Reklama

Kolanko: Jaki ton wybierze prezydent

Czy kampania prezydenta Andrzeja Dudy będzie taka, jak jego ubiegłotygodniowe, koncyliacyjne wystąpienie w Sejmie?

Aktualizacja: 17.11.2019 21:15 Publikacja: 17.11.2019 19:01

Kolanko: Jaki ton wybierze prezydent

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Odpowiedź na to pytanie może rozstrzygnąć losy prezydenckiego starcia. I nie chodzi o to, czy kampania będzie oparta na haśle pojednania i zgody, ale o formę. Bo prezydent swoim przemówieniem i gestem pojednania zaskoczył konkurentów. A niektórzy i niektóre siedzieli kilka metrów od niego, na tej samej sali sejmowej. Chodziło o wpływ na ich psychikę. Zaskoczył też komentatorów i sprawił, że przynajmniej na razie widmo powtórki z fatalnej kampanii reelekcyjnej Bronisława Komorowskiego się oddaliło.

Pytanie jednak, czy będzie tak w przyszłości. Czy Andrzej Duda i jego sztabowcy – tak jak w 2015 roku – będą narzucać rytm, ton, osie sporu i tematy? Przemówienie w Sejmie takie właśnie było. Odwołania do Tadeusza Mazowieckiego, ton zgody narodowej i odejścia od niszczącego polską politykę sporu, toczącego się na różnych polach. Prezydent wpisał się w ton rezygnacji z totalnej wojny kulturowej, ale w jego przesłaniu nie wyklucza jednocześnie rezygnacji z tożsamości własnego obozu. To w jakimś sensie odpowiedź na dylemat PiS, który jest między koniecznością modernizacji i sięgnięcia po umiarkowanego wyborcę miejskiego a obroną prawej flanki przed Konfederacją. Sam elektorat PiS też się zmienia, co przyznają w kuluarach stratedzy partii.

Kampania prezydencka często ustawiała na nowo politykę w Polsce. Redefiniowała ją. Ta w 2020 roku również może mieć taki efekt. W 2015 roku oznaczał on koniec dominacji PO, w 2020 roku może być końcem „dobrej zmiany". Ale nie tylko. Bo może też oznaczać ostateczny koniec dwubiegunowości, jeśli dużo silniejsze na tle obozu PO okażą się Lewica i PSL. Ten rozpad duopolu już się zaczął, widać to w Sejmie, ale by był ostateczny potrzebuje kolejnych impulsów.

Kampania prezydencka Dudy albo narzuci swój ton, albo wpisze się w obecną sytuację PiS, który jest w taktycznym chaosie i zamieszaniu. Który nie potrafił przez miesiąc od wyborów zdefiniować własnej sytuacji. Który mierzy się z konsekwencjami nieprzemyślanych decyzji i przypadku, działa reaktywnie. Jeśli taka będzie kampania prezydenta Dudy jak ten miesiąc obozu władzy, to wynik starcia w przyszłym roku będzie otwarty. Zwłaszcza że w sondażach po wyborach PiS nie ma premii za zwycięstwo, a w niektórych wręcz traci. To bardzo zły sygnał.

Efekt w największej mierze zależy od samego prezydenta Dudy i tego, jakimi ludźmi się otoczy. Kto mu będzie robił kampanię – to jedno z najistotniejszych pytań. Kadry decydują o wszystkim. W 2015 roku sprawny zespół wokół prezydenta doprowadził do zwycięstwa. Teraz kampania może utknąć między Pałacem Prezydenckim, Nowogrodzką, KPRM a TVP. Bo nie jest żadną tajemnicą, że nie tylko jednym z ważnych elementów obozu władzy jest narracja nadawana przy placu Powstańców i Woronicza, ale też, że obecny prezes TVP i prezydent nadają na innych falach.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama