnego ograniczenia co do liczby prób zaliczenia egzaminów lekarskich. Podobnie, nie istnieje żadne ograniczenie liczby podejść do egzaminu adwokackiego i radcowskiego, choć również umożliwiają one wykonywanie zawodów zaufania publicznego.

Czy aplikanci, którzy dziś nie poradzą sobie z egzaminem za pierwszym razem, muszą zwracać koszty kształcenia w szkole i stypendiów?

Jeżeli aplikant dwukrotnie nie zda egzaminu zawodowego, grozi mu żądanie zwrotu pobieranego w czasie aplikacji stypendium. Mówimy tu o kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych, a zatem osoby te mierzą się z ogromną presją wynikającą nie tylko z wysokiego poziomu trudności egzaminu, ale również z ryzykiem poważnych konsekwencji finansowych.

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, która pozwala studentom IV i V roku prawa startować w konkursie na młodszego asystenta w sądach. Czy to dobry pomysł?

Rozumiem motywację, jaka stoi za wprowadzeniem takiej możliwości. Jest niedobór kadry asystenckiej w sądach, zwłaszcza w tych, które siedzibę mają w dużych miastach.

Reklama
Reklama

Procesy trwają coraz dłużej. Zmiany mają pomóc coraz wolniej orzekającym sądom. Czy to realne?

Oczywiście zwiększenie pomocy, jaką sędziowie uzyskują od asystentów, może w wymierny sposób przełożyć się na sprawność postępowań sądowych. W warunkach przeciążenia sędziów możliwość sporządzenia przez asystenta projektów orzeczeń, uzasadnień czy wydania przez niego zarządzeń pozwala sędziemu wygospodarować czas na zajęcie się kolejnymi sprawami. W ostatnich dwóch latach nastąpił znaczny wzrost liczebności kadry asystenckiej w sądach i jest to niewątpliwie krok w dobrym kierunku. Jednocześnie, w okresie tym niestety wstrzymane zostały konkursy na stanowiska sędziowskie, dlatego też zasilenie sądów asystentami nie przełożyło się wymiernie na poprawę sprawności prowadzonych postępowań. Teoretycznie podpisane przez prezydenta przepisy mają przyczynić się do sprawnej obsady stanowisk asystenckich i przyspieszenia spraw sądowych. Mam jednak pewne wątpliwości, czy to nastąpi.

Dostrzega pan jakieś zagrożenia? Czy studenci są merytorycznie gotowi do pracy w charakterze asystenta?

Widzę problem w tym, że znaczna część uczelni w programie studiów naukę procedur sądowych przewiduje dopiero właśnie od czwartego roku. Jeśli zatem student bez znajomości tych procedur zostanie asystentem sędziego, to najpierw sędzia będzie musiał tłumaczyć mu wiele podstawowych reguł, wynikających wprost z przepisów k.p.c. lub k.p.k. Wydaje się to podawać w wątpliwość korzyści płynące z tego rozwiązania. Z drugiej strony, osoba taka musiałaby wpierw wygrać konkurs na stanowisko asystenta sędziego, podczas którego znajomość procedur sądowych również jest sprawdzana.

Czy rozumie pan zastrzeżenia zgłaszane przez obecnych asystentów, którzy protestowali przeciwko wprowadzeniu tej zmiany?

Reklama
Reklama

Wydaje mi się, że może to wynikać z niedostatecznego wysiłku włożonego przez rządzących w poprawę statusu asystentów sędziów. W tym świetle omawiana zmiana prawna może stanowić swego rodzaju rozwiązanie prowizoryczne, stanowiące obniżenie wymagań wstępu do tego zawodu. Zawód asystenta sędziego przez wiele osób nie jest w dalszym ciągu postrzegany jako zawód docelowy, z uwagi na warunki pracy, obciążenie powierzonymi zadaniami i wysokość wynagrodzenia. Przekłada się to na dużą rotację na stanowiskach asystenckich, zwłaszcza w dużych miastach. Wydaje się, że asystenci oczekują zmian prawnych przekładających się na stabilizację i polepszenie ich statusu, a nie na obniżenie wymogów wstępu do ich zawodu. Ich oczekiwania są w pełni zrozumiałe, natomiast z oceną przepisów, o których mowa, należy pewnie się wstrzymać przez jakiś czas. Po jego upływie okaże się, czy w ogóle studenci będą podejmować pracę w sądach na większą skalę, a także, czy poradzą sobie z powierzanymi im zadaniami.

Sądy i trybunały
Nowym sędziom TK grozi finansowa próżnia. Kto im będzie płacił?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Sądy i trybunały
Czy sędziowie mogą pracować lepiej i szybciej? Adwokaci: tak
Dobra osobiste
„Ołowiane dzieci”: rodzina lekarki kontra Netflix. Prawnik o szansach pozwu
Sądy i trybunały
Wezwali przewodniczącą Trybunału Stanu pod rygorem kary. Oto odpowiedź Manowskiej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama