fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Prezydent o rządzie PO-PSL: Tacy są ci ludzie, nie mają honoru

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Prezydent Andrzej Duda pięć lat po wygranej przez niego drugiej turze wyborów zwrócił uwagę na „głęboką różnicę mentalności, ideologiczną i w ogóle podejścia do polityki, do Polski, do polskiego społeczeństwa, jaka dzieli dwie strony debaty politycznej”.

Andrzej Duda w wywiadzie dla radiowej Jedynki, pytany o sukcesy swojej prezydentury, podkreślił „zupełne odwrócenie wektorów w dotychczasowym działaniu władz” w polityce wewnętrznej. - Po podwyższeniu wieku emerytalnego przez rząd Donalda Tuska, gdzie na czele Ministerstwa Pracy stał Władysław Kosiniak-Kamysz, po tych wszystkich działaniach związanych z podwyższaniem VAT-u chociażby, likwidacją polskich stoczni, zagrożeniem dla przemysłu górniczego, które wtedy bez przerwy było stwarzane, kiedy cały czas się mówiło o likwidacji kolejnych polskich firm, kiedy mówiło się o sprzedawaniu LOT-u, wydawało się, że brniemy w sytuację zupełnie beznadziejną - mówił prezydent.

Dodał, że na spotkaniach wyborczych formułowano pod jego adresem „cały szereg próśb, właściwie żądań (...) ale tak nie bardzo chyba wierzono w to, że te wszystkie elementy uda się zrealizować”.

- Ja się wtedy do tego zobowiązywałem, ale byłem ogromnie krytykowany przez ówczesnych rządzących i przez różnego rodzaju ekspertów, którzy im tam sprzyjali. Mówiono, że to są brednie, że można wprowadzić program 500 plus, że to rozwali budżet państwa, że to jest nieodpowiedzialne itd. Proszę zobaczyć, co się stało przez te 5 lat. Po pierwsze, od razu wniosłem projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny i udało się zupełnie praktycznie bezboleśnie przywrócić poprzedni wiek emerytalny, jakoś państwo polskie się nie zawaliło (...) Po drugie, wprowadzono program 500 plus, bardzo spokojnie i w sposób bardzo mądry, dlatego że najpierw wprowadzono go poczynając od drugiego dziecka w rodzinie, co oczywiście od razu wzbudzało protesty, głównie paradoksalnie tych, którzy mówili wcześniej, że tego programu nie da się zrealizować. Ale potem, jak się okazało, że budżet państwa jest w stanie podołać temu programowi, przede wszystkim dlatego, że się udało zatkać dziurę VAT w ogromnym stopniu, że miliardy, które do tej pory były kradzione, znalazły się na powrót w polskim budżecie. Okazało się, że parę nieskomplikowanych zabiegów ustawowych, legislacyjnych, zamyka możliwość nieustannej kradzieży z polskiego budżetu i to się da zrobić - powiedział Andrzej Duda.

Co zdaniem prezydenta było największą zmianą w ciągu pięciu lat? - Ukierunkowanie na sprawy społeczne, na sprawy zwykłego człowieka, na rodzinę, w jakich warunkach ta rodzina żyje, żeby te warunki życia rodziny podnieść - ocenił Duda.

- Myślę, że to jest głęboka różnica mentalności, ideologiczna i w ogóle podejścia do polityki, do Polski, do polskiego społeczeństwa, jaka dzieli dwie strony debaty politycznej - dodała głowa państwa. - Jedna strona, która rządziła w Polsce przez 8 lat, do 2015 roku, która zabierała po prostu ludziom, podnoszono podatek VAT na ubranka dziecięce przecież, pamiętamy te dyskusje, podnoszono wiek emerytalny, mimo protestów. Dzisiaj panowie obydwaj, którzy wtedy byli czynnymi uczestnikami procesów antyspołecznych, dzisiaj mówią, że będą gwarantami, że nie podniosą wieku emerytalnego, że będą bronili 500 plus - tłumaczył.

- Przecież obaj byli przeciwnikami 500 plus, obaj brali udział w procesach podnoszenia wieku emerytalnego, Władysław Kosiniak-Kamysz w sposób czynny. Ich szefem był Donald Tusk, który w 2011 roku, w czasie kampanii wyborczej do parlamentu wprost do kamery, patrząc prosto w oczy wyborcom, mówił, że nie będzie podniesienia wieku emerytalnego po wyborach. I co? I jego ugrupowanie wygrało wtedy wybory i zaraz po tych wyborach ten wiek emerytalny został podniesiony, wbrew wszelkim obietnicom. Po prostu tacy są ci ludzie. Nie mają honoru, za nic sobie mieli to słowo, wydawało im się, że można ludziom naobiecywać co się chce, bez żadnych konsekwencji - mówił prezydent.

- Dlatego ten 2015 rok to też była zupełna zmiana i mam nadzieję, że wszyscy to widzieli, że wreszcie przyszła polityka, ta, którą ja prowadziłem, później obóz Zjednoczonej Prawicy, gdzie jak się powiedziało, to czyni się wszystko, żeby tego słowa dotrzymać. I dlatego większość zobowiązań wyborczych została dotrzymana. W większym lub mniejszym stopniu niektóre, to prawda, nie wszystkie też do tej posty się udało zrealizować, ale ja walczę po to w tych wyborach prezydenckich z tymi wszystkimi kłamstwami właśnie, które padają na różnych forach w przestrzeni publicznej, żeby je obnażyć, po pierwsze, a po drugie, żeby Polacy mieli przeświadczenie, że dzięki temu, że ja zostanę ponownie wybrany, ten kurs, który był przyjęty przez ostatnie 5 lat, będzie kontynuowany - ukierunkowany na zwykłego człowieka, na sprawy zwykłej rodziny, żeby o nią dbać, żeby ona była tym pierwszym, absolutnym celem polityki rządzących, celem polityki polskich władz. Dla mnie to jest kwestia fundamentalna, była, jest i będzie - zapewnił Andrzej Duda w Jedynce. 

Źródło: rp.pl/ PR1
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA