fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Czy Andrzej Duda wierzy w szczepienia?

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Wydaje się, że oko puszczone przez prezydenta do Konfederacji przyniosło mu więcej szkody niż pożytku.

„Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych” – powiedział prezydent Andrzej Duda podczas debaty w Końskich. Była to odpowiedź na pytanie o to, czy gdy pojawi się szczepionka na koronawirusa, będzie ona obligatoryjna. Prezydent jednak przyznał się do tego, że był szczepiony jedynie w dzieciństwie i nigdy nie zaszczepi się przeciwko grypie.

Sceptyczny stosunek prezydenta do szczepień wywołał burzę. Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie we wtorek rano napisała: „Tocząca się kampania wyborcza nie może usprawiedliwiać promowania postaw antyzdrowotnych i szkodliwych dla zdrowia społeczeństwa, a doraźny interes polityczny nie może być ważniejszy niż zdrowie Polaków”.

Zareagowali także eksperci: „W tej kampanii wyborczej nie tylko lekceważone jest bezpieczeństwo epidemiczne, ale naruszony został filar zdrowia publicznego - szczepienia ochronne” – napisał na Twitterze dr Paweł Grzesiowski, ekspert profilaktyki zakażeń.

Byli jednak też tacy, którzy wypowiedź prezydenta przyjęli z entuzjazmem. „Andrzej Duda stał się antyszczepionkowcem?A może jednak chodzi o to, że jeśli jest ryzyko, to musi być wybór? Może jednak chodzi o normalność?” – napisał na Facebooku Paweł Skutecki, w poprzedniej kadencji kierujący Parlamentarnym Zespołem ds. Szczepień.

Pochwał prezydentowi nie szczędzi także Justyna Socha, szefowa STOP NOP – organizacji zrzeszającej sceptyków szczepień: „Brawo! Niech za słowami idą czyny” – skomentowała.

Pytania o przymus szczepień regularnie pojawiają się podczas obecnej kampanii wyborczej. Wszystko wskazuje na to, że jest to ukłon w kierunków wyborców Konfederacji, w których szeregach jest wielu zwolenników dobrowolnych szczepień. Z jej listy do Sejmu startowała właśnie Justyna Socha.

Jednak poklask wyłącznie u sceptyków szczepień to ryzykowne działanie. Tym bardziej że na całym świecie ruchy antyszczepionkowe rosną w siłę. W Polsce w 2019 r. odnotowano 49 609 osób uchylających się od szczepień. W efekcie wracają zapomniane choroby, jak np. krztusiec, odra czy ospa.

Dlatego też Andrzej Duda bardzo szybko zaczął się ze swoich słów wycofywać. „Stop manipulacji. Uważam, że ewentualne szczepienie przeciw koronawirusowi nie powinno być obowiązkowe. Tak jak nie są obowiązkowe szczepienia przeciw grypie. Co do innych chorób (polio, gruźlica, szkarlatyna itp.), to zupełnie co innego” – starał się wyjaśniać na Twitterze. Tyle że szczepień przeciwko szkarlatynie nie ma.

Prezydenta tłumaczył także rzecznik resortu zdrowia. – Pan prezydent dość szczegółowo wyjaśnił swoją wypowiedź na Twitterze, gdzie odniósł się do szczepienia dobrowolnego na grypę i na koronawirusa, jednocześnie informując, że nie miał na myśli szczepień obowiązkowych i ja przyjmuję, że tak było – stwierdził podczas konferencji prasowej. Dodał też, że głowa państwa nie powiedziała ani słowa o szkodliwości szczepień.

Również rzecznik rządu Piotr Muller wyjaśniał we wtorek w Radiu Puls, że w Polsce mamy pakiet obowiązkowych szczepień. „I te szczepienia powinny zostać obowiązkowe” – podkreślał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA