fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Jaki sport jest najlepszy dla serca, a jaki najgorszy

Adobe Stock
Wysiłek fizyczny jest dla serca zbawienny – nawet po przebytym zawale. Są jednak rodzaje aktywności, które mogą sercu zaszkodzić, a kardiolodzy odradzają je nawet osobom bez poważnych problemów zdrowotnych.

Niektórzy pacjenci kardiologiczni, a także ich rodziny często są przekonani, że mając problemy z sercem należy ograniczyć aktywność ruchową do minimum. Lekarze przekonują, że to duży błąd, co potwierdzają doniesienia naukowe. Przypomnijmy choćby wyniki badań przedstawionych na kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego EuroPrevent 2018, które wykazały, że zwiększenie aktywności fizycznej po zawale mięśnia sercowego zmniejsza ryzyko śmierci o połowę w ciągu czterech lat od zdarzenia.

Jaki wysiłek służy sercu?

- Serce lubi wysiłek dynamiczny, trening cardio, na przykład nordic walking, bieganie, pływanie, jazdę na rowerze. Taka aktywność, uprawiana dla przyjemności i w umiarkowanym natężeniu, wspomaga efekty terapii kardiologicznej, poprawia samopoczucie pacjenta, przedłuża życie. Niewskazane dla serca są natomiast wysiłki statyczne i izometryczne, takie jak podnoszenie ciężarów, potoczne „pakowanie” na siłowni - mówi dr hab. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej z Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Czytaj też: Z rozrusznikiem serca możesz więcej niż myślisz

Ekspertka wyjaśnia, że taki trening nie wpływa na poprawę wydolności organizmu i poprawę kondycji fizycznej, a powoduje jedynie zwiększenie masy mięśniowej i w niektórych przypadkach może prowadzić do przerostu mięśnia sercowego, nadciśnienia tętniczego czy też nasilenia epizodów arytmii.  - To rodzaj  wysiłku, któremu jako kardiolodzy mówimy nie -   podkreśla dr Ewa Jędrzejczyk-Patej. I dodaje, że siłownia jest zalecana, jeśli zdecydujemy się na wysiłek dynamiczny, z wykorzystaniem bieżni, roweru stacjonarnego czy steppera.

Czy siłownie plenerowe są dobre dla serca?

– Jeśli tylko jakość powietrza na to pozwala, to jak najbardziej wysiłek dynamiczny na siłowniach na świeżym powietrzu jest bardzo wskazany. Jeśli natomiast stężenie pyłów zawieszonych przekracza zalecane normy, należy raczej unikać wysiłku na zewnątrz, by nie inhalować zanieczyszczeń, które mogą zaszkodzić całemu organizmowi – mówi dr hab. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej.  Najlepsze zdaniem ekspertki są ćwiczenia na urządzeniach typu: chodziarz, orbitrek czy pajacyk, które poprawiają wydolność i pomagają budować lepszą kondycję organizmu.

Uwaga na zbyt intensywny trening

Pacjentom ze schorzeniami układu sercowo-naczyniowego, jedynie za wyjątkiem stadium dekompensacji, specjaliści wręcz zalecają rekreacyjne uprawianie sportu. Ostrzegają jednak przed wyczerpującymi treningami i sportem wyczynowym.

–  Grupy schorzeń kardiologicznych, takie jak na przykład arytmogenna kardiomiopatia prawej komory, czy kardiomiopatia przerostowa, to przypadki, w których sport wyczynowy jest przeciwwskazany ze względu na to, że może pogarszać przebieg choroby i nasilać arytmie – tłumaczy  dr Jędrzejczyk-Patej. Jej zdaniem w przypadku migotania przedsionków, jeśli nie ma odpowiedniej kontroli nad tętnem, to sport należy traktować bardzo ostrożnie i z intensywniejszą aktywnością poczekać do momentu, kiedy tętno będzie dobrze ustabilizowane.

 

Rozrusznik serca nie jest przeszkodą

Pacjenci ze wszczepionymi urządzeniami kardiologicznymi, takimi jak rozrusznik serca albo kardiowerter-defibrylator często obawiają się niepotrzebnych interwencji urządzenia podczas treningu. Są one spowodowane nie arytmią komorową, tylko szybkim rytmem serca, czyli tak zwaną tachykardią zatokową w przebiegu wysiłku fizycznego.

- Pacjentom z rozrusznikiem nie grozi wyładowanie, gdy częstość akcji serca rośnie, bo stymulatory serca nie mają takiej opcji. W przypadku kardiowertera-defibrylatora (ICD) ryzyko takie teoretycznie istnieje, jednak mamy dziś szczegółową wiedzę, jak optymalnie programować ICD, by pacjent nie doświadczył nieadekwatnych wyładowań – tłumaczy dr Ewa Jędrzejczyk-Patej. 

Kardiologiczne urządzenia wszczepialne są coraz doskonalsze. Mają różne algorytmy pozwalające stwierdzić, czy jest to arytmia zagrażająca życiu, czy zwykła tachykardia zatokowa, spowodowana wysiłkiem fizycznym. Przed treningami zawsze warto zapytać swojego lekarza prowadzącego, od jakiego tętna urządzenie zacznie rozpoznawać arytmię, a od jakiego tętna będzie reagować. Wtedy nowoczesne pulsometry mogą pomóc, ponieważ jeśli pacjent zobaczy, że ma niebezpiecznie wysokie tętno, które wszczepione urządzenie może już rozpoznać jako nieprawidłowość, może przerwać albo zwolnić tempo treningu.

Czasem pacjentom zaleca się wykonanie testów wysiłkowych, by zobaczyć, jakie maksymalne wartości tętna mogą uzyskać podczas intensywnego wysiłku fizycznego. Takie badania pomagają w zaprogramowaniu danego urządzenia wszczepialnego.

– Wszystkim pacjentom z urządzeniami wszczepialnymi zaleciłabym, by nie bali się wysiłku fizycznego, natomiast przed treningami zasięgnęli opinii co do zaleceń u swoich lekarzy prowadzących. Jeden pacjent ma wszczepione urządzenie ze względu na niewydolność serca, inny na przykład ze względu na kardiomiopatię – reakcje na wysiłek u pacjentów mogą być różne, a więc i zalecenia co do sportu należy traktować bardzo indywidualnie – podsumowuje dr Ewa Jędrzejczyk-Patej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA