fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Leszek Milczarek, p.o. prezesa MS TFI z Polskiej Grupy Zbrojeniowej: PPK to szansa dla przemysłu

materiały prasowe
Dzięki pracowniczym planom kapitałowym będziemy mieć łatwiejszą sytuację przy dużych projektach w energetyce, przemyśle stoczniowym czy zbrojeniowym – uważa Leszek Milczarek, p.o. prezesa MS TFI z Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Jak duże nadzieje wiąże pan z pracowniczymi planami kapitałowymi (PPK)?

Leszek Milczarek: W tej chwili na rynku TFI działają tylko dwa państwowe towarzystwa, poza nami jest jeszcze PFR. Z tym że my mamy również fundusze otwarte, które uruchomiliśmy ponad dwa lata temu właśnie z myślą o projektach emerytalnych. Mam nadzieję, że w przypadku PPK nie będzie tak jak z OFE, kiedy rynek zdominowały podmioty zagraniczne. Za kilka miesięcy będziemy spełniać wszystkie wymagania ustawy o PPK i zaangażujemy się w oferowanie programów dużym spółkom Skarbu Państwa, ale również w projekty związane z emeryturami dla budżetówki. Co ciekawe, możemy się pochwalić też świetnymi wynikami za ubiegły rok w grupie funduszy akcji, gdzie zaleźliśmy się na czele z najmniejszą stratą.

Ten fundusz ma jednak bardzo małe aktywa, ledwo 0,1 mln zł.

To fakt, ale warto pamiętać, że mamy tylko jeden fundusz akcji. Niektórzy tworzą mnóstwo małych, dzięki czemu łatwiej jest im dostosować strategie do aktywów. Zarówno w funduszu akcji, jak i obligacji koncentrujemy się na krajowych aktywach: akcjach dużych spółek Skarbu Państwa i obligacjach rządowych. Nie inwestujemy w średnie i małe spółki, które w poprzednim roku przyniosły największe straty. Jeśli wejdziemy w PPK, będziemy też preferować duże, płynne polskie aktywa.

W małych i średnich spółkach nie widzi pan potencjału?

Oczywiście widzę. Popatrzmy jednak szerzej na nasz rynek kapitałowy. Bardzo dobrze się stało, że weszła w życie ustawa o PPK, a Polska została zakwalifikowana do rynków rozwiniętych przez FTSE Russell. Oba te czynniki w dłuższej perspektywie spowodują powrót inwestorów zagranicznych. Gdy powstały OFE, staliśmy się centrum kapitałowym w regionie i teraz może być podobnie. Polska znów może się stać liderem w Europie Środkowo-Wschodniej. Zeszły rok był trudny, ale jeśli chodzi o stopy zwrotu indeksów GPW, to nie różnią się one od wyników indeksów z rynków rozwiniętych. Na tle słabych wyników na Zachodzie negatywne zdarzenia, jak GetBack czy problemy niektórych TFI, się nieco rozmywają. Przypomnę, że gdy w USA rodził się rynek papierów korporacyjnych, dochodziło do podobnych afer jak u nas w zeszłym roku. Rynek obligacji korporacyjnych powinien się jednak u nas rozwijać, a inwestorzy pamiętać, że horyzont inwestycyjny jest w przypadku tych aktywów dłuższy, podobnie jak akcji. Musi być jednak twardy nadzór nad rynkiem, aby inwestorzy czuli się bezpiecznie.

Jakie aktywa są w waszym funduszu zamkniętym MARS?

Ich wartość to ok. 1,1 mld zł. Znajdują się w nim duże spółki produkcyjne i stoczniowe. Są tam także firmy innowacyjne, np. Crist, która w zeszłym roku została nagrodzona za wybudowanie najbardziej innowacyjnego statku. Mamy w Polsce kadrę inżynieryjną, ale brakuje nam kapitału. PPK daje nadzieję, że duże polskie spółki produkcyjne dostaną zastrzyk finansowy. To ogromna szansa dla krajowych firm i wzmocnienie dużego, ciężkiego przemysłu. Za blisko cztery lata, kiedy PPK już się rozwiną, będziemy mieć dużo łatwiejszą sytuację przy dużych projektach związanych ze spółkami energetycznymi, przemysłem stoczniowym, a może nawet zbrojeniowym.

Po tym jak Skarb Państwa traktuje ostatnio mniejszych akcjonariuszy, można mieć duże wątpliwości wobec inwestowania pieniędzy na emeryturę w tego typu państwowe, bardzo kapitałochłonne projekty.

Moim zdaniem inwestowanie w WIG20, gdzie są spółki energetyczne, banki, jest bardzo bezpieczne z długoterminowego punktu widzenia. WIG20 może być zachętą do ściągnięcia kapitału zagranicznego i idealnie nadaje się pod długi horyzont inwestycyjny przyszłych emerytów. W naszym funduszu MARS jest wiele przedsiębiorstw, które potrzebują kapitału i one w dłuższej perspektywie są w miarę bezpieczne. Polski przemysł z zastrzykiem kapitałowym, jaki mogą dać PPK, ma szansę stać się nowoczesnym i konkurować z zachodnim. Nasz przemysł, np. stoczniowy, jest dziś mocno zaniedbany, a ma duży potencjał. Ewentualna budowa farm wiatrowych na Bałtyku będzie wiązać się z gigantycznymi inwestycjami na lądzie. To nie są jakieś spekulacyjne przedsięwzięcia i nie są obarczone ryzykiem bankructwa. Co więcej, jestem przekonany, że PPK startują w dobrym momencie, jeśli chodzi o sytuację na GPW, bo wyceny akcji są niskie. Jako zarządzający nie miałbym dziś oporu przed zainwestowaniem w państwowe przedsięwzięcia.

To dlaczego inni mają?

Z różnych powodów, ważne jest też otoczenie zewnętrzne, które ostatnio jest niekorzystne. Na rynku amerykańskim panuje gigantyczna zmienność.

Dlaczego widzi pan potencjał w przemyśle stoczniowym?

To bardzo ciężki rynek, w tej chwili w Chinach czy Korei mnóstwo stoczni jest zamykanych bądź wymagają one dotacji państwowych. Jednak polscy inżynierowie potrafią znaleźć niszę – wcześniej podałem przykład spółki Crist. Niedawno stocznia w Szczecinie dostała grant od NCBiR na budowę autonomicznego statku. Potrzebne jest jednak zasilenie kapitałowe, wówczas będziemy w stanie zbudować w Polsce ciekawy sektor stoczniowy, który się wpasuje w rynkowe potrzeby.

CV

Leszek Milczarek od lat specjalizuje się w zarządzaniu aktywami. Zanim na początku 2016 r. objął funkcję wiceprezesa, a dziś p.o. prezesa MS TFI, pracował na stanowiskach specjalistycznych i kierowniczych, m.in. w PTE DOM, DWS Polska TFI, CA IB IM, Opera TFI, DM IDM, Idea TFI, TFI Allianz Polska. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej i Wyższej Szkoły Finansów, Bankowości i Zarządzania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA