fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynajem

Cyfrowi nomadzi na rynku najmu

Na pandemii zyskał wynajem średnioterminowy
shutterstock
Wiele osób pracujących zdalnie wynajmuje mieszkania od jednego do trzech miesięcy, np. nad morzem.
W lutym ofert mieszkań na wynajem było o ponad jedną czwartą więcej niż rok temu – podaje Otodom. Jarosław Krawczyk, ekspert portalu, tłumaczy, że w ogromnej mierze są to lokale, które dotąd albo zajmowali studenci, albo były oferowane na doby.
– Wraz z pandemią do przeszłości odeszły castingi na lokatorów. Najemców ubyło, a mieszkań do wynajęcia przybyło. Nie dziwi więc spadek stawek najmu. Szczególnie widać to w największych miastach – wskazuje Krawczyk. – Czynsze spadały już przed pandemią. W I kw. 2020 r. były o 5 proc. niższe niż rok wcześniej. I kw. tego roku to kolejna obniżka – aż o 8 proc. w porównaniu z 2020 r. (średnia ogólnopolska). W Warszawie roczny spadek stawek w lutym wyniósł aż 21 proc.
Ekspert Otodomu tłumaczy, że obniżka średniej stawki wynika też ze zmiany struktury mieszkań. O 178 proc. wzrosła w stolicy oferta najmniejszych lokali, do 38 mkw., a o 91 proc. – od 39 do 60 mkw. – Te pierwsze przez rok potaniały o 6 proc., te drugie – o 4 proc., a mieszkania większe trzymają ubiegłoroczne stawki – zauważa Krawczyk.
Niektóre mieszkania miesiącami czekają na najemcę. Jeden z właścicieli lokalu w Warszawie stopniowo obniżał czynsz – z 2,5 do 1,8 tys. zł. Nikt się nie zgłosił.
– Część właścicieli mieszkań szuka operatorów wynajmu krótkoterminowego, próbując przenieść lokale z wynajmu długoterminowego na rynek zakwaterowania, gdzie do niedawna było łatwiej o gości, a co za tym idzie – o przychody z mieszkania – mówił na naszych łamach Grzegorz Żurawski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Wynajmu Krótkoterminowego.

Wypuszczą w sezonie

– Do najmu krótkoterminowego trafiają dziś mieszkania małe, do 45 mkw., do najmu długoterminowego – lokale duże. Wynika to z bilansu kosztów utrzymania nieruchomości – tłumaczy Sebastian Hejnowski, współzałożyciel Renters.pl, firmy zarządzającej apartamentami i domami na wynajem.
Zdecydowaną większość umów na wynajem długoterminowy Renters.pl podpisał do czerwca. – Wierzymy, że sezon wakacyjny będzie dobry. Rok temu w czasie wakacji mieliśmy większe obłożenie niż w 2019 r., przed pandemią – mówi Sebastian Hejnowski. – Liczymy na turystów krajowych. Wraz z początkiem sezonu apartamenty te trafią na najem krótkoterminowy. Część nawet wcześniej, np. w wyniku rezygnacji najemcy. Lepiej wynajmować mieszkanie na doby, niż szukać kolejnego lokatora i przegapić sezon – wyjaśnia.
Dodaje, że inwestorzy są zainteresowani kupnem apartamentów. – Planując inwestycje, szukają operatorów. Ostatnio wiele osób, zanim kupi mieszkanie, pyta nas o współpracę – mówi ekspert.
Podkreśla, że firma elastycznie reaguje na kolejne decyzje rządu i dynamicznie zarządza cenami. – Dostosowujemy się także do nowych potrzeb klientów. Goście nie robią dalekosiężnych planów, tzw. okno rezerwacji bardzo się skróciło. Goście rezerwują pobyty dwa– trzy dni przed przyjazdem – tłumaczy Hejnowski. – Zdecydowana większość to rezerwacje last minute. Na pandemii zyskał wynajem średnioterminowy. Coraz więcej gości, tzw. cyfrowi nomadzi, decyduje się na pracę zdalną i wynajmuje lokale od miesiąca do trzech miesięcy, np. w nadmorskich miejscowościach turystycznych.

Koniec kolejek

Dariusz Majka z Power Invest przyznaje, że wiele mieszkań wynajmowanych na długo stoi pustych. – Krakowski rynek najmu zmniejszył się o dwie największe grupy docelowe: studentów i pracowników korporacji – opowiada. – Niektóre lokale nie znalazły najemcy, odkąd wyjechali studenci, czyli od ponad roku. Opustoszały też apartamenty o wyższym standardzie, których właściciele nie zdecydowali się na redukcję czynszu. Dotychczasowi najemcy, zachęceni bogatszą ofertą, mogli znaleźć lokal w lepszej cenie.
A czynsze bardzo spadły, nawet o kilkaset złotych. – Jeszcze niedawno wynajmowało się dosłownie wszystko, bez względu na lokalizację i standard mieszkania. Po każdy lokal w atrakcyjnej cenie ustawiała się kolejka. Mieszkania wynajmowano często już w chwili publikacji oferty, na podstawie zdjęć. Dziś wynajmują się jedynie mieszkania o przyzwoitym standardzie.
Właściciele są skłonni do ustępstw, byle lokal zarabiał na siebie. Mniejsza liczba najemców pozwala na spokojną selekcję i znalezienie czegoś w sam raz dla siebie, bez wyścigu – mówi Dariusz Majka.
Sporo mieszkań trafiło na sprzedaż. – To przede wszystkim mieszkania kilkupokojowe, w których nie ma kto mieszkać – mówi ekspert.
A Michał Deptuła, dyrektor oddziału Freedom Nieruchomości Ostrołęka, podsumowuje, że gorsza sytuacja na rynku najmu długoterminowego wynika przede wszystkim ze zmiany sytuacji na rynku pracy, w szkołach i na uczelniach. Wpływ ma też zamknięcie gastronomii, kin, teatrów, wstrzymanie ruchu turystycznego.
– Naturalną reakcją najemców jest wypowiadanie lub nieprzedłużanie umów najmu. Do pustych lokali niewiele osób chce się wprowadzić. Liczba mieszkań i pokoi rośnie, co oznacza większy wybór i negocjowanie cen – potwierdza Michał Deptuła. – Nawet najgorętszy okres, czyli jesień, w dobie pandemii był martwy. Tradycyjnie najłatwiej chyba wynająć kawalerkę.
Ekspert zaznacza, że jeśli właściciel odpowiednio zmodyfikuje cenę i zasady najmu, ma szansę lokal szybko wynająć. Niczym nadzwyczajnym, jak mówi Michał Deptuła, nie są obniżki o 10–15-proc. – Nie sądzę, żeby brak najemcy motywował właścicieli do sprzedaży nieruchomości – ocenia ekspert Freedom Nieruchomości. – Zwłaszcza w sytuacji dużej niepewności i rosnącej inflacji. Ludzie szukają możliwości ukrycia pieniędzy przed „podatkiem inflacyjnym", a nieruchomości, przynajmniej teoretycznie, w państwie prawa nie powinny zostać zawłaszczone czy ukradzione. Na rynek trafiają inwestycje realizowane na kredyt, którego właściciele nie są w stanie spłacić.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA