fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Sztaby obu kandydatów walczą o konsolidację

Sztab Szymona Hołowni nie spieszy się z deklaracjami o poparciu kandydata KO
Fotorzepa, Robert Gardziński
Kandydaci ruszyli w teren, zaczęły się też podchody przed II turą wyborów.

Sztaby dwóch kandydatów, którzy przeszli do II tury, mają odmienne zmartwienia. Doradcy Rafała Trzaskowskiego muszą jednocześnie walczyć o nowych wyborców, jak i przekonywać tych, którzy oddali swój głos – by poszli na wybory za dwa tygodnie. W sztabie Andrzeja Dudy wymagania co do liczby nowych wyborców koniecznych do zwycięstwa w II turze są dużo mniejsze, ale politycy PiS sami przyznają, że muszą dbać o to, by ich własny elektorat się nie zdemobilizował. Politycy PiS uznają, że cel, jakim było zdobycie mocnej, dwucyfrowej przewagi przed II turą, został zrealizowany.

Kwestia zmiany

Dla KO kluczowym hasłem na II turę jest „zmiana" i mobilizacja każdego, kto uważa że w Polsce jest ona potrzebna, by poszedł na wybory i zagłosował na Rafała Trzaskowskiego. Hasło będzie pojawiało się w komunikacji Trzaskowskiego przez najbliższe dwa tygodnie. – Pierwszy etap to było „mamy dość", drugi – czas na działanie, czyli zmianę – tłumaczy rozmówca z KO. Sztab szykuje też kilka niespodzianek, które mają pomóc w walce o zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Równolegle realizowanym celem ma być konsolidacja elektoratów. Trzaskowski od samego początku kampanii przed II turą zaczął też odnosić się do wyborców innych kandydatów i ich postulatów. W poniedziałek wprost mówił o programie Szymona Hołowni, który zdobył ponad 2 mln 600 tysięcy głosów (13,8 proc.). – Hołownia mówił jasno o rzeczach, które są dla mnie bardzo ważne, czyli na przykład o obronie samorządu, i twardo razem będziemy bronić samorządu.

Mówił również o kwestii dotyczącej ochrony środowiska, o tym, że ważna jest dla niego walka z katastrofą klimatyczną. To jest jeden z moich absolutnych priorytetów. Biorę te idee jako swoje – zapewniał prezydent Warszawy, który podkreślał też, że o programie będzie rozmawiał ze wszystkimi kontrkandydatami w I turze. Nasi rozmówcy z ruchu Hołowni przyznają, że pewnie i tak większość wyborców, którzy poparli w I turze kandydata niezależnego, teraz poprze Trzaskowskiego.

Sztab Szymona Hołowni nie spieszy się jednak z deklaracjami. Najpierw, już w ten wtorek, mają odbyć się dyskusje wewnętrzne z udziałem lokalnych koordynatorów jego tworzącego się ruchu politycznego. Ale Platforma nie traci czasu. I już przystąpiła do „dyplomatycznej" ofensywy wobec Hołowni i jego środowiska. Lider PO Borys Budka przekonywał w poniedziałek, że wyobraża sobie współpracę Platformy Obywatelskiej z nowym ruchem politycznym.

Kwestia debat

Politycy KO liczą na to, że obraz kampanii prezydenckiej zmieni debata Trzaskowskiego z prezydentem Dudą. O taką debatę niemal na każdym kampanijnym przystanku apelował prezydent Warszawy. W poniedziałkowy poranek prezydent Duda stwierdził, że jest otwarty na debaty, ale pod pewnymi warunkami. – Jeżeli będzie debata, będą odpowiednie ustalenia sztabów i odpowiednie warunki tych debat będą zachowywane, to ja nie widzę żadnych problemów – powiedział prezydent w radiowej Jedynce.

Wcześniej nasi rozmówcy ze sztabu PiS byli raczej sceptyczni, czy dojdzie do debaty w formacie „jeden na jeden". W poniedziałek późnym popołudniem Rafał Trzaskowski poinformował, że otrzymał zaproszenie na debatę 2 lipca wspólnie organizowaną przez WP, Onet, TVN i TVN 24. TVP proponuje debatę w stylu „town hall" (pytania od mieszkańców) w Końskich, 6 lipca. Z naszych rozmów wynika, że obecnie żadne konkretne ustalenia między sztabami w sprawie jakiejkolwiek debaty telewizyjnej nie zapadły.

Lewica się jednoczy

W poniedziałek Robert Biedroń poparł Rafała Trzaskowskiego w wyścigu o Pałac Prezydencki. Jak podkreślił, to ważne, by Polacy wybrali za dwa tygodnie prezydenta, który będzie „rzecznikiem głosu Lewicy i wyborców, którzy pokładają nadzieję w Polsce postępowej, otwartej".

Jednocześnie Biedroń przypomniał o tym, że toczy się proces konsolidacji Lewicy. Jak zapowiedział, jesienią dojdzie do połączenia Wiosny i SLD, odbędzie się kongres programowy i założycielski nowej formacji.

Opinie dla „rzeczpospolitej"

Aleksander Kwaśniewski, prezydent RP w latach 1995-2005

Faworytem wyborów jest prezydent Andrzej Duda, ale wyścig trwa. Rafał Trzaskowski ma większy rezerwuar głosów do pozyskania. Może więcej wziąć z elektoratu Hołowni, Kosiniaka, Biedronia czy nawet Bosaka. Posiada również większą możliwość dotarcia do niedużego elektoratu nowych wyborców, którzy nie wzięli udziału w I turze. Prezydent zachowuje się, jakby kandydował z Donaldem Tuskiem. Trzaskowski nie powinien w to wchodzić, tylko powinien mówić o wizji przyszłości Polski, demokracji, wspólnocie, naszej pozycji na świecie, aspiracjach i otwartości ludzi młodych i trzeba poprzeć to aktywną kampanią, z którą powinien dotrzeć również w te miejsca, gdzie wynik wyborczy miał słabszy. Zadanie jest trudne, bo tylko raz w wyborach prezydenckich zdarzyło się, że kandydat z drugiego miejsca wygrał wybory, i był to prezydent stolicy Lech Kaczyński. Być może prezydenci Warszawy mają umiejętność wygrywania z drugiej pozycji. Duda ma mniejsze możliwości mobilizacyjne, za to ma za sobą twardy, skonsolidowany elektorat PiS. Wiele może się jeszcze wydarzyć do 12 lipca. —jn

Ludwik Dorn, były marszałek Sejmu i były szef MSWiA w pierwszym rządzie PiS

Po obliczeniu wyników z 99 proc. obwodów prawdopodobieństwo zwycięstwa Andrzeja Dudy wydaje się być wyższe niż jego przegranej. Moim zdaniem do jego sukcesu przyczyniła się akcja MSWiA „Bitwa o wozy strażackie", które mają dostać gminy poniżej 20 tys. mieszkańców z najwyższą frekwencją w pierwszej turze. W efekcie wieś zmobilizowała się w stosunku do ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych o wiele bardziej niż miasta. Żeby Trzaskowski wygrał w drugiej turze, musiałby nastąpić zbieg trzech czynników. Po pierwsze, musiałaby być nadzwyczajna mobilizacja w miastach, i to nie tylko w metropoliach, ale też w średnich i małych, o co będzie trudno, bo w połowie lipca to raczej ludzie z miast wyjeżdżają. Po drugie, kandydaci, którzy odpadli w pierwszej turze, musieliby bardziej jednoznacznie zaapelować o głosowanie na Trzaskowskiego. Po trzecie, PiS musiałby popełnić istotne błędy, jeśli chodzi o przyciągnięcie nowych wyborców. —wef

Leszek Miller, były premier i były przewodniczący SLD, obecnie europoseł

Przed drugą turą szanse są wyrównane. W stosunku do wyników exit poll wynik Andrzeja Dudy nieco się poprawił, jednak to Rafał Trzaskowski ma większe możliwości pozyskiwania nowego elektoratu. A wynik będzie zależał właśnie od pozyskania głosów wyborców niezdecydowanych, nawet tych, którzy nie brali udziału w pierwszej turze i którzy z zaciekawieniem będą obserwowali pojedynek dwóch kandydatów. Rafał Trzaskowski ma większy rezerwuar zarówno wśród wyborców kandydatów, którzy nie są już kandydatami, jak i tych, którzy jeszcze nie głosowali. I nie powinien mu przeszkodzić sezon wakacyjny, bo głosować można w dowolnym miejscu w Polsce po dokonaniu niewielkich formalności. Przewiduję, że frekwencja w drugiej turze będzie jeszcze większa niż w pierwszej i może pójść w górę w sprzyjających kandydatowi KO dużych miastach. W mniejszych ośrodkach ci, którzy mieli pójść do wyborów, już do nich poszli. —wef

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA