fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory we Francji

Emmanuel Macron i Marine Le Pen w II turze wyborów prezydenckich we Francji

AFP
Wszystko wskazuje na to, że Emmanuel Macron zostanie prezydentem. To ratunek dla Unii.

Kandydat centrystów zebrał w niedzielę 23,2 proc. głosów, zaledwie o 0,4 pkt proc. więcej niż liderka skrajnej prawicy. Jednak już w pierwszej godzinie po ogłoszeniu wyników gaullista François Fillon i socjalista Benoit Hamon zaapelowali o poparcie Macrona. W ten sposób tworzy się „front republikański" w obronie francuskiej demokracji.

– 7 maja Macron wygra te wybory, dostanie około 60 proc. głosów w starciu z Le Pen – mówi „Rz" Laurent Joffrin, redaktor naczelny dziennika „Liberation".

Ekonomista Jacques Attali trzy lata temu podpowiedział prezydentowi François Hollande'owi, aby mianował nikomu nieznanego wtedy Macrona ministrem finansów. To rozpoczęło jego wielką karierę. Dziś Attali mówi "Rzeczpospolitej": – Zwycięstwo Macrona to najlepsza opcja zarówno dla Francji, jak i dla Europy. Był jedynym kandydatem, który wspierał integrację, a jednocześnie będzie umiał przeprowadzić długo oczekiwane reformy gospodarcze. Po czerwcowych wyborach parlamentarnych zbierze się wokół niego większość na rzecz zmian.

Ale nawet jeśli taki scenariusz się spełni, te wybory są sygnałem najgłębszego kryzysu politycznego od powołania V Republiki 60 lat temu. Katastrofalny (6 proc.) wynik otrzymał Hamon, przegrał też Fillon (19,7 proc.). Po raz pierwszy od ustanowienia powszechnych wyborów prezydenckich w drugiej turze nie znajdzie się więc kandydat żadnej z dwóch głównych sił politycznych kraju. Francuzi, tak jak w ubiegłym roku Brytyjczycy i Amerykanie, odrzucili dotychczasowy establishment.

Poszli nawet dalej. Aż 18,9 proc. głosów otrzymał kandydat radykalnej lewicy Jean-Luc Mélenchon, dla którego wzorami są Hugo Chavez i Fidel Castro. W ten sposób już blisko połowa Francuzów głosuje na partie skrajne, przeciwne Unii, NATO i liberalnej gospodarce rynkowej. – Jeśli w ciągu pięciu lat nie uda się wreszcie ograniczyć bezrobocia, uwolnić wzrostu gospodarczego, uzdrowić finansów publicznych i zintegrować imigrantów, Marine Le Pen ma ogromną szansę wygrać kolejne wybory – uważa Dominique Reynié, dyrektor paryskiego instytutu analitycznego Fondapol.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA