fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

XXX lat polskiej przedsiębiorczości

Produkt to tylko część sukcesu

materiały prasowe
Szwedzka kultura jest dosyć bliska Polakom – uważa Małgorzata Kulis, dyrektor zarządzająca Volvo Trucks Poland.

Volvo Trucks jest obecne w Polsce od 25 lat. To prawie tyle, ile trwa historia wolnej polskiej gospodarki. Firma była świadkiem i uczestnikiem niezwykłych, bardzo dynamicznych przemian, jakie zachodziły w tym czasie na polskim rynku i branży transportowej. W jakim miejscu tej historii jesteśmy dzisiaj?

Jesteśmy w bardzo ważnym momencie transformacji polskiej branży transportowej. Na naszych oczach dokonuje się przemiana pokoleniowa. Zdecydowana większość przedsiębiorstw z branży TSL działalność rozpoczynała na początku lat 90. Po wejściu do Unii Europejskiej pozyskały kapitał i rozwinęły się na skalę międzynarodową. Jednak do niedawna były to firmy typowo rodzinne, w których bracia, kuzyni i szwagrowie pełnili najważniejsze stanowiska. To ludzie, dla których nadrzędną wartością były osobiste relacje z kontrahentami, lojalność, przywiązanie do marki. Ich następcy, którzy właśnie przejmują stery w firmach, mają zupełnie inne podejście do biznesu. To dobrze wykształceni menedżerowie, często po zagranicznych uczelniach, którzy decyzje podejmują na podstawie Excela i analizy danych finansowych.

Jak Volvo Trucks sobie radzi na tym zmieniającym się rynku?

Volvo Trucks wypracowało sobie opinię firmy niezawodnej, kojarzonej z jakością, bezpieczeństwem i troską o środowisko. Dzisiaj jednak silna i ciesząca się renomą marka premium, nie wystarczy do utrzymania pozycji w branży. Wiemy, że sam produkt to tylko część sukcesu, dlatego do biznesu podchodzimy holistycznie. Oferujemy klientom kompleksowe rozwiązania transportowe, poprzedzone dokładną analizą potrzeb klienta, rodzaju przewożonych ładunków, cykliczności, pokonywanych i powtarzalnych tras, w kraju czy po drogach całej Europy. Coraz istotniejszym kryterium jest też oferowana obsługa posprzedażna. Polskie firmy coraz częściej świadczą usługi kabotażowe, a pojazdy do nich należące wracają do kraju tylko raz w roku na przegląd techniczny. Ci kontrahenci, wybierając nasze pojazdy, muszą się czuć bezpiecznie. Muszą mieć gwarancję, że jeśli pojazd ulegnie awarii w Rosji, Francji czy Luksemburgu, to z naszej strony otrzymają natychmiastową pomoc. Klienci bardzo szczegółowo analizują oferowany zakres i koszt obsługi serwisowej, dostępność części zamiennych, zagęszczenie sieci serwisowej na rynkach, na których świadczą usługi transportowe. Wspieramy też naszych klientów w wyborze odpowiedniego finansowania, ubezpieczenia, pomagamy w szkoleniach kierowców.

Budując strategię rozwoju Volvo Trucks w Polsce na pewno została uwzględniona specyfika lokalnego rynku...

Każda globalna marka, dokonująca ekspansji na danym rynku, musi dostosować się do jego wymogów, znaleźć najbardziej optymalny sposób komunikacji z klientem. Polski oddział Volvo Trucks ma w tej kwestii pełną decyzyjność. Od kilku lat jednym z naszych głównych programów sprzedażowych jest 4Poland (www.wspieramypolskitransport.pl), którego celem jest wsparcie lokalnych firm transportowych, a przez to również modernizacja floty krajowych przewoźników. Pojazdy sprzedawane klientom w ramach tego programu są dostosowane do krajowych przewozów. Są to nie tylko nowoczesne podwozia, lecz także zabudowy przydatne w transporcie lokalnym: betoniarki, śmieciarki, pojazdy leśne, wozy strażackie, wywrotki.

Czy uwzględniliście państwo również różnice kulturowe i mentalne pomiędzy Polską a Szwecją?

Oczywiście. Aspekty kulturowe, społeczne, mentalne mają ogromne znaczenie i wpływ na prowadzenie biznesu w danym kraju. Na szczęście szwedzka kultura jest dosyć bliska Polakom, lubimy się w niej odnajdywać. Podpisujemy się pod tym, co niesie ze sobą szwedzka marka – solidność, bezpieczeństwo, niezawodność, ekologię i klienta w centrum uwagi. To hasła w Polsce popularne i cenione. Dlatego Volvo Trucks od samego początku swojej działalności w naszym kraju doskonale odnalazło się na lokalnym rynku. Oczywiście między Polakami a Szwedami jest sporo różnic. My jesteśmy np. dużo bardziej spontaniczni i emocjonalni od naszych szwedzkich kolegów i na pewno więcej czasu spędzamy w pracy. Myślę, że wynika to z tego, że historia wolnego biznesu w Polsce jest krótka i cały czas próbujemy dogonić bogatsze kraje, nie zawsze pamiętając o zachowaniu zdrowej równowagi pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym. Natomiast sądzę również, że młode pokolenie, które właśnie wchodzi na rynek pracy, może to kompletnie zmienić.

Milenialsi przybliżą nas do Europy?

Pod względem podejścia do pracy na pewno tak. To ludzie świetnie wykształceni, znający języki, najczęściej po przynajmniej roku studiowania za granicą w ramach programów wymiany studenckiej. Dla nich świat nie ma granic, wiedzą, że pracować mogą wszędzie. Polskich pracodawców stawiają na równi z zagranicznymi i tyle samo zaczynają od nich wymagać. Młodzi pracownicy nie zostają, jak my kiedyś po godzinach, bardzo cenią sobie życie prywatne i aktywnie realizują ideę „work-life-balance". Kandydat do pracy na rozmowie rekrutacyjnej coraz rzadziej pyta: „Co mogę zrobić dla firmy?". Teraz częściej za to słyszymy pytanie: „Co firma może mi zaoferować?".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA