fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Jaki plan ws. wyborów prezydenckich przyjmie PiS?

Przy przeprowadzeniu wyborów 10 maja upiera się jeszcze Jarosław Kaczyński
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego oraz organizacja wyborów 23 maja – to nowy pomysł Nowogrodzkiej.

Na starcie kluczowego tygodnia dotyczącego wyborów prezydenckich PiS poszukuje nowej ścieżki, która doprowadziłaby do organizacji wyborów 23 maja. Metodą mieszaną: częściowo tradycyjnie w lokalach wyborczych, częściowo korespondencyjnie. Jak wynika z naszych rozmów, władze PiS poważnie rozważają wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, który taki scenariusz by umożliwił. Głosowanie w ten sposób umożliwiły przyjęte przez Sejm jeszcze pod koniec marca przepisy. Później PiS przeforsował jednak w Sejmie ustawę o głosowaniu korespondencyjnym, którą zajmuje się teraz Senat. W tym tygodniu ta ustawa ma wrócić do Sejmu.

Tymczasem w nocy z niedzieli na poniedziałek Onet podał, że PiS rozważa poważnie scenariusz, w którym prezydent podałby się do dymisji, a Elżbieta Witek, jako pełniąca obowiązki głowy państwa, musiałaby wówczas rozpisać nowe wybory prezydenckie.

Porozumienie bez zmian

Z naszych informacji wynika, że w Porozumieniu Jarosława Gowina – mimo wielokrotnych rozmów, przekonywania za pomocą różnych argumentów – nie ma zmian, jeśli chodzi o sprzeciw wobec wyborów 10 maja. – Nadal jest grupa, która może zablokować ustawę, jeśli w czwartek dojdzie do głosowania nad nią – mówi nasz rozmówca. W tej sytuacji PiS postanowił poszukać innej drogi organizacji wyborów. A politycy obozu władzy coraz bardziej otwarcie mówią, że data 10 maja jest nie do utrzymania. – Rzeczywiście, 10 maja wydaje się w tej chwili datą bardzo trudną do przeprowadzenia – przyznał w niedzielę na antenie Polsat News Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta. W ubiegłym tygodniu premier Mateusz Morawiecki wspominał o 17 lub 23 maja jako alternatywie. Przepis umożliwiający marszałek Sejmu Elżbiecie Witek zmianę terminu znajduje się jednak w ustawie, na którą nie chce zgodzić się Porozumienie. W każdej chwili PiS mógłby wprowadzić stan klęski żywiołowej, co odsunie wybory, ale politycy obozu władzy wykluczają w tej chwili ten scenariusz. Jak jednak pisała „Rzeczpospolita", w trakcie rozmów ta opcja również się pojawiała.

KO o Szumowskim

W trakcie długiego majowego weekendu pojawiły się informacje, że sejmowa opozycja ma wspólne stanowisko i chce w ekspresowym tempie zmienić prawo razem z PiS, tak by umożliwić wybory 23 maja. Temu stanowczo jednak zaprzeczyli politycy Platformy. „Dementuję – nie ma zgody na majowy termin głosowania. Wybory muszą być uczciwe i bezpieczne. Rozważanie pójścia do urn w szczycie epidemii to szaleństwo" – napisał w sobotę lider PO Borys Budka.

Politycy PO zwracają uwagę, że przeciwko wyborom tradycyjnym – w perspektywie dwóch lat – wypowiedział się zdecydowanie kilka tygodni temu minister zdrowia Łukasz Szumowski. – Dziś PiS nie może przeprowadzić wyborów tradycyjnych, bo najbardziej popularny polityk z rządu, czyli minister Szumowski, wprost to wykluczył. A z drugiej strony sam PiS przyznał, że zmiana terminu wyborów bez ustawy jest niemożliwa. Dlatego przecież ten zapis znalazł się w ustawie, którą teraz zajmuje się Senat. Bardzo poważnie trzeba traktować słowa przewodniczącego PKW o tym, że wybory 10 maja są niemożliwe – mówi nam poseł PO i członek zarządu partii Cezary Tomczyk.

Jeśli PiS zdecyduje się na scenariusz głosowania w sprawie wyborów korespondencyjnych, to dojdzie do niego w czwartek 7 maja. Przez ostatnie tygodnie – o czym jako pierwsza informowała „Rzeczpospolita" – politycy PiS intensywnie szukali poparcia dla wyborów wśród posłów klubów opozycyjnych, w tym PSL, Konfederacji i nie tylko. Ale nie ma informacji, nawet kuluarowych, by PiS udało się osiągnąć w tych rozmowach jakikolwiek sukces.

Prezydent obiecuje

Kampania – chociaż w nietypowej formie – nadal się toczy. 1 maja prezydent Andrzej Duda w trakcie konwencji programowej zaprezentował postulaty na kolejną kadencję. Zaproponował m.in. dodatek solidarnościowy w wysokości 1200 zł dla tych, którzy stracili pracę z powodu epidemii, specjalny Fundusz Medyczny oraz nowy program wsparcia dla rolników.

Swoje deklaracje składają tez inni politycy uczestniczący w wyścigu. Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL–Koalicji Polskiej, zapowiedział, że jako prezydent co roku w okolicy Święta Konstytucji 3 maja będzie wygłaszał orędzie o stanie państwa i jego instytucji oraz finansów. Kandydaci szykują się też do debaty. W środę 6 maja wieczorem TVP organizuje spotkanie z udziałem wszystkich kandydatów na prezydenta, włącznie z prezydentem Andrzejem Dudą. Debata planowana jest na dzień przed kluczowym głosowaniem w Sejmie – jeśli oczywiście do niego dojdzie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA