fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Trzyletnia dziewczynka zmarła na sepsę. Wyrok dla lekarki

Śmiertelność piorunującej sepsy meningokokowej leczonej nawet w najlepszych światowych ośrodkach przekracza 80 procent.
Na pół roku w zawieszeniu na dwa lata skazał Sąd Rejonowy w Olsztynie lekarkę Agatę Sz. za szereg zaniedbań podczas hospitalizacji trzyletniej Leny – informuje onet.pl. Dziewczynka zmarła z powodu sepsy na oddziale pediatrycznym olsztyńskiego szpitala dziecięcego.

Wyrok jest nieprawomocny, lekarka może odwołać się od tej decyzji. Jak uzasadniał sąd wyrok jest łagodny, ponieważ według ustaleń i tak szanse na uratowanie trzylatki były małe, a oddział był niewystarczająco przygotowany do przyjęcia dziecka w takim stanie.

Ciężka sepsa, jak pisaliśmy niedawno na łamach „Rzeczpospolitej”, może doprowadzić do zgonu w ciągu 24 godzin. Według szacunków WHO, na świecie umiera z jej powodu corocznie 6 – 8 milionów osób.  W Polsce jest co najmniej 50 tys. przypadków sepsy rocznie – umiera co drugi chory.

Jak przypomina onet pl. skazanie lekarki dotyczy głośnego zdarzenia, które miało miejsce  w nocy z 15 na 16 marca 2014 r. Agata Sz. była wówczas rezydentką. Miała za sobą trwający trzy i pół roku staż. Od godz. 8 sprawowała dyżur na dwóch oddziałach. Jak twierdzą śledczy, o godz. 23.30 zaczął się szereg jej błędów na niekorzyść Leny.

Prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia, żądając kary dla lekarki. Zarzuciła jej nieumyślne narażenie życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka. Według ustaleń sądu dziewczynka i tak miała małe szanse na przeżycie.

Agata Sz. nie przyznała się do winy. Jej zdaniem wszystkie wykonywane przez nią czynności były przeprowadzone prawidłowo.

Sąd nie podzielił jej zdania i skazał ją na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę w kwocie 3 tys. zł. Wydając wyrok, oparł się w dużej mierze na ocenie biegłych z zakresu medycyny sądowej z Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ich zdaniem oskarżona podała antybiotyk za późno, nie prowadziła tzw. bilansu płynów i nie monitorowała ciśnienia dziecka, przez co przeoczyła wstrząs septyczny. Później natomiast, według sądu, powinna skonsultować się z anestezjologiem i już po godz. 3 przekazać dziecko pod opiekę oddziału intensywnej terapii.

Nie dość, że kobieta tego nie zrobiła, to jeszcze opuściła oddział, zostawiając dziewczynkę bez opieki lekarza. U Leny doszło wówczas do zatrzymania krążenia i oddechu. Zgon nastąpił po godz. 6.

- Do śmierci dziecka, na co zwracają uwagę biegli we wszystkich opiniach wydawanych w sprawie, mogło dojść niezależnie od prawidłowości postępowania medycznego, co wynikało z gwałtownie rozwijającego się zakażenia uogólnionego. Śmiertelność piorunującej sepsy meningokokowej, powikłanej rozwojem wstrząsu septycznego, leczonej w optymalnych warunkach w najlepszych światowych ośrodkach przekracza 80 procent - podkreśla Olgierd Dąbrowski-Żegalski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA